Przed rozpoczęciem sezonu Michał Pazdan wreszcie opuścił drużynę Górnika Zabrze i przeniósł się do Jagiellonii Białystok. – Chcę grać lepiej, a w kilku spotkaniach nie zagrałem na miarę swoich możliwości – ocenił pierwszą rundę w nowej drużynie Pazdan.
W trakcie rundy jesiennej Pazdan obejrzał aż osiem żółtych kartek. – Nie jestem zadowolony z tych kartek. Wiadomo, że po czterech trzeba pauzować, a ja w miarę możliwości chciałbym grać jak najwięcej. Żałuję dwóch-trzech kartek, bo w kilku sytuacjach, w których zostałem ukarany po prostu musiałem przerwać akcje i po takich upomnieniach trener nie ma pretensji. Czasami człowiek się zagotuje podczas meczu i wtedy także łapie kartki – przyznał Pazdan.
Jagiellonia na razie zajmuje dziesiąte miejsce, ale ambicje w drużynie są znacznie większe. – Często przez zwycięstwa na własnym boisku mieliśmy szansę doskoczyć do tych wyższych lokat, ale przez remisy czołówka nam uciekała. Dwa, czy trzy wygrane i można awansować w tabeli. Warto zaznaczyć także, że jesteśmy w ćwierćfinale Pucharu Polski, co też jest dobrym osiągnięciem, bo mierzymy w zdobycie tego trofeum – zakończył Pazdan.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.