Od początku zarysowała się przewaga Rakowa. W 13 minucie najpierw Vladislavs Gutkovskis przegrał pojedynek sam na sam z Krzysztofem Kamińskim, a po chwili golkiper Wisły efektownie odbił piłkę po strzale Iviego Lopeza z głowy. W kolejnym kwadransie tak ciekawie nie było. Wisła rzadko przedostawała się na połowę gospodarzy, jednak mądrze się broniła. Aż do 32 minuty. To wtedy Giannis Papanikolaou wyłożył piłkę Gutkovskisowi, który z metra nie mógł przestrzelić.
W 40 minucie powinno być 2:0 dla Rakowa. Ponownie na wysokości zadania stanął jednak Kamiński, który zastopował techniczne uderzenie Patryka Kuna. Do przerwy częstochowianie zasłużenie prowadzili 1:0.
Drugą połowę odważnie zaczęli Wiślacy. Dobrą szansę wypracował sobie Łukasz Sekulski, ale Vladan Kovacević nie dał się zaskoczyć. W 52 minucie sędzia wskazał na wapno po zagraniu ręką przez Dominika Furmana. Ivi Lopez strzelił jednak fatalnie i nie zdołał pokonać Kamińskiego. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 59 minucie aktywny Mateusz Wdowiak główkował po dośrodkowaniu Deiana Sorescu, a po drodze do siatki rykoszetem pomógł jeszcze Dusan Lagator.
W 71 minucie bliski trzeciego trafienia dla Rakowa był Tomas Petrasek, jednak zabrakło mu precyzji. Dziesięć minut później Nafciarze byli o włos od utraty kuriozalnej bramki. Na szczęście dla gości Kamiński zdołał w ostatniej chwili uratować sytuację po podaniu Milana Obradovicia. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Raków wygrał 2:0, zrównał się punktami z Lechem i ma tylko punkt straty do lidera ze Szczecina.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.