Już od dawna wiadomo, że w ekstraklasowym klubie z Bełchatowa bieda aż piszczy. W 2007 roku drużyna była wicemistrzem Polski, w 2013 czeka ją rozpaczliwa walka o utrzymanie miejsca na najwyższym szczeblu rozgrywek. Czy w ogóle misja ratowania ekstraklasy dla Bełchatowa ma szansę powodzenia?
PRZEMYSŁAW PAWLAK
Od początku obecnego sezonu klub wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony wszem wobec wiadomo o naprawdę poważnych problemach finansowych PGE GKS, z drugiej pod koniec rundy jesiennej prezes Marcin Szymczyk zadecydował, że nowym szkoleniowcem będzie Michał Probierz. W momencie nominacji tego trenera wydawać by się mogło, że Bełchatów nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w kontekście walki o utrzymanie miejsca w ekstraklasie. Ale Probierza w Bełchatowie już nie ma, bo zdecydował się rozwiązać umowę z klubem. Pracował z piłkarzami PGE GKS zaledwie około 1,5 miesiąca.
Gotowy na pierwszą ligę
Nie brakuje głosów, że sytuacja w tabeli Bełchatowa zmusiła Probierza do takiej decyzji – drużyna traci dziewięć punktów do 14 miejsca w tabeli Ruchu Chorzów. Wiosną niezwykle trudno będzie odrobić taką stratę, więc niektórzy twierdzą, że trener ewakuował się z tonącego okrętu. – Nic z tych rzeczy – zaprzecza jednak Probierz. – Akurat ja podpisałem kontrakt na dłuższy czas, a nie tylko do końca sezonu. W trakcie negocjacji braliśmy pod uwagę, że wcale niekoniecznie uda się uratować klub przed spadkiem. Byłem gotowy na pracę także w pierwszej lidze, nie miałem z tym żadnych problemów. Tyle że przy podopisywaniu kontraktu umawialiśmy się trochę inaczej, a że niektóre wysoko postawione osoby okazały się niepoważne… I żeby była jasność, nie prezesa Szymczyka mam tu na myśli, bo to człowiek, który siedzi w klubie całymi dniami i ciężko pracuje, aby uratować drużynę przed degradacją.
Probierz miał obiecane, że zimą będzie mógł przemodelować zespół. Po kończącym rundę jesienną meczu z Piastem Gliwice odbył z zawodnikami szczerą rozmowę, w której ci drudzy mieli zadeklarować się co do swojej najbliższej przyszłości. Część piłkarzy powiedziała wprost, że zamierza rozejrzeć się za nowym pracodawcą, innym w czerwcu kończą się kontrakty i nie ma zbyt wielu szans, aby doszło do ich przedłużenia. W klubie nie wiązano więc z nimi przyszłości, dlatego trafili do Młodej Ekstraklasy, choć samym zawodnikom podobno nikt wprost nie przedstawił przyczyn przeniesienia do drugiego zespołu. W ich miejsce mieli przyjść nowi gracze. Probierz do spółki z dyrektorem sportowym Kamilem Kieresiem porozumieli się z dziewięcioma piłkarzami, którzy zimą mieli wzmocnić Bełchatów. Obaj panowie wybrali się również do Turcji, żeby obejrzeć obiekty, na których drużyna miała przygotowywać się do walki o ekstraklasowy byt. Na wszystkie te ruchy, czyli wzmocnienia i wyjazd do Turcji, miały znaleźć się pieniądze. Tymczasem dyrektor z PGE Jacek Kaczorowski, który obiecał środki finansowe, przestał podobno odbierać telefon. Probierz podał się więc do dymisji, co dosyć mocno zaskoczyło wszystkich w klubie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.