Jeszcze kilka tygodni temu Piast Gliwice zamykał ligową tabelę. Kwestią czasu jednak wydawało się wyjście z czerwonej strefy, bo styl gry ekipy Waldemara Fornalika naprawdę nie był najgorszy w PKO Bank Polski Ekstraklasie. W końcu się to udało, a dzisiaj można uciec na dobre.
Skąd ta nagła zwyżka formy gliwiczan? Do pełni sił i do optymalnej dyspozycji wrócił Jakub Świerczok, który wziął na siebie ciężar ofensywnej gry Piasta. Napastnik strzela gole od czterech spotkań, stał się liderem ataku i głównym motorem napędowym zespołu.
Defensywa? Jest delikatna poprawa, bo Piast często tracił więcej niż jednego gola w spotkaniu. W ostatnich tygodniach ta średnia wyraźnie spadła, co od razu przełożyło się na lepszy dorobek punktowy.
Dzisiaj gliwiczanie jadą na jeden z najłatwiejszych terenów w lidze. Rywalem Piasta będzie Podbeskidzie, które jeśli wygrywa, to tylko u siebie, ale na sześć przypadków tylko dwukrotnie udało się zdobyć komplet punktów. Beniaminek zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, więc drużyna z Gliwic może odskoczyć czerwonej latarnii.
Górale na początku sezonu grali odważnie. Szli na wymianę ciosów z przeciwnikami, ale ta taktyka nie zdawała egzaminu. Ostatnio zaczęli grać bezpieczniej, ale efektów w postaci zwycięstw również próżno szukać.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.