Piast ratuje remis z Polonią. Kokoszka i Brosz wylecieli z boiska!
W ostatnim spotkaniu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Piast Gliwice zremisował na własnym boisku z warszawską Polonią 1:1.
Spotkanie w Gliwicach zapowiadało się bardzo atrakcyjnie. Drużyna Piasta
nie zalicza się przecież do tytanów gry defensywnej, a z kolei
Polonia przyzwyczaiła swoich kibiców do tego, że zdobywa dużo bramek.
Niestety, w składzie Czarnych Koszul próżno było szukać Łukasza Teodorczyka i Pawła Wszołka, czyli dwóch motorów napędowych zespołu. Pierwszy jest kontuzjowany, a drugi decyzją Piotra Stokowca został posadzony na ławce rezerwowych. Zgodnie z przewidywaniami, przełożyło się to na poziom widowiska przy Okrzei.
O
pierwszej połowie należy jak najszybciej zapomnieć. Na boisku panował
chaos i niedokładność, a gra była bardzo szarpana. Okazji do zdobycia
gola mieliśmy jak na lekarstwo, nie wspominając już o składnych i
efektownych akcjach. Piłkarze obu zespołów kopali się po czołach i
mogliśmy jedynie mieć nadzieję, że druga część spotkania będzie lepsza.
Na
szczęście, po zmianie stron obejrzeliśmy nieco lepszy futbol i – a to
najważniejsze – gole, a właściwie jednego gola. Już w 47. minucie Tomasz Brzyski dośrodkował w pole karne Piasta, a Władimir Dwaliszwili wykorzystał bierną postawę obrońców i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki obok bezradnego Dariusza Treli.
W
64. minucie na boisko wszedł Wszołek, ale niczym specjalnym się nie wyróżnił. Im bliżej końca, tym ataki Piasta były coraz bardziej zdecydowane i w końcu się udało. W 88. minucie Ruben Juardo przejął piłkę po dośrodkowaniu Pawła Oleksego z lewej strony boiska, przełożył ją na lewą nogę i mocnym strzałem pokonał Sebastiana Przyrowskiego.
Więcej bramek przy Okrzei już nie oglądaliśmy i mecz zakończył
się remisem. Co więcej, w doliczonym czasie gry po raz kolejny w tym sezonie idiotycznie zachował się Adam Kokoszka, który bez pardonu zaatakował jednego z rywali. Do obrońcy Polonii momentalnie doskoczył trener gospodarzy Marcin Brosz, który chciał sam wymierzyć mu sprawiedliwość. Efekt? Kokoszka został odesłany do szatni, a Brosz na trybuny.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.