Podziałem punktów zakończyło się zaległe spotkanie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Piast Gliwice dwukrotnie obejmował prowadzenie w starciu z Radomiakiem Radom, jednak gospodarze z każdym razem odrabiali straty, doprowadzając do remisu (2:2).
Radomiak zremisował z Piastem (fot. 400mm.pl)
Swojej ostatniej porażki na ligowych boiskach piłkarze Radomiaka doznali pod koniec września, a od tego czasu trzy kolejne mecze zremisowali i odnieśli sześć zwycięstw z rzędu. Wygrana nad Lechem Poznań w ostatniej kolejce pokazała dość dobitnie, że drużyna Dariusza Banasika gra świetną piłkę i stać ją obecnie na ogranie każdego rywala na krajowym podwórku.
Nic więc dziwnego, że przed starciem z Piastem, to właśnie w gospodarzach widziano faworytów do zdobycia trzech punktów. Ci wzięli sobie to do serca i próbowali narzucili rywalowi swoje warunki gry.
Goście musieli czekać na swoje okazje, ale kiedy już się nadarzyły, to wykorzystywali je bez litości. Po raz pierwszy udało się w 27. minucie, kiedy to dobre dośrodkowanie Patryka Lipskiego na gola zamienił Michał Chrapek, który zamknął akcję na lewym skrzydle. Piłka po jego uderzeniu odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki.
Radomiak odpowiedział niespełna kwadrans później. Futbolówką po rykoszecie znalazła się w polu karnym Piasta pod nogami Leandro, a ten nie zastanawiał się zbyt długo i po je przyjęciu uderzył nie do obrony.
Radość gospodarzy z doprowadzenia do wyrównania nie trwała zbyt długo. Minęło bowiem zaledwie kilkadziesiąt sekund, a Piast ponownie znajdował się na prowadzeniu. Damian Kądzior dostrzegł w polu karnym Patryka Sokołowskiego, a ten uciekł obrońcom i strzałem głową tuż przy słupku nie dał żadnych szans Filipowi Majchrowiczowi.
Ekipa z Radomia od początku drugiej połowy ruszyła do odrabiania strat i bardzo szybko udało się jej osiągnąć zamierzony cel. Fenomenalną akcję indywidualną przeprowadził Leandro, który wpadł przebojem w pole karne Piasta i po minięciu kilku rywali mocnym strzałem po ziemi pokonał Placha.
Kolejnych goli już ostatecznie nie zobaczyliśmy w tym meczu i ten zakończył się remisem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.