Nie było to wybitne otwarcie 23. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Wisła Płock zagrała słabo, Piast Gliwice wypadł o niebo lepiej i zasłużenie zgarnął na Mazowszu komplet punktów. Gola na wagę zwycięstwa strzelił MichałChrapek.
Drużyna WaldemaraFornalika przyjechała do Płocka opromieniona serią pięciu spotkań bez porażki, licząc mecze w lidze oraz krajowym pucharze. Cztery z tych starć gliwiczanie wygrali. Teraz dołożyli kolejne zwycięstwo.
W Płocku nie obejrzeliśmy wielkiego widowiska. W pierwszej połowie obie drużyny niby próbowały grać w piłkę, stawiały na podania po ziemi, mało było wybijania na połowę rywala, ale tak naprawdę nic z tego nie wynikało. Dwie niezłe szanse miał ArkadiuszPyrka, ale młodzieżowiec Piasta najpierw obił poprzeczkę, a później uderzył nieco lepiej, ale na posterunku był KrzysztofKamiński.
Gospodarze bramce FrantiskaPlacha w zasadzie nie zagrozili nie tylko w pierwszej połowie, ale przez pełne 90 minut. Słowak został zmuszony do zaledwie dwóch interwencji, ale na pewno mocniej spocił się na przedmeczowej rozgrzewce niż od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego.
Gliwiczanie strzelili jedynego gola po akcji duetu JakubŚwierczok – MichałChrapek. Najskuteczniejszy polski napastnik w PKO Bank Polski Ekstraklasie wyłożył piłkę jak na tacy środkowemu pomocnikowi, a ten z bliska wpakował ją do siatki. Dla byłego piłkarza Śląska jest to pierwsze trafienie w tym sezonie.
Piast przynajmniej na kilkadziesiąt godzin wskakuje na czwarte miejsce w lidze i wysyła sygnał Rakowowi Częstochowa, że w końcówce sezonu nie zamierza odpuszczać walki o podium. Gliwiczanie na pewno mogą zapisać spotkanie w Płocku po stronie plusów, choć wielkich fajerwerków nie odpalili, jednak to wystarczyło na słabą Wisłę. Nafciarze nie mieli żadnych konkretów w ofensywie, dlatego nie dziwi nas brak punktów, ale także brak goli.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.