AC Milan w ćwierćfinale Pucharu Włoch. Rossonerich pokonali na własnym boisku SPAL (3:0), a bohaterem spotkania została Krzysztof Piątek, który strzelił gola i zapisał na swoim koncie asystę.
Krzysztof Piątek wrócił do strzelania goli (fot. Reuters)
W ostatnich tygodniach o Krzysztofie Piątku było głośno głównie ze względu na spekulacje na temat jego przyszłości i tego, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Te zostały podgrzane poprzez sprowadzenie do Mediolanu Zlatana Ibrahimovicia, a kiedy ten już w swoim drugim meczu zdołał wpisać się na listę strzelców, można było postawić tezę, że notowania Polaka spadły nieco na giełdzie trenera Stefano Piolego.
Podczas spotkania ze SPAL w Coppa Italia Piątek ponownie otrzymał jednak szansę na grę od pierwszej minuty i zmotywowany przez bardziej doświadczonego Szweda, od początku był niezwykle aktywny. Milan przeważał i wydawało się, że wcześniej czy później nasz napastnik dojdzie w końcu do pozycji strzeleckiej.
Udało się już w 20. minucie, kiedy to Ismael Bennacer dostrzegł dobrze ustawionego Krzysztofa Piątka i obsłużył go znakomitym prostopadłym podaniem. Polak uniknął pozycji spalonej i momentalnie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, którego wyczekał do końca i umieścił piłkę w siatce.
Trafienie przeciwko SPAL było dopiero piątym dla napastnika Rossonerich w tym sezonie, a pierwszym zdobytym na San Siro od października.
???? CAPTION
In-demand Krzysztof Piatek opens the scoring in the Coppa Italia against SPAL, netting his first goal in San Siro since October pic.twitter.com/0poxDfdaUo
Zdobyta bramka sprawiła, że Piątek złapał wiatr w żagle i tuż przed zakończeniem pierwszej połowy dorzucił on do swojego dorobku asystę. To właśnie reprezentant Polski podał do Samu Castillejo, a ten zdecydował się na strzał zza obrońcy i jak się okazało, była to najlepsze możliwa decyzja, ponieważ piłka dokręciła się idealnie przy słupku. Bramkarz SPAL nie miał żadnych szans na obronę.
Po zmianie stron Piątek mógł dołożyć kolejne gole na swoje konto, jednak nie udało mu się sfinalizować dwóch bardzo dobrych okazji. Za pierwszym razem napastnik Milanu znajdując się na wprost bramki trafił prosto w bramkarza, a za drugim podejściem dał się dogonić obrońcy, zbyt długo zwlekając z oddaniem strzału.
Wynik spotkania ustalił ostatecznie Theo Hernandez, który po świetnym rajdzie, podczas którego przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, zdecydował się na uderzenie z dystansu. Przymierzył idealnie i Milan mógł być już w tym momencie pewny odniesienia zwycięstwa i awansu do kolejnej rundy Pucharu Włoch.
Krzysztof Piątek przebywał na boisku od początku do końca, a po drugiej stronie barykady w 65. minucie na plac gry wszedł Bartosz Salamon, który za faul na napastniku Milanu został ukarany żółtą kartką.
W doliczonym czasie sędzia podyktował jeszcze karnego dla gości za zagranie piłki ręką Lucasa Paquety, jednak po interwencji VAR anulował swój wcześniejszy werdykt.