Podziałem punktów zakończył się pierwszy niedzielny mecz T-Mobile Ekstraklasy. Lechia Gdańsk zremisowała na PGE Arenie z Zagłębiem Lubin 2:2.
Traore w meczu z Zagłębiem zdobył gola i zaliczył asystę
Rozpędzeni goście od samego początku próbowali narzucić piłkarzom Bogusława Kaczmarka
swoje warunki i długimi momentami, to właśnie oni dyktowali przebieg wydarzeń na
boisku. Lechia grała bardzo nieporadnie i już 23. minucie została
skarcona. Po wrzutce w pole karne fatalny błąd pod własną bramką
popełnił Krzysztof Bąk, który zamiast ekspediować piłkę jak najdalej, podał ją wprost pod nogi Szymona Pawłowskiego. Ten miał trochę miejsca, przymierzył i pokonał Michała Buchalika.
Zagłębie nie cieszyło się jednak zbyt długo z prowadzenia. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później Maciej Małkowski zagrała piłkę ręką we własnym polu karnym i chociaż sędzia Hubert Siejewicz
w pierwszej chwili nie użył gwizdka, to po sygnalizacji swojego
asystenta postanowił wskazać na „wapno”. Pewnym egzekutorem rzutu
karnego był Abdou Razack Traore.
Mimo tego, że w pierwszej
połowie padły dwie bramki, to stwierdzenie, że na PGE Arenie odbywało
się jakieś niezwykle interesujące spotkanie, byłoby znacznie na wyrost. Na
szczęście, po zmianie stron obejrzeliśmy już znacznie lepszy futbol, a
na szczególne uznanie zasłużył sobie Deleu, który strzelił
fantastycznego gola. Piłkarz Lechii dostał świetne prostopadłe podanie
od Traore, wykorzystał bierność graczy Zagłębia i strzałem zewnętrzną częścią stopy pokonał Michała Gliwę. Bramka stadiony świata, jak zwykło mówić się o tego typu trafieniach.
To
jednak nie był koniec emocji w tym spotkaniu. W 83. minucie Miedziowi dość
ciekawie rozegrali rzut rożny, w efekcie czego dobrym dośrodkowaniem w
pole karne Lechii popisał się Pawłowski. Tam do piłki najwyżej wyskoczył
niepilnowany Costa Nhamoinesu i uderzeniem głową skierował ją do
siatki. Wynik już do końca nie uległ zmianie i oba zespoły podzieliły się punktami.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.