Wisła Kraków nie miała litości dla lokalnego rywala. Poniedziałkowe derby zakończyły się minimalnym zwycięstwem Białej Gwiazdy. Co to oznacza? Koniec przygody z Ekstraklasą dla Cracovii, która w przyszłym sezonie zagra w I lidze.
Derby Krakowa zawsze są bardzo ważnym i prestiżowym spotkaniem. Jednak poniedziałkowe starcie Wisły z Cracovią miało jeszcze większe znaczenie, niż zwykle. Dla Pasów było to kolejne spotkanie ostatniej szansy. Porażka oznaczała dla podopiecznych Tomasza Kafarskiego definitywne pożegnanie z Ekstraklasą.
Wiadomo było jednak, że Biała Gwiazda w meczu derbowym na pewno nie odpuści. Początek spotkania lepszy miała Cracovia. Pierwsze 20 minut to zadziwiająco dobra gra przyjezdnych. Po tym czasie Pasy nieco odpuściły, co wykorzystali gospodarze.
W 28. minucie Krzysztof Nykiel wyciął przed polem karnym Nuneza. Z pewnością defensor Cracovii nie zdawał sobie wówczas jeszcze sprawy, jaki to będzie kosztowny faul dla jego drużyny. Po minucie mieliśmy już 1:0 dla Białej Gwiazdy. Do rzutu wolnego podszedł Maor Melikson i pięknym uderzeniem pokonał Wojciecha Kaczmarka.
Do szatni obydwie drużyny schodziły przy stanie 1:0. Cracovia w tym momencie była w I lidze. W drugiej części meczu przyjezdnych nie było już stać nawet na 20 minut dobrej gry. Wisła kontrolowała grę, a jej sytuacja poprawiła się jeszcze bardziej w 70. minucie. Wówczas Vladimir Boljević za idiotyczny faul w środku pola otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał zejść z boiska. Bezmyślne zachowanie piłkarza Cracovii. Już w doliczonym czasie gry taką samą sytuację mieliśmy z Marcinem Budzińskim, który również obejrzał czerwoną kartkę. W dodatku boisko opuścił z powodów zdrowotnych Andraż Struna i Pasy kończyły mecz w ósemkę!
Do końca meczu Wisła utrzymała minimalne prowadzenie. Cracovia nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie. Pasy w ostatnich dwóch kolejkach zagrają z Ruchem Chorzów i GKS-em Bełchatów, ale będą to dla krakowskiego klubu mecze o honor.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.