Pierwsza połowa przesądziła. Legia górą w starciu z Widzewem
W ostatnim zaległym meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy Legia Warszawa wygrała z Widzewem Łódź 2:0. Bramki dla Wojskowych zdobywali Ryoya Morishita i Marc Gual.
Po środowym rozstrzygnięciu meczu Pogoni Szczecin z Motorem Lublin jedynym zaległem pojedynkiem 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy był już tylko polski klasyk, czyli starcie Widzewa Łódź z Legią Warszawa. Łodzianie od dłuższego czasu mają ogromne problemy z pokonywaniem Wojskowych, więc przed pierwszym gwizdkiem liczyli na to, że tym razem uda im się wygrać.
Początek nie należał do tych najbardziej piorunujących, a inicjatywa znajdowała się po stronie Legii. Na pierwszego gola nie musieliśmy długo czekać. W 17. minucie genialne przeszywające podanie od Marca Guala otrzymał Ryoya Morishita. Japończyk wbiegł w pole karne, wyprzedził Samuela Kozlovsky’ego i sprytnie zmieścił piłkę między nogami Rafała Gikiewicza.
Ryōya Morishita daje prowadzenie Legii w Łodzi! 💥 𝐑𝐄𝐖𝐄𝐋𝐀𝐂𝐘𝐉𝐍𝐀 𝐀𝐒𝐘𝐒𝐓𝐀 Marca Guala! 🍪😍
W 34. minucie Widzew popełnił fatalny błąd w rozegraniu. Gikiewicz chciał daleko wyekspediować futbolówkę z własnej szesnastki, ale Luquinhas zablokował jego próbę, a piłka po odbiciu się od Brazylijczyka trafiła pod nogi Guala. Hiszpan zachował zimną krew, wyczekał bramkarza gospodarzy i tak samo jak wcześniej Morishita założył mu popularna „siatkę”, podwyższając na 2:0.
CO ZA BŁĄD GIKIEWICZA! 😳
Marc Gual do asysty dokłada gola i Legia prowadzi 2:0 w Łodzi! 🔥
Czerwono-Biało-Czerwoni do przerwy nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę. Najlepszą sytuację miał zdecydowanie Fran Alvarez, który nie wykorzystał pomyłki Jana Ziółkowskiego, gdy w sytuacji sam na sam z Kacprem Tobiaszem źle dostawił stopę do piłki i uderzył obok słupka.
W drugiej odsłonie podopieczni Zeljko Sopicia wyglądali zdecydowanie lepiej. Byli przede wszystkim odważniejsi i bardziej mobilni. Szczęścia próbował choćby Alvarez, ale jego strzał obronił Tobiasz. Legia też miała swoje szanse na to, żeby zamknąć kwestię trzech punktów, jednak Gikiewicz tym razem zdołał zatrzymać Guala.
Przełamanie nadeszło w 78. minucie. A przynajmniej tak mogło się wydawać. Wtedy to Juljan Shehu znakomicie odwrócił się z Maxim Oyedele na plecach i z obrębu szesnastki uderzył mocno, nie do obrony dla golkipera stołecznej drużyny. Niestety dla kibiców Widzewa gol został anulowany po weryfikacji przez system VAR, ponieważ Albańczyk znajdował się na pozycji spalonej.
W końcówce zrobiło się bardzo czerwono po stronie gości. Bezpośrednią czerwoną kartkę po uprzednim obejrzeniu przez sędziego Piotra Lasyka faulu na Alvarezie otrzymał Patryk Kun, a drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną Morishita. Wpływu na wynik nie miało to żadnego, bowiem było już za późno.
Legii do zdobycia trzech punktów wystarczyła jedna dobra połowa i dwa trafienia autorstwa Morishity i Guala. Tym samym piłkarze z Warszawy znów odnieśli zwycięstwo w konfrontacji z Widzewem, który nadal ma wielkie problemy, gdy przychodzi im stanąć w szranki z Wojskowymi.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.
Pierwsza połowa przesądziła. Legia górą w starciu z Widzewem
W ostatnim zaległym meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy Legia Warszawa wygrała z Widzewem Łódź 2:0. Bramki dla Wojskowych zdobywali Ryoya Morishita i Marc Gual.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.