Rozpędzona lokomotywa z Zabrza prowadzona przez Marcina Brosza po raz pierwszy w obecnym sezonie uległa wykolejeniu. Liderujący w tabeli Górnik po pięciu kolejnych meczach bez porażki (w tym czterech zwycięstwach z rzędu) zostali zmuszeni do uznania wyższości Zagłębia Lubin po golach Sasy Zivca i Patryka Szysza.
Szysz i Zivec znów błysnęli umiejętnościami snajperskimi. (fot. Jakub Gruca / 400mm.pl)
Konia z rzędem temu, kto był przekonany, że w szóstej kolejce bieżącego sezonu mecz pomiędzy dziewiątą i jedenastą drużyną minionej kampanii będzie postrzegany jako szlagier. Nie ulega jednak absolutnie żadnej wątpliwości, że sobotnie starcie Górnika z Zagłębiem w pełni zasłużenie było traktowane jako hit aktualnej serii gier.
W pierwszych czterdziestu pięciu minutach lider z Zabrza był zdecydowanie stroną przeważającą. Brosz i spółka częściej kontrolowali futbolówkę, częściej gościli pod polem karnym rywali, wreszcie – częściej strzelali na bramkę.
Ale, jak powszechnie wiadomo, w futbolu kopanym chodzi o to, żeby, jak zwykł mawiać legendarny Kazimierz Górski, strzelić o przynajmniej jedną bramkę więcej od przeciwnika. Czyli być po prostu skuteczniejszym. I tak właśnie zagrało Zagłębie. Niczym wytrawny bokser wyprowadził dwa zabójcze ciosy.
W trzydziestej dziewiątej minucie Sasa Zivec umiejętnie zwiódł dryblingiem pilnującego go Przemysława Wiśniewskiego i oddał strzał mocny w kierunku bliższego słupka. Piłka najpierw odbiła się od słupka, następnie od interweniującego Martina Chudego i koniec końców przekroczyła linię bramkową.
Sześć minut później lubinianie podwyższyli prowadzenie. Łukasz Poręba dostrzegł wybiegającego na wolne pole Patryka Szysza i obsłużył go prostopadłym podaniem. Młodzieżowy reprezentant Polski okazał się szybszy od Michała Koja i w sytuacji sam na sam z Chudym nie dał mu najmniejszych szans.
W drugiej odsłonie meczu obraz gry nie uległ ani trochę zmianie. Goście w dalszym ciągu opierali swoje akcje ofensywne na ataku pozycyjnym, podczas gdy gospodarze – na szybkich kontratakach. Nie zmienił się również rezultat. Ekipie Martina Seveli udało się dowieźć do końcowego gwizdka sędziego dwubramkowe prowadzenie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.