Stało się! Wisła Płock poniosła pierwszą porażkę w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Podopieczni Pavola Stano nie zdołali wywieźć punktów z Łodzi, gdzie fantastyczne zawody rozegrał Widzew.
Pierwsze minuty tego meczu pokazały kibicom, że dziś w Sercu Łodzi będzie miało miejsce prawdziwe piłkarskie święto. Oba zespoły zaczęły agresywnie, chciały jak najszybciej strzelić gola. W 5. minucie ta sztuka udała się gospodarzom. Steve Kapuadi wybił głową piłkę w okolice szesnastki, gdzie znajdował się pilnowany Karol Danielak. Zawodnik Widzew uderzył z woleja i pokonał Bartłomieja Gradeckiego.
Błyskawicznie odpowiedzieć mogła Wisła, ale strzał Rafała Wolskiego obronił Henrich Ravas. Kilka minut później do akcji ofensywnej włączył się Jakub Rzeźniczak. Obrońca „Nafciarzy” zaatakował futbolówkę głową, chcąc ją wbić do bramki lub chociaż wyłożyć któremuś z kolegów, ale dobrze interweniował Mateusz Żyro, który oddalił niebezpieczeństwo.
W kolejnych minutach oba zespoły stwarzały sobie dogodne okazje. Z dystansu próbował wyrównać Wolski, przed niezłą szansą na podwyższenie prowadzenia stanął też Juliusz Letniowski. W ostatniej minucie pierwszej połowy strzał oddał również Danielak, ale ni był on już tak udany jak ten z początku spotkania.
Po przerwie Widzew się nie cofnął. Gospodarze cały czas atakowali, chcąc podwyższyć prowadzenie. Wiele innych zespołów oddałoby inicjatywę Wiśle i czekało na kontry, ale drużyna Janusza Niedźwiedzia pragnęła kontrolować grę. Taka postawa przyniosła wymarzony rezultat w 54. minucie. Bartłomiej Pawłowski, będąc w bocznym sektorze boiska, zdecydował się na… właśnie – na co? Albo na dośrodkowanie, albo na strzał. Najbezpieczniej będziemy, jeśli nazwie się to starym, dobrym „centrostrzałem”. Zawodnik Widzewa znalazł niepilnowaną przestrzeń w bramce „Nafciarzy” i to tam posłał piłkę. Zaskoczył Gradeckiego, który myślał, że Pawłowski wrzuci futbolówkę w pole karne. Źle odczytał intencje gracza Widzewiaków i było 2:0.
Jak to wpadło!? Co on zrobił!? PAWŁOWSKI! @RTS_Widzew_Lodz prowadzi z liderem 2:0!
W kolejnych fragmentach spotkania do głosu zaczęła dochodzić drużyna przyjezdna, choć Widzew co jakiś czas pojawiał się pod bramką Wisły. W doliczonym czasie gry sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny dla drużyny z Płocka. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Davo. Hiszpan uderzył w prawą stronę bramki gospodarzy, dając swojemu zespołowi kontakt. W ostatnich minutach goście starali się wyprowadzić akcję, która mogłaby im dać wyrównanie, ale nie zdołali złamać łódzkiej obrony.
Widzew zasłużenie wygrał. Jest to pierwsze domowe zwycięstwo Widzewiaków po powrocie do Ekstraklasy. Drużyna Janusza Niedźwiedzia była dziś świetnie zorganizowana. Na tle Wisły, która w tym sezonie również dobrze gra w piłkę, gospodarze wyglądali na dojrzały, inteligentny zespół. „Nafciarze” już nie są niepokonani, ale pozycję lidera zachowali. Pytanie, jaka będzie reakcja ekipy Pavola Stano na pierwszą porażkę w sezonie? W następnej kolejce płocczanie podejmą Górnika Zabrze. Widzewa czeka delegacja na stadion mistrza Polski, gdzie zmierzą się z Lechem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.