Pierwsza połowa nie przyniosła bramek. Cracovia pomimo wielu roszad w jedenastce prezentowała wyższą kulturę gry. Pasy nie stwarzały przesadnie wielu klarownych sytuacji, ale z tego co miały powinny coś strzelić. Najlepszej szansy nie wykorzystał Mateusz Bochnak, który przegrał pojedynek sam na sam z dobrze dysponowanym Martinem Polackiem. Po stronie Sączersów bliski powodzenia był Jakub Sangowski.
W 55 minucie Sandecja objęła prowadzenie. Rafał Wolsztyński uruchomił Jakuba Wilczyńskiego, ten przerzucił piłkę nad Jakubem Burkiem, a wracający Virgil Ghita pomimo próby nie zdołał wybić futbolówki. Na konto Rumuna zapisany został swojak.
Podrażniona Cracovia ruszyła do odrabiania strat. 100-procentowej okazji nie wykorzystał Ajdin Hasić, ale Pasy nie spuściły nogi z gazu. W 81 minucie Ghita doprowadził do wyrównania, a w 85 Hasić odkupił winy za zmarnowaną wcześniej sytuację. Pomimo dwóch ciosów Sandecja nie poddała się. W doliczonym czasie gry Piotr Kowalik trafił z bliska. Środkowy obrońca doprowadził do dogrywki, a mógł nawet wyrzucić Cracovię za burtę gdyby wykazał się większą precyzją w ostatniej minucie.
W dogrywce długo nie padały bramki. Wydawało się, że do wyłonienia zwycięzcy niezbędne będą rzuty karne. Tymczasem w 117 minucie Sangowski skompletował dublet po świetnym dośrodkowaniu Petera Kolesara z lewej strony. Sandecja sprawiła nie lada sensację i wygrała 3:2.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.