Arsenal dopiero w trzeciej kolejce otworzył swoje konto punktowe w sezonie 2018-19. „Kanonierzy” pokonali przed własną publicznością West Ham United (3:1), a Unai Emery wygrał pierwszy mecz w Premier League u sterów londyńczyków.
Wejście Lacazette’a wniosło na boisko sporo ożywienia (fot. Reuters)
Nie tak początek nowego sezonu wyobrażali sobie kibice Arsenalu. Klub znalazł się co prawda w fazie transformacji po długich rządach Arsene’a Wengera, jednak dwie porażki na inaugurację rozgrywek na pewno nie wlały w serca fanów przesadnego optymizmu. Nic więc dziwnego, że po klęskach w meczach z Manchesterem City i Chelsea, w północnym Londynie liczono na przełamanie podczas derbowego starcia z West Hamem i zgarnięcie pełnej puli.
„Młoty” również znajdują się na początku nowej drogi i wykuwają swoją tożsamość pod wodzą Manuela Pellegriniego, ale w dwóch poprzednich spotkaniach było widać, że przed Chilijczykiem wciąż ogrom pracy.
Dodatkowym smaczkiem sobotniego meczu było zestawienie gości. W pierwszym składzie West Hamu mogliśmy bowiem dostrzec takich piłkarzy jak Jack Wilshere czy Łukasz Fabiański, którzy przez lata byli związani z „Kanonierami”. Na ławce rezerwowych zasiadł z kolei Lucas Perez, który był co prawda graczem Arsenalu, ale nigdy nie otrzymał w nim realnej szansy na pokazanie pełni swoich możliwości.
Podopieczni Unaia Emery’egodominowali na boisku od początku, tylko cóż z tego, skoro nie miało to większego przełożenia na ilość i jakość okazji strzeleckich. W 12. minucie piłka trafiła co prawda do siatki rywali po dobitce Aarona Ramseya, jednak ten został złapany na pozycji spalonej i gol nie mógł zostać uznany. Warto dodać, że w tej samej akcji bardzo dobrą interwencją popisał się Fabiański.
Ślamazarny Arsenal został skarcony przez Marko Arnautovicia, który rozegrał świetną akcję na małej przestrzeni z Felipe Andersonem i płaskim strzałem zaskoczył Petra Cecha. Nie popisali się w tej sytuacji obrońcy Arsenalu, którzy we własnym polu karnym zostali ośmieszeni niczym juniorzy.
Stracona bramka podziałała na gospodarzy niczym płachta na byka i po zaledwie pięciu minutach od trafienia Arnautovicia, gola strzelił Nacho Monreal. Hiszpański obrońca dopadł do piłki wstrzelonej przez Hectora Bellerina i nie zastanawiając się zbyt długo, przyłożył z całej siły, trafiając do siatki.
Od momentu strzelenia gola Arsenal zaczął dominować na boisku, ale znowu, cóż z tego, że długo rozgrywał piłkę, wymieniał mnóstwo podań, skoro nie przekładało się to na żadne konkrety. Niezłą okazję miał rezerwowy Alexandre Lacazette, jednak ponownie bez zarzutu spisał się Łukasz Fabiański, który zdołał odbić mocny strzał.
14 – Only Mohamed Salah (22) has been directly involved in more Premier League goals in 2018 than Marko Arnautovic (8 goals, 6 assists). Threat. pic.twitter.com/HvAQlssoMh
W 70. minucie kibice na Emirates Stadium mogli jednak w końcu wznieść ręce w geście triumfu. Po strąceniu piłki głową przez Ramseya, w polu karnym dopadł do niej Lacazette, który sprytnie się obrócił i nabił Issę Diopa. Futbolówka poleciała prosto do bramki i Fabiański nie zdążył zareagować. 2:1 dla Arsenalu.
Od momentu strzelenia przez gospodarzy drugiego gola, gra toczyła się już tylko w jednym kierunku, a autostrada, która prowadziła pod bramkę Fabiańskiego była tak szeroka, że ten co chwilę musiał wykazywać się swoimi umiejętnościami.
W doliczonym czasie gry gości dobił Danny Welbeck po końcowym gwizdku to gracze Emery’ego mogli się cieszyć z pierwszych punktów w sezonie. Jeśli zaś chodzi o West Ham, to ten nadal pozostaje z zerowym dorobkiem i jeśli nie chce powiększyć swojej straty do czołówki, musi szybko wybudzić się z letargu.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.