Reprezentacja Polski odniosła pierwsze zwycięstwo w Lidze Narodów. Biało-czerwoni po raz kolejny nie zachwycili, ale udało się im pokonać na wyjeździe Bośnię i Hercegowinę (2:1).
Kamil Grosicki był najjaśniejszym punktem naszej drużyny (fot. Łukasz Skwiot)
Atmosfera w polskiej reprezentacji i wokół niej po piątkowym meczu z Holandią była fatalna. Nasza drużyna rozegrała bardzo słabe zawody, przez niemal 90 minut broniąc się przed grającymi na pół gwizdka rywalem i głównie biegając za piłką. W przypadku biało-czerwonych trudno było mówić o sparingu piłkarskim, bardziej przypominało to trening lekkoatletyczny, co zresztą znalazło wyraz w pomeczowej wypowiedzi selekcjonera.
Jerzy Brzęczek z uśmiechem na ustach wyszedł po końcowym gwizdku przed kamerę TVP Sport i stwierdził, że był zadowolony z tego, co widział na boisku. – Myślę, że patrząc na przeciwnika i okres, jeśli chodzi o zachowanie taktyczne i nasze poruszanie się, jestem zadowolony – stwierdził, czym od razu naraził się kibicom i komentatorom. Oprócz trenera nikt bowiem nie widział podczas spotkania z Holendrami niczego, co mogłoby wywołać reakcję zadowolenia. Co więcej, mecz ten wzmógł jedynie niepokój przed zbliżającymi się wielkimi krokami mistrzostwami Europy, na które – przynajmniej na ten moment – wydajemy się kompletnie nieprzygotowani.
Okazją na rehabilitację i poprawę nastrojów miało być spotkanie z Bośnią i Hercegowiną, a więc rywalem nieco niżej notowanym od Holendrów, ale również bardzo groźnym na swoim terenie. Co więcej, Edin Dżeko i spółka przed kilkoma dniami urwali na wyjeździe punkty Włochom i dlatego to właśnie w nich upatrywano faworytów poniedziałkowego starcia.
Czy obraz gry w stosunku do tego, co oglądaliśmy kilka dni wcześniej w Amsterdamie uległ zmianie? Niekoniecznie. Brzęczek dokonał co prawda kilku roszad personalnych, ale Polacy niezmiennie mieli problem z zawiązaniem składnej akcji ofensywnej. Grający bez swoich gwiazd Bośniacy kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku i w 24. minucie zostali za to nagrodzeni. Jan Bednarek oparł się na rywalu we własnym polu karnym i sędzia Cuneyt Cakir zdecydował się na podyktowanie „jedenastki”. Jej pewnym egzekutorem był Haris Hajradinovic i gospodarze wyszli na prowadzenie.
Po utracie gola biało-czerwoni zaczęli się budzić, czego pokłosiem było kilka ciekawych ataków. Dwukrotnie w roli głównej wystąpił Kamil Grosicki, który najpierw szarżował w polu karnym Bośniaków, a następnie uderzał głową. W obu przypadkach niewiele z tego wynikało, ale był to również sygnał, że Polacy zaczynają łapać rytm.
Odważniejsze wyjście do przodu się opłaciło i przyniosło skutek jeszcze przed przerwą. Z rzutu rożnego w pole karne Bośniaków dośrodkował Grosicki, a piłkę głową do siatki skierował Kamil Glik, który zastępował Lewandowskiego na pozycji kapitana.
Im dalej w mecz, tym coraz bardziej było widać, że Bośniakom zaczyna brakować sił. Pod tym względem Polacy prezentowali się lepiej i w 67. minucie udało się im wyjść na prowadzenie. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się Maciej Rybus, który dośrodkował świetną piłkę z lewego skrzydła, a całość strzałem głową wykończył Grosicki, który do wcześniejszej asysty dorzucił także bramkę.
Gospodarze nie zamierzali się jednak poddawać, a sygnał do odrabiania strat dał Edin Dzeko, który wszedł na boisko w drugiej połowie. Pozwalali na to biało-czerwoni, którzy nie poszli za ciosem, a zaczęli oddawać rywalom pole.
Wynik finalnie zmianie już nie uległ. Polscy piłkarze dowieźli do ostatniego gwizdka prowadzenie i mogli się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w rozgrywkach Ligi Narodów.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.