Warta Poznań odniosła swoje pierwsze zwycięstwo po powrocie do PKO Bank Polski Ekstraklasy. Beniaminek pokonał w delegacji Wisłę Płock (3:1) i opuścił ostatnie miejsce w tabeli.
Warta Poznań wygrała w Ekstraklasie po 25 latach (fot. 400mm.pl)
Obie drużyny rozpoczęły nowy sezon w mocno przeciętnym stylu. Nafciarze po dwóch remisach i porażce, dopiero w czwartej kolejce odnieśli zwycięstwo, gładko pokonując na wyjeździe Wisłę Kraków. Jeśli zaś chodzi o Wartę, to przegrała już trzy spotkania i tylko w starciu z mającym swoje ogromne problemy Piastem Gliwice zdołała wywalczyć punkt.
Przed piątkowym meczem więcej szans na zwycięstwo dawano gospodarzom, za którymi po prostu przemawiało więcej argumentów. Warta wciąż uczy się Ekstraklasy i cały czas ma problem z tym, by rywalizować na równym poziomie z drużynami bardziej doświadczonymi i ogranymi w elicie.
Jak się okazało, od początku nieco więcej do powiedzenia mieli goście z Poznania. Warta przystąpiła do zawodów niezwykle skoncentrowana i oprócz bardzo dokładnej gry w defensywie, miała również coś do zaproponowania w ofensywie.
Wisła nie potrafiła znaleźć recepty na poukładanego rywala, a jej ataki ograniczały się do wrzucania długich piłek w pole karne Warty. To nie przynosiło żadnego rezultatu i w końcu gospodarze zostali skarceni. W 29. minucie Łukasz Trałka dośrodkował z rzutu rożnego, a wszystko wykończył celnym strzałem głową Aleks Ławniczak.
Bramka Warty była jej pierwszą w tym sezonie ligowym i zarazem pierwszą od 25 lat w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Wydawało się, że po zmianie stron Wisła ruszy do bardziej zdecydowanych ataków, jednak zanim Nafciarze rozwinęli skrzydła, to Warta je im podcięła. Ponownie w roli głównej wystąpił Trałka, który dośrodkował w pole karne miejscowych, a tam na wysokości zadania stanął Bartosz Kieliba, który podwyższył wynik na 2:0.
Piłkarze Radosława Sobolewskiego byli w stanie odpowiedzieć trafieniem Filipa Lesniaka, który dopadł do bezpańskiej piłki przed polem karnym Warty i oddał strzał. Futbolówka odbiła się jeszcze rykoszetem od nogi jednego z obrońców i wpadła do siatki obok bezradnego bramkarza.
Radość Wisły Płock nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ kilka minut później beniaminek zadał trzeci cios. Wyprowadził go rozgrywający znakomite zawody Łukasz Trałka, który również zdołał dojść do piłki, która opuszczała pole karne przeciwnika i uderzył bez przyjęcia. Trafił idealnie i Krzysztof Kamiński mógł jedynie patrzeć jak Warta zdobywa kolejnego gola.
Wynik zmianie już nie uległ i po finałowym gwizdku to piłkarze z Poznania mogli się cieszyć ze zwycięstwa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.