Pierwsze takie okno transferowe Lecha od trzech lat
Lech Poznań znów sprzedaje najbardziej utalentowanych wychowanków. Kilkanaście dni po Robercie Gumnym klub opuszcza Kamil Jóźwiak. Takiej sytuacji nie było w Kolejorzu od trzech lat.
Po ponad trzech latach przerwy Lech znów sprzedaje wychowanków. Zgodnie z planem, w świat ruszyli reprezentanci rocznika 1998: Robert Gumny i Kamil Jóźwiak (fot. Marcin Rajczak/400mm.pl)
W lipcu 2016 roku Karol Linetty przeniósł się do Sampdorii, stając się pierwszym z nowej generacji wychowanków Lecha, którego za poważne pieniądze (nieco ponad trzy miliony euro) wytransferowano do klubu ze znacznie silniejszej ligi. Rok później Kolejorz został obsypany złotem: za Jana Bednarka (Southampton), Dawida Kownackiego (Sampdoria) oraz Tomasza Kędziorę (Dynamo Kijów) otrzymał łącznie przeszło 11 milionów euro podczas jednego okna transferowego. Dostał też ostateczne potwierdzenie, że szkolenie swoich opłaca się znacznie bardziej niż sprowadzanie obcych.
Karol Linetty opuścił Kolejorza po sezonie 2015-16 (foto: Łukasz Skwiot)
Poznański klub postanowił przyjąć filozofię polegającą na sprzedawaniu przynajmniej jednego wychowanka po każdym sezonie. Wielkie przychody z lipca 2017 stworzyły jednak poduszkę finansową, sprawiając, że Lech mógł sobie pozwolić na odstępstwo od obranej strategii. Chwilowe, a nie trwające latami. Tymczasem mijały sezony, a dużych transferów z klubu nie finalizowano. Najbliżej odejścia był w styczniu 2018 roku Gumny, lecz Borussia Moenchengladbach w ostatniej chwili zrezygnowała z bocznego obrońcy. Później pojawiało się zainteresowanie zachodnich klubów młodymi graczami Kolejorza, jednak albo brakowało konkretów, albo propozycje nie były wystarczająco atrakcyjne. A trzeba pamiętać, że Lech sprzedaje specyficznie jak na polskie warunki. Nie chce tylko odwieźć wychowanka na lotnisko i przeliczyć zarobione pieniądze. W Poznaniu wymaga się od potencjalnego nowego pracodawcy przedstawienia planu na zawodnika, wytyczenia ścieżki jego kariery. Lech interesuje się tym, jaki styl preferuje drużyna chcąca pozyskać jego wychowanka, rozmawia z trenerem o pomyśle na piłkarza.
Dwa miesiące temu minęły trzy lata od sprzedania przez Lecha absolwenta klubowej akademii (chronologicznie ostatnim był Kownacki). Już wczesną wiosną bieżącego roku było pewne, że w letnim oknie transferowym ten przestój musi dobiec końca. Prezesi, a także dyrektor sportowy Tomasz Rząsa, zgodnie podkreślali, że to stanowczo za długo. Kolejorz uczynił z transferów wychowanków jeden z filarów budżetu, a finanse klubu znalazły się w kiepskiej kondycji. Poza tym, dla zawodników z rocznika 1998, to ostatni dzwonek na rozpoczęcie dużej kariery w europejskiej piłce.
Właśnie 22-latków – Gumnego oraz Jóźwiaka – ustawiono w pierwszym rzędzie pod względem gotowości do odejścia. Ich młodsi koledzy, jak Jakub Moder, Tymoteusz Puchacz czy Jakub Kamiński, również cieszą się sporym zainteresowaniem na rynku, jednak kolejka obowiązuje. Lech nie może oddać wszystkich jednocześnie, chce jeszcze nacieszyć się zdolnym pokoleniem i osiągnąć z nim sportowe korzyści. Ponadto na sprzedaż Gumnego i Jóźwiaka zdążył się przygotować, sprowadzając odpowiednio Alana Czerwińskiego oraz Jana Sykorę.
Gumny przeniósł się do Augsburga na początku września. W mediach krążyła nie do końca prawdziwa informacja o trzech milionach euro, które miał kosztować defensor. Otóż niemiecki klub zapłacił za Gumnego około dwa miliony. Lech może zarobić więcej, ale w bonusach, między innymi za rozegranie przez piłkarza określonej liczby meczów w Bundeslidze. Z kolei Jóźwiak trafi do występującego na zapleczu Premier League Derby County. Według wstępnych ustaleń, transfer miał zostać ogłoszony kilka dni później. Planowano, że skrzydłowy pożegna się z Kolejorzem po środowym meczu II rundy eliminacji Ligi Europy przeciwko Hammarby IF. Sprawa jednak przyspieszyła na finiszu i Jóźwiaka nie było w kadrze Lecha nawet na ligowe spotkanie ze Śląskiem Wrocław w miniony weekend. W Szwecji reprezentant Polski też nie pomoże poznańskiej drużynie. Jego ostatnim meczem w niebiesko-białych barwach okazał się więc – identycznie jak w przypadku Gumnego – ten z Wisłą Płock rozegrany 30 sierpnia.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.