Przejdź do treści
Pierwszoligowiec Roku 2016 w plebiscycie PN: Damian Kądzior. Prawie jak na maturze

Polska 1 Liga

Pierwszoligowiec Roku 2016 w plebiscycie PN: Damian Kądzior. Prawie jak na maturze

Najlepszy piłkarz I ligi w oczach „Piłki Nożnej” ma kolejny powód, aby zaliczyć 2016 roku do najlepszych w karierze. Damian Kądzior wystrzega się jednak tego słowa i woli mówić o przygodzie z piłkę. Jeżeli pomocnik Wigier Suwałki utrzyma formę z ostatnich kilkunastu miesięcy, wkrótce będzie musiał zmienić punkt widzenia.

Pierwszoligowiec Roku 2016 w plebiscycie Tygodnika „Piłka Nożna” (fot. Łukasz Skwiot)



Rozmawiał Kamil SULEJ

– Jakie były pańskie wrażenia po debiucie na Gali tygodnika „Piłka Nożna”?
– Była to dla mnie super sprawa, nigdy wcześniej nie miałem okazji widzieć z bliska tak wiele znanych osób ze środowiska piłkarskiego – mówi Kądzior. – Gala bardzo mi się podobała. Odbiór statuetki był dla mnie wielkim wydarzeniem. Dumni ze mnie byli moi najbliżsi, czyli rodzina i narzeczona. Świetne przeżycie. Nagroda to dla mnie bodziec do jeszcze cięższej pracy. Chcę więcej. Mam nadzieję, że już niedługo będę z tymi osobami spotykał się na co dzień w ekstraklasie.

– Czy wyjściu na scenę po odbiór statuetki towarzyszyła trema? Mecz piłkarski pomimo obecności kamer nie jest aż tak stresujący?
– Czułem się bardziej jak na maturze ustnej niż na meczu. Dreszczyk jest tylko przed ważnymi spotkaniami, ale jak się wychodzi na boisko, stres puszcza. Trema była, jednak gdy usłyszałem swoje nazwisko, wiedziałem co chcę powiedzieć, komu podziękować. Najbardziej chciałem wyrazić wdzięczność dla rodziców i narzeczonej, którzy mnie wspierają na dobre i na złe.

– Wśród podziękowań znalazło się nazwisko Dariusza Dźwigały. Nie pracował pan pod jego okiem przesadnie długo, a jednak jego wkład w pański rozwój zasłużył na docenienie.
– Nie pracowałem z trenerem Dźwigałą długo, ale jest to trener, który wyciągnął do mnie pomocną dłoń. Odchodząc z Jagiellonii grałem tylko w rezerwach, w trzeciej lidze. Trener Dźwigała mnie znał, ściągnął do Dolcanu i dał szansę pokazania umiejętności na zapleczu ekstraklasy. Na statuetkę Pierwszoligowca Roku zasłużyłem grając w Wigrach, więc swój wkład ma również trener Dominik Nowak i jego sztab szkoleniowy. Bardzo wiele zawdzięczam jednak trenerowi Dźwigale, dzięki któremu rozwinąłem potencjał, nabrałem pewności siebie. Zauważyłem, że w I lidze mogę się wyróżniać.

– Spodziewał się pan wyboru na Pierwszoligowca Roku?
– To dla mnie miłe zaskoczenie, choć byłem świadomy tego, że mam spore szanse na wyróżnienie. Przez cały 2016 rok prezentowałem wysoką formę. Jeżeli chodzi o liczby, miałem je najlepsze spośród pięciu nominowanych, więc nie mogę powiedzieć, że nie zasłużyłem na nagrodę.

– W liczbach gonił pana Petteri Forsell i to on był głównym rywalem w wyścigu o statuetkę. Jak pan ocenia Fina i innych nominowanych, czyli konkurentów z boisk zaplecza ekstraklasy?
– Tak mi się wydawało, że ostateczna rywalizacja rozegra się pomiędzy mną i Forsellem. Jeżeli chodzi o niego, to bardzo dobry piłkarz. Bez większego problemu odnalazłby się w ekstraklasie.

– Od zakończenia rundy jesiennej minęło już trochę czasu. Czy widzi pan przyczynę problemów Wigier, które po znakomitym początku wspięły się na fotel lidera, a potem mocno spuściły z tonu w lidze.
– Mieliśmy udany początek. Nikt w I lidze nie spodziewał się, że będziemy sobie radzić aż tak dobrze. Szybko przypisano nam rolę faworyta, co nie pomagało w utrzymaniu zwycięskiego kursu. Być może to za duże słowo, ale presja nałożona na nas zaczęła być paraliżująca. Jesteśmy młodą drużyną, mamy wielu chłopaków na dorobku, którzy chcą coś w piłce osiągnąć. Gdy zostaliśmy liderem, mocniej zainteresowały się nami media, przyjeżdżała telewizja, zaczęły się wywiady. Dzwonili do nas dziennikarze z każdej gazety, z każdego portalu. Wokół Wigier powstał szum, który nie pomagał w grze. Lepiej się czuliśmy w roli czarnego konia rozgrywek. Skupienie na każdym meczu na początku nam służyło, a później zaczęły padać pytania o awans do ekstraklasy i wszystko się rozsypało. Chodziło o głowę, a nie przygotowanie fizyczne, ponieważ wyglądaliśmy cały czas tak samo. Trenerzy stale nas monitorowali, problem leżał w sferze mentalnej. Nie wszyscy byliśmy gotowi na nową sytuację. Brak zwycięstw w kolejnych spotkaniach powodował nawarstwianie się problemu. W końcówce jesieni przełamaliśmy się i poprawiliśmy naszą sytuację.

– Oddzielnym rozdziałem był Puchar Polski, w którym Wigry pokonały drogę od I rundy do półfinału, w którym czeka na was Arka Gdynia.
– Pucharowa przygoda wciąż trwa. Mamy marzenie, żeby zagrać w finale na Stadionie Narodowym. Jest ono możliwe do zrealizowania. Arka jest zespołem ekstraklasowym, ale w półfinałowym dwumeczu szanse rozłożą się 50 na 50. Pokazaliśmy w tym sezonie, że potrafimy grać jak równy z równym z zespołami z ekstraklasy, jak również z czołówką I ligi.

– Temat europejskich pucharów w szatni Wigier pojawia się jedynie w żartach?
– Śmialiśmy się z chłopakami, że pojedziemy na Narodowy i w przypadku zwycięstwa będziemy czekać na losowanie Ligi Europy. Wiadomo, że są to tylko żarty. Twardo stąpamy po ziemi. Chcemy ograć Arkę w półfinale, choć zdajemy sobie sprawę, że czekają nas dwa ciężkie spotkania. Celem na wiosnę jest finał Pucharu Polski i utrzymanie miejsca w czołówce I ligi.

– Jak szatnia Wigier będzie wyglądała bez Tomasza Jarzębowskiego, który po rundzie jesiennej zakończył karierę?
– Tomek był bardzo doświadczonym zawodnikiem i dbał o atmosferę. Troszczył się także o młodszych piłkarzy, uświadamiał nam, że nie możemy odlatywać nawet w najlepszych momentach. W rundzie jesiennej nie pograł za wiele, ale jego podpowiedzi z boku były bezcenne. Życie nie znosi próżni. O atmosferę w szatni zadba z pewnością Janek Bucholc, który także może pochwalić się pokaźnym bagażem doświadczeń. się nie denerwował, bo mój czas nadejdzie. No i nadszedł!

– I liga startuje w marcu. Od razu czeka was trudny mecz z Podbeskidziem. Czy nastawiacie się szczególnie na ten mecz?
– Nie nastawiamy się na Podbeskidzie, bo wcześniej mamy spotkanie pucharowe z Arką i to na tym meczu się skupiamy. A co do Podbeskidzia, spadkowicz z ekstraklasy jest za nami w tabeli, ale zimą dokonał ciekawych ruchów transferowych. Zapowiada się ciężki mecz, jednak jeszcze będzie czas na odpowiednie przygotowanie się do niego.

– Jest pan zadowolony, że do rundy rewanżowej możecie się przygotowywać przez dwa tygodnie na Cyprze, a nie w Polsce?
– Bardzo się z tego powodu cieszę. To duża zasługa prezesa Mazura, że pojechaliśmy na zagraniczne zgrupowanie. Czekaliśmy z niecierpliwością na wyjazd, ponieważ aura w Suwałkach nas nie rozpieszczała. Przez długi czas trenowaliśmy na sztucznej murawie przy minusowych temperaturach. Ciężko się było później zregenerować. Tuż przed odlotem mieliśmy w Suwałkach minus dwanaście stopni. Przy takich temperaturach zostały nam treningi na hali lub w siłowni. Nie narzekaliśmy, ale niecierpliwie czekaliśmy na zdecydowanie bardziej sprzyjające warunki na Cyprze.

– Przygotowania w ciepłych warunkach mogą was odzwyczaić od tego, co zastaniecie po powrocie do Polski?
– W poprzednim roku przygotowywałem się w Dolcanie na sztucznej murawie. Jak wszedłem na ligowe boiska, poczułem ogromną różnicę na plus. Pierwszy mecz gramy z Arką, a później już w lidze z Podbeskidziem, czyli z drużynami, które były na zagranicznych zgrupowaniach. Siły będą wyrównane, a później będziemy normalnie trenować na własnych obiektach. Spokojnie przyzwyczaimy się do każdych warunków. Podejrzewam, że niektóre zespoły zostające w Polsce mogą zagrać tylko jeden mecz na naturalnej nawierzchni, a to zdecydowanie za mało.

– Żadną tajemnicą nie jest już zainteresowanie pańską osobą ze strony Arki Gdynia i Pogoni Szczecin. Co stanęło na drodze do transferu?
– Nie będę ukrywał, że miałem propozycje z wyższej klasy. Każdy chce się rozwijać i grać jak najwyżej, ale nie zawsze jest tak jak ma być. Oferta z Pogoni nie była zadowalająca dla Wigier. Mój obecny klub uznał, że chce mnie zatrzymać, abym pomógł w Pucharze Polski i lidze. Nie rozpaczam z tego powodu, mam jeszcze wiele do zrobienia w Suwałkach. Będę jeszcze miał sporo szans na pokazanie się z dobrej strony. Mamy przed sobą fajny okres. Muszę go wykorzystać, żeby w czerwcu mieć kolejne propozycje.

– Arka to był temat mniej konkretny?
– Wydaje mi się, że tak. Z tego co wiem na meczu ze Zniczem Pruszków, kiedy strzeliłem dwa gole i miałem trzy asysty, był obecny dyrektor Edward Klejndinst z Arki. Być może z tego powodu pojawiło się zainteresowanie moją osobą. Arka chyba nie chciała osłabiać Wigier przed pierwszym meczem Pucharu Polski.

– Czy jest w panu choćby cień zazdrości o transfer Jakuba Bartkowskiego do Wisły Kraków?
– Zazdrość to za duże słowo. Cieszę się, że nasz były kapitan trafił do fajnego klubu, to jest promocja dla Wigier. Potwierdzenie, że w Suwałkach grają dobrzy zawodnicy. Mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się na jakimś meczu.

– Wigry raczej nie odczują straty, ponieważ na miejsce Bartkowskiego ściągnięto Artura Bogusza.
– Na pewno nie będzie odstawał od reszty drużyny. Kiedy go poznawałem, od razu odniosłem wrażenie, że to jest piłkarz o I-ligowym potencjale. Nie mam wątpliwości, że sobie poradzi. Jego dodatkowym atutem jest możliwość gry na obu stronach defensywy.

– Bogusz, Paweł Baranowski, Damian Podleśny, Adam Ryczkowski, Omar Santana – to zimowe nabytki Wigier. Czy to koniec ruchów transferowych?
– Wydaje mi się, że to już koniec transferów. Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktoś z doskoku dojeżdżał na obóz. Fajne wzmocnienia, które bez wątpienia zwiększą rywalizację o miejsce w jedenastce.

– Piłkarze Wigier wspólnie ze sztabem mają plan, aby wiosną ponownie zaskoczyć rywali?
– Nasi trenerzy wiedzą co robią. My, jako piłkarze będziemy podchodzić do kolejnych spotkań z pełną koncentracją. Staramy się zdrowo odżywiać, profesjonalnie podchodzić do treningów. Będziemy cieszyć się grą. Mecze z Arką mogą być dla nas znakomitą promocją.

– Za rok kolejna Gala tygodnika „Piłka Nożna”. Zapewne nie będzie okazji na obronę tytułu Pierwszoligowca Roku…
– Jeżeli uda mi się trafić do ekstraklasy. W pół roku ciężko będzie natomiast o nominację do statuetki dla Ligowca Roku. Nagrody indywidualne nie są jednak dla mnie najważniejsze. Cenię to wyróżnienie, ale traktuję jako nagrodę dla całych Wigier. Jeżeli Bóg da, w przyszłości trafię do fajnego klubu i wspólnymi siłami zapracujemy na kolejne nominacje.



Wywiad ukazał się także w Tygodniku „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska 1 Liga

Wyjątkowy sparing Wisły Kraków. Zagra z bardzo popularnym klubem

Z okazji świętowania 120-lecia istnienia klubu Wisła Kraków rozegra mecz towarzyski z klubem, o którym od pewnego czasu jest bardzo głośno.

2025.10.05 Krakow
Pilka nozna , Betclic I liga , sezon 2025/26
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.10.05 Krakow
Football , Polish league, second level , 2025/2026 season
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Śląsk rozstał się z niewypałem. Kontrakt rozwiązany

Besar Halimi nie jest już piłkarzem Śląska Wrocław. Kontrakt 31-letniego Kosowianina został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.09.13 Wroclaw
pilka nozna Betclic 1.Liga sezon 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
N/z Besar Halimi
Foto Gleb Soboliev / PressFocus

2025.09.13 Wroclaw
Football - Polish Second division season 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
Besar Halimi
Credit: Gleb Soboliev / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu

Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.

Kilian Ludewig si Joao Pedro Santos Lameira in meciul dintre Otelul Galati si Petrolul Ploiesti, contand pentru Superliga Superbet, desfasurat pe Stadionul Otelul din Galati, duminica 13 iulie 2025. Bucuresti *** Kilian Ludewig and Joao Pedro Santos Lameira in the match between Otelul Galati and Petrolul Ploiesti, Superliga Superbet, played at Otelul Stadium in Galati, Sunday, July 13, 2025 Bucharest Copyright: xRazvanxPasarica/SPORTxPICTURESx
2025.07.13 Galacz
pilka nozna , liga rumunska
Otelul Galati - Petrolul Ploiesti
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

OFICJALNIE: Skrzydłowy odchodzi z Górnika

Hiszpański skrzydłowy opuścił polski klub. Kontrakt z 20-latkiem został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.12.07 Leczna Pilka nozna Betclic 1. Liga sezon 2025/2026 Gornik Leczna - Ruch Chorzow

N/z Solo Traore

Foto Kacper Pacocha / PressFocus 

2025.12.07 Leczna Football Polish first league - second level 2025/26 season Gornik Leczna - Ruch Chorzow

Credit: Kacper Pacocha / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Pomocnik wrócił do Polski. Trafił do Górnika

Pomocnik z rocznika 2002 wrócił do Polski. Zagra w 1. Lidze.

2025.04.22 Kolobrzeg
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
N/z Jakub Myszor
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2025.04.22 Kolobrzeg
Football Polish First League season 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
Jakub Myszor
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej