Poniedziałkowy mecz w Zenicy był pierwszym takim dla reprezentacji Polski od trzynastu lat. Nasi piłkarze odwrócili losy spotkania o stawkę i z pozycji przegrywającego byli w stanie sięgnąć po pełną pulę.
Zwycięskiego gola w Zenicy strzelił Kamil Grosicki (fot. Łukasz Skwiot)
Biało-czerwoni rozpoczęli mecz z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów w bardzo słabym stylu. Po pół godzinie chaotycznej gry przegrywaliśmy 0:1 i wydawało się, że trudno będzie odwrócić losy tej rywalizacji. Jak się jednak okazało, drużyna Jerzego Brzęczka nie tylko doprowadziła do remisu, ale strzeliła również gola na wagę zwycięstwa.
Odwracanie losów spotkań, w których pierwsi traciliśmy bramkę wcale nie było takie częste w historii, a już szczególnie w przypadku starć o stawkę. Po raz ostatni podobna sztuka udała się w 2007 roku, kiedy to za kadencji Leo Beenhakkera Polska walczyła o historyczny awans na mistrzostwa Europy.
Mecz przy Łazienkowskiej zaczął się dla naszej drużyny w najgorszy z możliwych sposobów, gdyż już w 20. minucie gola dla gości zdobył Dmitrij Biakow. Polska długo nie potrafiła się podnieść po takim ciosie i nie była w stanie złapać swojego rytmu, grając bardzo nerwowo. Wydawało się, że sporym problemem będzie doprowadzenie do wyrównania, o zwycięstwie nawet nie wspominając.
Czy biało-czerwonym udałoby się odwrócić losy rywalizacji, gdyby nie to, co wydarzyło się w 48. minucie? Nie wiadomo, ale faktem jest, że na stadionie w Warszawie doszło do awarii elektryczności, a z egipskich ciemności wyłonił się całkiem nowy zespół. Kiedy bowiem światło wróciło, do akcji wkroczył Euzebiusz Smolarek, który w ciągu zaledwie dziesięciu minut strzelił trzy gole i zapewnił naszej drużynie zwycięstwo. Był to ostatni przypadek odwrócenia losów rywalizacji w spotkaniu o punkty.
Później zdarzało się to jeszcze dwukrotnie, ale już w meczach towarzyskich. Mimo konieczności gonienia wyniku, reprezentacja Polski była w stanie pokonać Litwę w 2014 roku (2:1) i Islandię kilkanaście miesięcy później (4:2).
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.