W rywalizacji o mistrzostwo Polski Legia Warszawa nie ma już ani milimetra marginesu błędu, jeśli chce utrzymać szansę na tytuł, musi wygrywać mecz za meczem. Czy zacznie to robić w starciu z Piastem Gliwice?
Runjaić nie traci nadziei na mistrzostwo, choć zdaje sobie sprawę z trudnego położenia Legii. (fot. 400mm.pl)
Przed startem niedzielnej rywalizacji na boiskach PKO BP Ekstraklasy stołeczna drużyna zajmowała siódme miejsce w tabeli. Do pierwszej Jagiellonii Białystok, która rozegrała jedno spotkanie więcej, traci aż dziesięć punktów. Od czterech kolejek nie wygrała. Napisać, że jej sytuacja jest trudna, to nic nie napisać.
– Jedna rzecz jest pewna, a w obliczu dotychczasowych rezultatów nie ma miejsca na błędy, musimy wygrać wszystkie dziesięć meczów – przyznał na konferencji prasowej Kosta Runjaić. – Tak naprawdę nie ma co dyskutować o celach nadrzędnych, na koniec sezonu, trzeba skupić się na najbliższym meczu i dopisywać trzy punkty co kolejkę. Teraz najważniejsze są punkty z Piastem. Jeśli dopiszemy sobie przed przerwą na mecze reprezentacji trzy punkty, to jeszcze wszystko będzie możliwe. Każdy mecz będzie dla nas finałem, mamy przed sobą dziesięć finałów. Wygrana oznacza awans i możliwość rozegrania kolejnego finału. Przegrana powoduje, że odpadasz. Tak musimy traktować wszystkie mecze do samego końca.
W teorii Piast nie jest najbardziej wymagającym rywalem z możliwych. W minionej kolejce pokonał Puszczę Niepołomice, ale było to dla niego dopiero pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej. Zajmuje trzynaste miejsce w tabeli. Uwikłał się w walkę o utrzymanie.
Jak będzie w praktyce, okaże się wieczorem. Pierwszy gwizdek sędziego o godzinie 17:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.