Marzenia kibiców dotyczące skuteczniejszej gry Valencii pod wodzą Cesare Prandellego na razie się nie spełniają. Nietoperze w sobotę odniosły już dziewiątą porażkę w tym sezonie.
Nietoperze okupują doły tabeli La Ligi
Ekipa z Estadio Mestalla od jakiegoś czasu zupełnie sobie nie radzi i wygląda na to, że nie jest to wina osób aktualnie piastujących stanowisko szkoleniowca. Po 14 kolejkach Valencia zajmowała dopiero 17. miejsce w tabeli, a po raz ostatni z ligowej wygranej jej gracze i kibice cieszyli się 16 października.
Potem podopieczni Prandellego zadziwiającym wręcz sposobem na przemian przegrywali i remisowali. Obowiązujący od sześciu kolejek system kazał przypuszczać, że z Estadio Anoeta goście wyjadą bez punktów.
I mimo że w pierwszej połowie obie drużyny prezentowały zbliżony poziom i – co ważne – ciekawą grę, cieszyć się mogli gospodarze. To oni już po kilkudziesięciu sekundach wyszli na prowadzenie za sprawą Williana Jose. Ten sam zawodnik w 24. minucie trafił do siatki po raz drugi. Brazylijczyk wykorzystał perfekcyjne dośrodkowanie Carlosa Veli z rzutu rożnego i strzałem głową podwyższył na 2:0.
Swoją chwilę radości mieli także przyjezdni. W 36. minucie do piłki ustawionej na wapnie podszedł Dani Parejo. Hiszpan strzelił w prawo i piłka wpadła do siatki.
Tyle szczęścia nie miał po zmianie stron Vela. Gracz RSSS kiepsko wykonał rzut karny, a bramkarz Nietoperzy Diego Alves zbił piłkę do boku. Nie zmieniało to jednak faktu, że po zmianie stron gospodarze prezentowali się znacznie lepiej.
Na emocje związane z bramkami trzeba było czekać do doliczonego czasu gry. W 91. minucie do siatki trafił rezerwowy Juanmi, a kilkadziesiąt sekund później bramkę nr 2 dla Valencii zdobył Zakaria Bakkali.
Trudno zarzucić dziś Nietoperzom dzienną drzemkę, jednak w piłce liczy się także obrona. Valencia ma jedną z najgorszych w La Lidze. 29 straconych bramek i tylko 12 punktów na koncie pozwala jej na zajmowanie miejsca tuż nad strefą spadkową. W dodatku podopieczni Prandellego niebawem mogą zostać na nim zastąpieni przez Sporting Gijon.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.