Po tym jak oficjalnie pojawiła się informacja, że Pep Guardiola zostanie od nowego sezonu trenerem Bayernu Monachium, piłkarski świat oszalał. Pytań odnośnie jego niemieckiej przygody jest bardzo wiele. Słychać głosy, że Hiszpan poszedł na łatwiznę. Czy na pewno?
Guardiola jeszcze nie objął oficjalnie Bayernu, a już jest uważany w Monachium za cudotwórcę
16 stycznia definitywnie wyjaśniła się przyszłość Guardioli. Od wielu miesięcy Hiszpan łączony był z największymi klubami z całego świata, ale mało kto sądził, że kolejnym przystankiem w jego karierze mogą być Niemcy. O jego usługi biły się między innymi takie kluby, jak AC Milan, Chelsea FC czy też Manchester City. Najbardziej prawdopodobny wydawał się angaż w Anglii. Wszak sam szkoleniowiec nie ukrywał, że tamtejsza liga robi na nim wrażenie. – Jako piłkarz nie zrealizowałem swojego marzenia, czyli gry w Premier League. Mam jednak nadzieję, że jako trener będę tam pracował. Chciałbym poczuć atmosferę panującą na stadionach w Anglii. Wsparcie tamtejszych kibiców jest niesamowite – mówił Guardiola, a angielskie media aż piały z zachwytu. Tamtejsi dziennikarze brali za pewnik, że Hiszpan niebawem rozpocznie pracę w Premier League. Było tylko jedno pytanie – czy skusi się na zaloty ze strony Chelsea, czy też Manchesteru City?
Tymczasem Guardiola podpisał kontrakt z Bayernem Monachium. W Anglii mógł zarabiać ponad 20 mln euro za rok pracy, a także otrzymać do dyspozycji prywatny helikopter. Gdyby przyjął ofertę Romana Abramowicza, to rocznie inkasowałby prawie trzy razy więcej niż trenerskie guru, czyli Sir Alex Ferguson. Jednak Hiszpan potwierdził krążącą opinię na swój temat. „Futbolowy romantyk” – tak były szkoleniowiec Barcelony często jest określany przez ludzi, którzy mieli przyjemność z nim współpracować. Najważniejsze nie są dla niego pieniądze, a tradycja i bogata historia. Pod tym względem z Bayernem niewiele europejskich klubów może konkurować. W końcu bawarska drużyna aż 22 razy zdobywała mistrzostwo Niemiec, a czterokrotnie sięgała po Puchar Europy.
„Poszedł na łatwiznę, znowu wziął drużynę-samograja” – to najczęściej wytaczany argument przez przeciwników trenerskich umiejętności Guardioli. Według ich teorii FC Barcelona była skazana na sukces, bo trio Xavi-Iniesta-Messi nawet bez trenera zdobywałoby seryjnie trofea. Nikt już nie pamięta, że Hiszpan najpierw zrobił wielkie czystki w katalońskim klubie, a następnie z indywidualności zlepił kapitalną drużynę. Jego poprzednikowi – Frankowi Rijkaardowi zarzucano, że nie potrafi panować nad zawodnikami. Od nowego sezonu w Bayernie również zapanują nowe reguły, a jednostki będą musiały dostosować się do reszty zespołu. Przydomek FC Hollywood dla Guardioli nie powinien mieć żadnego znaczenia.
Bayern pod wodzą nowego szkoleniowca rzeczywiście w Niemczech musi wygrać wszystko, a ponadto odzyskać Puchar Europy. Od lat bawarski klub dysponuje największym potencjałem finansowym w kraju, a mimo to ostatnie sezony to nie jest nieustanne pasmo sukcesów. Jeśli Guardiola to zmieni i zacznie wygrywać wszystko, co jest do wygrania – tak jak to miało miejsce w Katalonii – wówczas zamknie usta krytykom. Według informacji pojawiających się w pewnych źródłach sukcesy Bayernowi ma zapewnić kosmiczny wręcz budżet. Hiszpan na starcie swojej pracy ma otrzymać 278 mln euro na wzmocnienia.
Oprócz kibiców Bayernu z angażu Guardioli cieszą się całe piłkarskie Niemcy. W końcu przyjście tak utytułowanego trenera, o którego biły się kluby angielskie i włoskie, umacnia pozycję Bundesligi na świecie. Liga naszych zachodnich sąsiadów króluje pod względem frekwencji na stadionach, kluby dysponują coraz większymi pieniędzmi i w większości trzymają budżety w ryzach. Angaż Guardioli w Bayernie jest jednoznacznym znakiem, że niedocenianie Bundesligi jest dużym błędem.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.