Polskie święta to góra jedzenia z workiem prezentów. Anglicy dokładają do tego szał piłkarski. W Premier League zaczyna się morderczy kalendarz spotkań. Cztery kolejki upchane w ledwie 11 dni. Jak wpłynie to na losy tabeli?
Przez ten czas Premier League serwuje tylko jeden hit wrzucający do akcji dwa zespoły z pierwszej szóstki ligi. 30 grudnia należy zerknąć na zmagania Evertonu z Chelsea. Tym bardziej, że dla The Blues obiekt klubu z niebieskiej części Liverpoolu stanowi prawdziwą stajnię Augiasza – Chelsea przegrała tam trzy poprzednie mecze ligowe. Everton będzie musiał sobie radzić bez lidera Marouane Fellainiego. Belg dotąd terroryzował obrony rywala w sportowej walce, ale ostatnio zinterpretował to zadanie zbyt dosłownie i zaatakował głową Ryana Shawcrossa. Władze zawiesiły go na trzy mecze.
Tylko jeden szlagier nie oznacza, że końcówka grudnia jest bez znaczenia. Okres ten odgrywa kluczową rolę podczas walki o utrzymanie w lidze. Ostatni zespół na przełomie roku niemal na pewno z hukiem zleci z Premier League. Działo się tak w 17 z 20 przypadków w historii rozgrywek. O uniknięcie roli czerwonej latarni w Nowy Rok walczą Reading z Queens Park Rangers. Ci pierwsi notują obecnie wyjątkowo paskudne wyniki. The Royals przegrali siedem meczów z rzędu. Porażka z Arsenalem obnażyła ich największą słabość – beznadziejną obronę. Pozwalając Kanonierom na pięć goli gracze Reading udowodnili, jakie szkody może przynieść statyczność defensorów w polu karnym.
Nieco lepszą sytuację ma QPR. Po zmianie menedżera na Harry’ego Redknappa, znanego z Tottenhamu, Rangersi przestali notorycznie przegrywać. Po 17. długich kolejkach wreszcie zanotowali pierwszy triumf, którego ojcem był zdolny Adel Taarabt. Teraz QPR musi solidnie nadrobić straty do bezpiecznego miejsca, bo od połowy stycznia ich lider wyjedzie na Puchar Narodów Afryki.
Grudzień zwykle decyduje o spadku z ligi, ale sprawa mistrzostwa nie jest już tak jasna. Drużyny przodujące stawce w Nowy Rok dziewięć razy kończyły sezon w chwale, a 11-krotnie dawały się wyprzedzić. Trzęsące Premier League kluby z Manchesteru mają przyjemny kalendarz spotkań, więc nie powinny nagle tracić masy punktów. Mecze Manchesteru United w okresie świąteczno-noworocznym dadzą kibicom szansę na oglądanie pojedynków najdokładniejszych strzelców ligi: Robin van Persie będzie się mierzył z Michu (Swansea) i Dembą Ba (Newcastle).
Rywali z Manchesteru City czeka jeden skomplikowany test. 29 grudnia The Citizens pojadą do Norwich na stadion, gdzie w tym sezonie potykały się już Czerwone Diabły i Arsenal. Kanarki wygrały pięć kolejnych spotkań u siebie. Wynik niezwykły dla drużyny, która sezon zaczęła od czterech porażek i trzech remisów. Fatum nad Norwich rozwiała dobra forma niepozornej, ale bardzo solidnej linii pomocy. Na skrzydłach grasują głodni goli Anthony Pilkington i Robert Snodgrass, a uzupełnia ich techniczny rozgrywający Wes Hoolahan.
Równie ważny test ognia czeka na Liverpool i Newcastle. Dla The Reds końcówka grudnia da odpowiedź, o co będzie bił się zespół Brendana Rodgersa. Liverpool ma serię czterech spotkań, w których spokojnie może pokusić się o komplet punktów. Tylko poważny dorobek na starcie 2013 roku pozwoli im na włączenie się do walki o Ligę Mistrzów. Pierwszy test został już zdany w sobotę.
Newcastle, rewelacyjne w poprzednim sezonie, ma o niebo trudniejszy kalendarz niż The Reds. Czekają ich starcia z Manchesterem United, Arsenalem i Evertonem. Wszystkie te mecze pachną porażką, a Sroki są zaledwie dwa punkty od strefy spadkowej. Zdziesiątkowana kontuzjami podstawowych graczy ekipa Newcastle dawno by się znalazła na szarym końcu tabeli, gdyby nie fenomenalny Demba Ba – autor rekordowych 58% wszystkich goli Srok w lidze (11 z 19).
Schyłek 2012 roku niesie za sobą także typowo brytyjską tradycję rozgrywania spotkań w drugi dzień świąt. Zwyczaj meczów w Boxing Day (dzień obdarowywania się prezentami) trwa już od 1860 roku, kiedy 26 grudnia starły się dwa najstarsze kluby świata – Sheffield oraz Hallam. Teraz tego dnia zaplanowany był komplet meczów Premier League, ale ze względu na strajk metra trzeba było odwołać derby Londynu Arsenal – West Ham.
Po zakończeniu ligowego szaleństwa piłkarze w Anglii doprawią się jeszcze trzecią rundą Pucharu Anglii. Wszystko to w otoczeniu otwierającego się okienka transferowego, szumu plotek i morza przelewającej się gotówki. Zapowiadają się gorące dni, mimo że za oknem mróz jak diabli.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.