Bardzo ciekawą rozmowę można przeczytać w piątek w Przeglądzie Sportowym. Obrońca Górnika Zabrze – Ołeksandr Szeweluchin wspomina czasy, gdy występował jeszcze na Wschodzie.
Szweweluchin, wzorem żołnierzy radzieckiej armii uwielbia ćwiczenia siłowe. – Oczywiście, lubię to. Poza tym od dziecka podciągałem się na drążku. Stara zasada radzieckiej armii mówi, że jeśli podciągniesz się 12 razy w butach i sprzęcie, masz szacunek. Jeśli nie, masz problemy i będziesz czyścił korytarze i toalety. Dla mnie i to nie stanowiłoby problemu. Po dwóch tygodniach wróciłem jednak do szkółki Dynama.
(….) I wtedy wszedł Łobanowski. Na początku nic nie mówił, jedynie patrzył. A ja poczułem, że leci ze mnie strużka potu – wspomina defensor Górnika.
– To było oddziaływanie energetyczne, które ten człowiek miał. Czuło się ogromny szacunek, jakim jest darzony. Nie tylko był świetnym trenerem, ale i znakomitym człowiekiem, który miał doskonały kontakt z ludźmi. I miał taką moc, że w dawnych czasach mógł wszystko załatwić dla swoich piłkarzy.
Mało kto wie, że w szatni zawodnicy zwracają się do Szeweluchina per Ivan Drago. – Jeszcze na Ukrainie żartowali, że jestem podobny do Dolpha Lundgrena (amerykańskiego aktora, który grał Ivana Drago w filmie „Rocky” – red.). Koledzy ze szkółki powiedzieli młodym, że jestem bratem Lundgrena, a dzieciaki biegały za mną, żeby dostać autograf. Stąd ten Ivan Drago, radziecki żołnierz.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.