Ależ to było spotkanie! Atalanta Bergamo prowadziła już na wyjeździe z Lazio Rzym różnicą trzech bramek, by pozwolić na to, by rywal odrobił straty. Mecz zakończył się finalnie wynikiem (3:3) i był najlepszą możliwą wizytówką Serie A.
Ciro Immobile dał sygnał do odrabiania strat (fot. Reuters)
Nie tak powrót na ligowe boiska po reprezentacyjnej przerwie wyobrażali sobie piłkarze Lazio. Kibice na Stadio Olimpico liczy na to, że ich pupile wykorzystają atut własnego boiska i wywalczą komplet punktów w starciu z Atalantą Bergamo, a więc przeciwnikiem, który podobnie jak stołeczni, celuje w czołowe lokaty w Serie A.
Jakież więc musiało być zaskoczenie fanów, kiedy losy zawodów – tak się przynajmniej złudnie wydawało – zostały rozstrzygnięte po zaledwie 45 minutach. I nie, wcale nie mieli oni zadowolonych min. Atalanta wypunktowała Lazio bez litości, potwierdzając, że to właśnie ona będzie się biła o miejsce w Champions League, a rywalowi zostanie co najwyżej bój o Ligę Europy.
Walec z Bergamo został na dobre uruchomiony w 23. minucie, kiedy to wynik zawodów otworzył Luis Muriel, który przejął dobre prostopadłe podanie i będąc już z piłką w polu karnym, ze spokojem przymierzył przy słupku. Kilka chwil później ten sam piłkarz dograł futbolówkę w pole karne rywala z rzutu wolnego, a tak się złożyło, że nikt nie przeciął toru jej lotu i wpadła ona do siatki obok zaskoczonego bramkarza.
Gościom wciąż jednak było, a skoro piłkarze Lazio chwiali się już na nogach, to należało zrobić wszystko, by ich znokautować. To udało się w 37. minucie, kiedy to przed bramkę gospodarzy wpadł Alejandro Gomez. Mimo asysty obrońcy i wyjścia golkipera, bez większych problemów skierował on piłkę do siatki.
Wydawało się, że jest już po meczu, że Lazio po wylądowaniu na deskach już się nie podniesie. Rzymianie wyszli jednak na drugą połowę mocno zdeterminowani i za swoją postawę zostali nagrodzeni. Gospodarze potrzebowali zaledwie kilku chwil, między 69. i 70. minutą, by odrobić aż dwa gole. Najpierw w roli głównej wystąpił Ciro Immobile, który wykorzystał karnego, a niedługo po jego trafieniu rozmiary przewagi rywala zmniejszył Joaquin Correa.
Miejscowi dążyli do tego, by strzelić także trzecią bramkę i kiedy wydawało się, że wynik na Stadio Olimpico już się nie zmieni, Lazio zdołało ostatecznie dopiąć swego. W doliczonym czasie gry kolejnego karnego wykorzystał Immobile i mecz zakończył się podziałem punktów. Cóż za zawody!