Wielu piłkarzy w polskiej lidze chciałoby znajdować się w takiej sytuacji, jak ich koledzy z Wisły Kraków. W ekipie mistrza Polski są poślizgi w wypłatach, ale opóźnienia wynoszą na razie tylko dwa tygodnie.
Pojawiły się informacje, że ostatni słabszy występ zawodników Wisły w meczu z Ruchem Chorzów, miał związek z opóźnieniami w wypłatach. Sergei Pareiko natychmiast zdementował tego typu doniesienia.
– Piłkarze nie są od tego, by rozmyślać, czy na ten moment klub ma środki finansowe, albo kalkulować, bo w czerwcu kończy się umowa. Z tego, co wiem, to w Wiśle nie było piłkarza, któremu by nie wypłacono wszystkich pieniędzy, jakie zarobił. Mogą nie być wypłacane w terminie, ale zostaną przelane – powiedział estoński bramkarz.
Rzeczywiście piłkarze Wisły nie mają prawa narzekać. Dla przykładu część zawodników Łódzkiego Klubu Sportowego na wypłaty czeka od pół roku… A w innych klubach również zdarzają się poważne poślizgi w przelewach.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.