Na niecałe pół godziny przed końcem meczu Sunderlandu z Arsenalem na telebimach wyświetlał się wynik 1:1. Niespodzianki jednak – za sprawą piorunującej końcówki w wykonaniu gości – nie było.
Alexis Sanchez trafił dziś do siatki dwa razy (foto: Łukasz Skwiot)
Kanonierzy przed rozpoczęciem dzisiejszego starcia mieli na koncie 20 punktów, tyle samo co prowadzący Manchester City oraz trzeci Liverpool. Obowiązkiem podopiecznych Arsene’a Wegnera była więc wygrana, tym bardziej, że mierzyli się w delegacji z najsłabszą ekipą Premier League, która jak dotąd nie odniosła ani jednego zwycięstwa.
Goście zgodnie z planem po kilkunastu minutach wyszli na prowadzenie. Alex Oxlade-Chamberlain fantastycznie dośrodkował z prawej strony boiska, a w polu karnym jednego z obrońców wyprzedził Alexis Sanchez. Po chwili reprezentant Chile uderzył głową, a bramkarz Sunderlandu musiał skapitulować.
Przyjezdni mieli dużą przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Miejscowi grali z kolei dość agresywnie, za co sędzia jeszcze w pierwszej połowie pokazał im trzy żółte kartki. 20 minut po zmianie stron stało się natomiast coś, czego Kanonierzy się nie spodziewali. Ekipa ze Stadium of Light wyszła z kontrą, a w jej końcowej fazie w pole karne na pełnym tempie wbiegł Duncan Watmore. Petr Cech go sfaulował, a sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Jermain Defoe i wyrównał wynik spotkania.
To było jednak wszystko, na co było stać miejscowych. Końcówka w wykonaniu Arsenalu była piorunująca. W kilka minut po wejściu na boisko dwa gole zdobył Oliver Giroud, a potem do siatki trafił jeszcze Sanchez. Sędzia po raz ostatni gwizdnął przy stanie 1:4, mimo że goście do końca walczyli o powiększenie dorobku bramkowego.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.