PRZEGLĄD PRASY. Choć zakończony właśnie sezon Piotr Zieliński może spisać na straty, młody reprezentant Polski ani myśli zmieniać otoczenie. Wszystko dlatego, że z posadą trenera żegna się dotychczasowy szkoleniowiec Udinese, który na niego nie chciał stawiać.
– Trenowałem ciężko i dobrze. Uważam, że zasługiwałem na grę w lidze. Na konferencjach dziennikarze dopytywali się, dlaczego trener mnie nie wpuszcza na boisko. I ja zadawałem sobie to pytanie. Szkoleniowiec wspominał, że jestem jednym z jego ulubionych zawodników, ale miałem swoją szansę na początku sezonu i nie błyszczałem – mówi Zieliński.
– Później dostawałem raptem po kilka minut w poszczególnych spotkaniach. Nie było łatwo się wyróżnić, gdy piłkę możesz dotknąć ledwie kilka razy. Z tygodnia na tydzień byłem w coraz wyższej formie, wszyscy mnie chwalili, ale mecze musiałem oglądać z ławki rezerwowych – dodaje piłkarz Udinese.
– Nie czuje się od nikogo gorszy, dlatego nie zamierzam odchodzić z klubu. Poza tym myślę, że nie pozwoliliby mi na to prezesi. Kto zastąpi Guidolina? Kandydatów jest wielu. Klub na pewno zatrudni takiego fachowca, który poprowadzi drużynę do gry w europejskich pucharach – przyznaje Zieliński.