Plebiscyt i Gala PN: Nominacje w kategorii Pierwszoligowiec Roku 2014
Obrońca, pomocnik i napastnik znaleźli się w gronie nominowanych do nagrody Pierwszoligowiec Roku. A to jasno dowodzi, że wcale nie trzeba grać w ataku i strzelać mnóstwo goli, by zostać zauważonym i docenionym.
Jakub CZERWIŃSKI (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) Do Termaliki środkowy defensor trafił latem 2011 roku. Akurat w pierwszej lidze zaczął obowiązywać przepis o młodzieżowcu, a Czerwiński spełniał kryterium wiekowe. Owszem, do Niecieczy ściągnięto również kilku innych młodych graczy, którzy mogli występować w ofensywie, kiedy jednak szansę otrzymał wychowanek Popradu Muszyna, miejsca w składzie już nie oddał. Mimo że w kolejnym sezonie nie mógł już odgrywać roli młodzieżowca, swoją postawą na boisku potrafił przekonać do siebie kolejnych szkoleniowców i wciąż miał pewne miejsce w podstawowym składzie.
Miniony rok nie tylko dla niego, ale też dla całej Termaliki był ze wszech miar udany. W tabeli obejmującej jedynie wiosenne mecze poprzedniego sezonu niecieczanie uplasowali się na drugiej pozycji, miniona jesień zaś przebiegła pod znakiem dominacji zespołu z województwa małopolskiego. Od pierwszej kolejki Termalica plasowała się na szczycie tabeli i jako lider udała się na przerwę zimową. Urodzony w 1991 roku defensor był zaś czołową postacią zespołu. Walczył o każdą piłkę, nie odpuszczał, uprzykrzał życie snajperom przeciwnych drużyn, a do tego strzelając gola Dolcanowi Ząbki, uratował zespołowi punkt w czwartej kolejce.
Czerwiński już od dawna wskazywany był przez trenerów i dziennikarzy jako jeden z najlepszych obrońców biegających po pierwszoligowych boiskach, a może nawet najlepszy. Jego dobra postawa nie umknęła uwadze zespołów z ekstraklasy. Przez pewien czas mówiło się, że piłkarz nie będzie musiał się daleko przeprowadzać, że trafi do Wisły Kraków, na początku stycznia okazało się jednak, że sam zainteresowany uznał, iż najlepiej zrobi, jeśli zdecyduje się na grę w Pogoni Szczecin. Kontrakt ma obowiązywać od 1 lipca, a więc wówczas, gdy wygaśnie umowa defensora z dotychczasowym pracodawcą, niewykluczone jednak, że kluby dojdą do porozumienia w sprawie wcześniejszego transferu i Czerwińskiego będziemy mogli podziwiać w T-Mobile Ekstraklasie już za kilka tygodni.
Grzegorz GONCERZ (GKS Katowice) Na taki rok napastnik występujący obecnie w Katowicach czekał przez całe życie. Do tej pory bowiem zawsze coś stawało na przeszkodzie, aby w pełni ujawnił swoje umiejętności. A to nabawił się kontuzji, a to trener nie za bardzo widział dla niego miejsce w składzie, a to bywał ustawiany na nietypowej dla siebie pozycji. Tym razem niemal wszystko przebiegało tak, jak należy. Niemal, bo rezultaty osiągane przez GKS odbiegały od oczekiwań kibiców, działaczy i samych piłkarzy.
Goncerz do swojej postawy nie może mieć jednak większych zastrzeżeń. Co prawda wiosną nie strzelał jeszcze za dużo goli, wywalczył jednak miejsce w podstawowym składzie i zazwyczaj spisywał się co najmniej przyzwoicie. Jesień natomiast to popis gry i umiejętności strzeleckich piłkarza. Zdobywał bramki zarówno z pola karnego, jak i spoza szesnastki. Trafiał nogą i głową. Nie odpuszczał żadnej piłki. Nawet gdy wydawało się, że nie ma szans na to, by przejął futbolówkę, że bramkarz i obrońca ma do niej znacznie bliżej, on się tym nie przejmował, tylko biegł ile sił w nogach. I czasami, jak w meczu z GKS Tychy, gdy udało mu się przechytrzyć rywala, ambicja zostawała nagrodzona.
Goncerz, choć w kwietniu skończy dopiero 27 lat, rozgrywa 11 sezon w seniorskiej piłce. Nigdy jednak nie udało mu się strzelić tylu goli w sezonie, ile w trwających rozgrywkach uzyskał w jednej rundzie. W formie, jaką prezentował jesienią, byłby solidnym wzmocnieniem połowy drużyn w ekstraklasie.
Denis POPOVIĆ (GKS Tychy/Olimpia Grudziądz) Często narzekamy, że kluby, zamiast szukać młodych, zdolnych polskich piłkarzy w zespołach z niższych klas rozgrywkowych, ściągają obcokrajowców, którzy najczęściej niewiele wnoszą do zespołu i nie prezentują oczekiwanego poziomu. Czasem jednak zdarza się, że wśród testowanych hurtowo zagranicznych graczy uda się wyłowić perełkę. I taką zimą ubiegłego roku zdołali odnaleźć przedstawiciele GKS Tychy.
Denis Popović, bo o nim mowa, zanim trafił do Polski, zaliczył niemal sto występów w słoweńskiej ekstraklasie. Trafił następnie do Grecji, gdzie jednak nie potrafił wywalczyć miejsca w składzie Panthrakikosu. Bez żalu opuścił więc wspomniany zespół i trafił do GKS Tychy. I okazało się, że Słoweniec potrafi bardzo dobrze grać w piłkę. Znakiem firmowym pomocnika stały się bardzo dobrze bite stałe fragmenty – potrafi dośrodkować wprost na głowę partnera z zespołu, skutecznie przymierzyć z rzutu wolnego, a czasem nawet starał się zaskoczyć bramkarza rywala bezpośrednio z rzutu rożnego.
Popović potrafi również posłać znakomite, często zaskakujące rywala podanie otwierające drogę do bramki. Notuje sporo asyst, ale równie dużo goli strzela. W 2014 roku zapisał na swoim koncie 11 trafień, a zapamiętany został zwłaszcza dzięki golowi strzelonemu w barwach GKS Tychy Puszczy Niepołomice z połowy boiska. Spisywał się równie dobrze wiosną w Tychach, jak i jesienią w Olimpii Grudziądz, do której przeniósł się przed sezonem 2014-15. Wiele osób wróży Słoweńcowi, że najpóźniej latem trafi on do ekstraklasy, i to niezależnie od tego, czy Olimpia wywalczy w bieżącym sezonie awans – po prostu jest za dobry na pierwszą ligę.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.