Przejdź do treści
Plebiscyt i Gala Tygodnika „Piłka Nożna”: Wydarzenie roku

Polska Ekstraklasa

Plebiscyt i Gala Tygodnika „Piłka Nożna”: Wydarzenie roku

Nagrody specjalne przyznawane przez tygodnik „Piłka Nożna” mają już sporą tradycję, ze statuetką dla Osobowości i Człowieka Roku wyjeżdżało z naszej Gali już kilka osób. Z Leo Beenhakkerem, Bogusławem Leśnodorskim i Adamem Nawałką na czele. Tym razem postanowiliśmy w ten sposób uhonorować nie konkretną postać, tylko wielkie wydarzenie, jakim był bez wątpienia powrót mistrza Polski do Champions League. Z racji innowacji w regulaminie – od razu dubeltowy, ponieważ w rozgrywkach UEFA Youth League zadebiutowała także młodzieżówka Legii Warszawa.

Nieprzypadkowe porównania

Miałem to szczęście, że jako młody reporter – wówczas w „Przeglądzie Sportowym” – mogłem zasmakować w Lidze Mistrzów. Przy Łazienkowskiej w stolicy, ale też przy Alei Piłsudskiego w Łodzi. Dreszczyk, który pojawiał się przy odgrywaniu hymnu tych elitarnych klubowych rozgrywek zapamiętałem bardzo dobrze z odtworzeń na stadionach. Zresztą nie tylko polskich, bo z Legią zabrałem się do Moskwy, i na ćwierćfinał do Aten już w roku 1996. Szczerze mówiąc, oglądając kilka miesięcy później w Łodzi gole Marka Citki z 40 metrów w meczu z Atletico Madryt, Sławomira Majaka i Ryszarda Czerwca w starciu ze Steauą Bukareszt, i dwa trafienia Jacka Dembińskiego w spotkaniu z Borussią Dortmund zakładałem, że na taki przywilej abonament będę miał jeszcze przez wiele lat. Tymczasem okazało się, że zamiast bogatych świąt, czeka mnie – i wszystkich kibiców w Polsce – trwający dwie dekady post. A kiedy już Legia wróciła do Ligi Mistrzów, to na dzień dobry dostała okropne lanie od Borussii Dortmund. I wszystko wskazywało, że do elity po prostu nie pasuje. Tymczasem…

Otóż gdy pojawił się Jacek Magiera, ożyły wspomnienia sprzed 21 lat. Magic na ławce Legii był niczym Paweł Janas. Spokojny i cichy, ale pewny swego. Z pomysłem na zespół i role poszczególnych zawodników. Co zresztą nikogo nie powinno dziwić, gdyż to właśnie Janosik jako pierwszy zaobserwował trenerskie zdolności u Magiery, kiedy ten był kapitanem kadry młodzieżowo-olimpijskiej walczącej o udział w igrzyskach w Sydney. I do tego stopnia ufał Jackowi, że nawet pozwalał prowadzić zajęcia. Długo wydawało się, że Magic może zostać następcą Janasa na pozycji stopera, w takiej roli został przecież sprowadzony do Legii, ale ostatecznie to nie było mu pisane. JM18, z racji – tak to ujmijmy – predyspozycji szybkościowych, został przekwalifikowany na defensywnego pomocnika, ale to co było najcenniejsze u Janasa – przejął w stu procentach. Mianowicie: fachowe spojrzenie na zespół i umiejętność budowania relacji z zawodnikami. Prawda jest bowiem taka, i absolutnie niezaprzeczalna, że tak jak przez lata piłkarze grali dla Janasa – w Legii, ale także w reprezentacji Polski – ponieważ go szanowali, cenili i lubili, tak samo zespół z Ł3 zareagował na przyjście Magiery jesienią minionego roku. To znaczy metamorfoza drużyny (nie)ułożonej przez Besnika Hasiego była tak szybka i diametralna właśnie z tego powodu, że Magic przekonał wszystkich błyskawicznie (może z wyjątkiem Steevena Langila), iż przy jego sprawiedliwych regułach i trzeźwym spojrzeniu na specjalizacje zawodników, projekt: Legia Mistrzów może wypalić.

A jeśli już o podobieństwach mowa, Legia z jesieni 2016 roku miała identycznie jak ta z 1995 generała na boisku. Co prawda ta Janasowa kieszonkowego w osobie filigranowego Leszka Pisza, zaś ta Magierowa w postaci ciężkiej (co wcale nie znaczy: ociężałej) artylerii uosabianej przez Vadisa Odjidję-Ofoe. Pojawiły się oczywiście także istotne różnice, przede wszystkim infrastrukturalne w klubie z Łazienkowskiej. Ta najbardziej znacząca dotyczy jednak sposobu zarządzania klubem. Dlatego nikt nie powinien mieć wątpliwości, że bez pomysłu, czy wręcz wizji, odwagi i zaangażowania Bogusława Leśnodorskiego atak na Ligę Mistrzów miałby prawo się udać. Bez tego człowieka na stanowisku prezesa nie miałby bowiem najmniejszych szans powodzenia. A o historycznym remisie z Realem Madryt i przeskoku do wiosennej części Ligi Europy kibice zespołu z Ł3 mogliby co najwyżej marzyć, niewykluczone, że przez kolejnych kilka dekad. Amen!

Adam Godlewski

Nasza liga

Stary, dobry Puchar Mistrzów to było to. Wprowadzenie nowej formuły, czyli Ligi Mistrzów wzbudziło moją nieufność. Ale OK, Legia Warszawa walczyła z mistrzem Anglii, Norwegii i Rosji – były emocje i młodzieńcze wzruszenia. Potem Widzew jeszcze miał udane przebłyski i wydawało się, że tak będzie zawsze. Ale nie było.

Bo nagle okazało się, że kolejni mistrzowie Polski zbierają kopniaki od piłkarskiej Europy, która zwyczajnie nas nie chciała. Nastała zima, niczym w „Grze o Tron” – (za)długa i bardzo mroźna. Bez nas Champions League się rozrastała, puszyła, nadymała muskuły i stawała się – z mojego punktu widzenia – po prostu nudna; przynajmniej do ćwierćfinałów. No i nie była polem rywalizacji dla krajowych mistrzów, bo do stołu zapraszani byli niemal wszyscy, aby bogaci.

Dziwiła mnie fascynacja tymi rozgrywkami, śmieszyły wynurzenia piłkarzy o ciarkach na plechach przy odgrywaniu hymnu koronacyjnego. To zdecydowanie nie była moja liga.

Aż do tego sezonu. Po 20 latach pojawił się w niej znów mistrz Polski, dzięki Legii ożyły emocje. Przede wszystkim jednak nie dzięki Besnikowi Hasiemu, który formalnie ten awans wywalczył, ale Jackowi Magierze, który Legię ubrał tak, żeby pasowała do towarzystwa.

Remis z Realem Madryt i trzy piękne gole wbite najlepszej klubowej jedenastce globu nikogo nie mogły pozostawić obojętnym. Dwa lata wcześniej, na Stadionie Narodowym, Real zagrał towarzysko z Fiorentiną. Przyszło ponad 40 tysięcy ludzi. Jak do cyrku. Teraz popisy Legii oglądała na żywo ledwie garstka, a zimny wiatr hulał po pustych krzesełkach. Ale co z tego. To znów była (jest?) nasza liga.

Zbigniew Mucha

Dumni lecz słabi

Hiszpania jest dziś najważniejszym krajem na mapie europejskiej piłki, Madryt to prawdziwy starożytny Rzym współczesnego futbolu. Legia miała okazję zmierzyć się dwukrotnie w fazie grupowej z Realem Madryt. Jakie wrażenie pozostawiła w centrum świata?

Miło byłoby móc tu pisać tylko o boisku, nawet jeśli nie byłoby to cytowaniem komplementów. Niestety, nie da się. Ale najpierw o drużynie Legii. Hiszpańskie media nie zajmowały się przesadnie analizą jej gry w obliczu konfrontacji z Realem. W zasadzie wszystko, co napisano, można zamknąć w słowach znanego publicysty „Marki” Santiego Siguero: „Legia, un equipo digno, pero limitado”. Czyli: Legia, zespół ambitny, honorowy, dumny, ale bardzo ograniczony, bez potencjału. Komentarze po remisie 3:3 przy ulicy Łazienkowskiej koncentrowały się wokół błędów personalnych i taktycznych popełnionych przez Zinedine’a Zidane’a. Legii nie chwalono, nikt nie przykładał się nawet do poprawnego napisania nazwisk jej graczy, w składach pojawiali się: Kucharzyk, Czervisnki, Nikolcs, Reznicak… W zasadzie o dwóch zawodnikach można było znaleźć osobne zdania. Byli to Michał Pazdan i Vadis Odjidja-Ofoe.

O wiele więcej pisano o pseudokibicach Legii. Rasiści, homofobi i antysemici pakujący na siłowniach, by zwyciężać w ustawkach i handlujący dopalaczami, by zebrać pieniądze na swą działalność – taki ich portret wyłania się choćby z artykułu w „El Confidencial” z 17 października. Podczas wizyty legionistów w Madrycie gazety wybierały najdzikszego z jej fanów. Na serio obawiano się o bezpieczeństwo piłkarzy Realu w Warszawie.

Nie wiadomo, czy to powód do dumy, ale w Hiszpanii nikt nie tęskni za tym, żeby przedstawiciel Primera Division znów wpadł na Legię.

Leszek Orłowski

Gumkowanie Hasiego

Autorem awansu polskiego zespołu do Ligi Mistrzów po 20-letniej przerwie nie był żaden z fachowców znad Wisły, lecz albański trener Besnik Hasi. Pod jego kierunkiem Legia rozegrała wszystkie sześć meczów w kwalifikacjach i żadnego nie przegrała. Z każdym z rywali po jednym spotkaniu wygrała i zremisowała, a byli to mistrzowie krajów: bośniacki Zrinjski Mostar, słowacki AS Trenczyn i irlandzki Dundalk FC. Ktoś powie, że to słabe drużyny, ale w przeszłości nasze zespoły w kwalifikacjach LM nie potrafiły sobie poradzić nawet z niżej notowanymi. 

Zapomina się w jak trudnych warunkach Albańczyk musiał budować zespół, gdy kilku piłkarzy odeszło, a inni odpoczywali po mistrzostwach Europy we Francji. Także o tym, że przed pierwszym meczem w fazie grupowej zespół z różnych powodów – kontuzje, kartki, transfery – praktycznie się rozsypał. Na dodatek Borussia Dortmund przy ulicy Łazienkowskiej zagrała koncertowo. 

Wcale też nie jest powiedziane, że Jacek Magiera gdyby został zatrudniony już w czerwcu, a nie we wrześniu ubiegłego roku, w ogóle doszedłby z Legią do fazy grupowej LM. Jako człowiek związany od dawna z klubem nie miałby zapewne możliwości sprowadzenia tylu nowych piłkarzy co poprzednik. A przecież tacy zawodnicy jak Thibault Moulin czy Vadis Odjidja-Ofoe okazali się grajkami dużej klasy i to w dużej mierze Legia im zawdzięcza trzecie miejsce w grupie LM premiowane transferem do 1/16 finału Ligi Europejskiej. Zatem Hasiego nie można wygumkować.

Zbigniew Mroziński

Coś wyjątkowego

Co do tego, że awans Legii do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a potem przejście do wiosennej części rozgrywek Ligi Europy są sukcesami pod względem sportowym i finansowym, sporu nie ma. Na drogę mistrza Polski w Champions League patrzymy dziś z dystansu, oceniając efekt końcowy. I tak być musi. Natomiast sam awans, każdy kolejny mecz, gole strzelone i stracone, wywoływały lawinę dyskusji, komentarzy, kłótni, wstyd i radość. To był dosłownie rollercoaster, także z dziennikarskiego punktu widzenia. 

Poprzednie występy polskich zespołów w fazie grupowej oglądałem w telewizji, jako młody chłopak. Wtedy po meczu, żeby wymienić spostrzeżenia z kumplem, musiałem zejść na parter i na tym temat Ligi Mistrzów kończył się na prawie tydzień, aż do momentu ukazania się kolejnego numeru tygodnika „Piłka Nożna”. 20 lat później, w rzeczywistości smartfonów i social mediów, chwilę po zakończeniu spotkania, już nawet w jego trakcie, dyskusja zaczyna się i trwa dniami, przy czym toczą ją kibice i eksperci z całej Polski. Co przy okazji pokazuje jak długo czekaliśmy na ten awans, jak bardzo w tym czasie świat się zmienił. 

Każdy mecz to było wielkie wydarzenie, po ostatnich gwizdkach serwery portalu pilkanozna.pl rozgrzane były do czerwoności, ludzie komentowali, czytali, łaknęli informacji, cała piłkarska Polska żyła tym tematem. Kibice Legii triumfowali lub ponosili sromotne klęski, ale tak samo było z fanami Lecha Poznań czy Wisły Kraków, a przynajmniej z ich częścią, dla których porażka Legii była ich zwycięstwem, a wygrana – przegraną. Ta jesień ubrana była w wielkie emocje! Trwały potężne dyskusje i spory, dotyczące choćby zaskakująco ciepło przyjętego pogromu z Realem – jak ktoś słusznie zauważył na Twitterze, można było odnieść wrażenie, że Legia zremisowała 1:5 z Realem. Było też pięknie, Vadis-Odjidja Ofoe został wykreowany przez LM na gwiazdę mistrza Polski numer jeden, Miroslav Radović obudował pozycję, ze Sportingiem Lizbona Legia zagrała chyba najlepszy mecz w Europie w ostatnich latach. A dyskusje trwały nadal, serwery znów zatykało, bo czy Real w Warszawie zagrał na sto procent, i czy sędzia nie powinien podyktować rzutu karnego dla Sportingu… Każdy miał własny punkt widzenia, ale dzięki temu, że Legia awans wywalczyła – w ogóle jakiś mógł mieć. Mogliśmy stać się częścią czegoś wyjątkowego, nasza piłka klubowa przez jesień 2016 roku była po prostu lepsza.

Przemysław Pawlak


Odchodzenie od Wikipedii

O tym jak wiele potrafi zmienić obecność w fazie grupowej Champions League pokazuje ruch na twitterowym koncie prezesa klubu Bogusława Leśnodorskiego…

Współwłaściciel, i najważniejsza osoba decyzyjna przy Łazienkowskiej 3, przyzwyczaił do ogłaszania za pomocą social mediów inicjałów nowych nabytków mistrzów Polski. W ostatnich tygodniach musiał wyspecjalizować się w puszczaniu tą drogą… dementi. I to przy naprawdę głośnych nazwiskach, jak Gabriel Obertan w ostatni piątek. Gdyby narysować mapę doświadczenia zawodników łączonych z Legią, zamiast kierunków takich jak Rumunia, Węgry czy Bułgaria ważnymi ośrodkami stałyby się Premier League, Primera Division czy Serie A. Nawet jeśli w 99 procentach to tylko plotki, pokazują jak zmieniło się pozycjonowanie marki stołecznego klubu na Starym Kontynencie i na świecie.

Dzięki liczonej na kilkanaście milionów euro premii za udział w rozgrywkach, Legia weszła na półkę siedmiocyfrowych transferów. Wcześniej dostępnej dla polskiej piłki klubowej tylko od wielkiego dzwonu – w przypadku porywów fantazji prezesa Józefa Wojciechowskiego w czasach działalności w Polonii Warszawa, kiedy środki były wyjmowane z prywatnej kieszeni właściciela. Legioniści zyskali cenniejszą monetę. Liga Mistrzów stała się okazją do promocji, podkreślenia regularnych występów w europejskich pucharach, zareklamowania profesjonalnego ułożenia klubu, pełnych trybun czy zbudowania opinii klubu wypłacalnego. Nawet w czasach zalewu kapitału z Chin to dowód jakości kluczowy przy podejmowaniu decyzji przez piłkarzy. To argumenty, które motywują i ewentualnych braków nie trzeba wyrównywać wysokością miesięcznej pensji.

Tak było w przypadku Vadisa Odjidji-Ofoe. Belg potrzebował na oczarowanie polskiej publiczności, niezależnie od klubowych sympatii, zaledwie kilku tygodni. Kolejne przypadki mogą być jeszcze bardziej spektakularne. Legia wyczekuje na luty, kiedy na rynku będzie łatwiej o znanych zawodników. Takich, których CV będzie można skojarzyć, a nie ratować się hasłem w Wikipedii.

Michał Czechowicz

Zadowolona młodzież

Awans warszawskiej Legii do fazy grupowej Ligi Mistrzów został odebrany nie tylko jako wielkie wydarzenie w świecie seniorskiego futbolu, ale również i juniorzy mistrzów Polski mieli spore powody do zadowolenia. Legijna młodzież dzięki wyczynowi starszych kolegów mogła rywalizować z najlepszymi ekipami w swojej kategorii wiekowej. Drużyna prowadzona przez Krzysztofa Dębka zaprezentowała się z bardzo dobrej strony i zdobyła pięć punktów. 

Doświadczenie, które młodzi legioniści wynieśli z przygody z UEFA Youth League musi zaprocentować w przyszłości. Nie ma innej opcji. Przecież do tej pory rywalizowali z silniejszymi drużynami w swojej kategorii wiekowej tylko na turniejach towarzyskich, a nie wszystkie zespoły traktują takie mecze poważnie. W młodzieżowej Lidze Mistrzów nie było miejsca na jakiekolwiek odpuszczanie, rywalizacja o awans do fazy pucharowej toczyła się w zasadzie do ostatniej kolejki. I właśnie dlatego awans seniorskiej Legii do elity trzeba odbierać jako wielki sukces i doświadczenie nie tylko dla pierwszej drużyny, ale również dla młodzieży, która w przyszłości ma zasilić kadrę Jacka Magiery. Zresztą już teraz szkoleniowiec zabrał kilku juniorów na zgrupowania zimowe i zaprezentowali się z dobrej strony. 

Ilu z nich na stałe zagości w pierwszej drużynie? Na pewno tacy zawodnicy jak Konrad Michalak, Bartłomiej Urbański, Sebastian Szymański, Mateusz Żyro czy Mateusz Hołownia mogą być teraz dobrym uzupełnieniem składu, a w przyszłości filarami warszawskiego zespołu.

Paweł Gołaszewski

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej