Przed nami kolejne mecze piłkarskiej Ligi Mistrzów. Ozdobą środowego wieczoru będzie starcie na Camp Nou, gdzie Barcelona podejmie Manchester City.
Manchester City jeszcze nigdy nie pokonał Barcelony. Czy pod wodzą Pepa Guardioli Obywatele się przełamią?
Po dwóch rozegranych spotkaniach na czele tabeli grupy C jest Duma Katalonii. Podopieczni Luisa Enrique rozbili na wstępie Celtic (7:0), a później w delegacji skromnie zwyciężyli Borussią Moenchengladbach (2:1). Dzisiaj czeka ich jednak zdecydowanie mocniejszy rywal, jakim jest najlepsza aktualnie drużyna Anglii. The Citizens wciąż zajmują pierwsze miejsce w tabeli Premier League, ale w poprzednich dwóch kolejkach się nie popisali. Przegrana z Tottenhamem oraz remis z Evertonem przyczyniły się do zniwelowania przewagi punktowej nad Arsenalem.
A skoro już jesteśmy przy krajowych rozgrywkach, to i Barcelonie przydarzyła się wpadka. Zawodnicy Luisa Enrique 2 października po bardzo emocjonującym spotkaniu ulegli Celcie Vigo (3:4). Do madryckiej dwójki tracą jednak zaledwie dwa oczka.
Dziś jednak zawodnicy obu zespołów będą myśleć wyłącznie o Lidze Mistrzów. Trenerzy nie mają szczególnych powodów do zmartwień. Dla Dumy Katalonii nie będzie mógł zagrać tylko Jasper Cillessen, natomiast wśród obywateli nie zobaczymy Bacary’ego Sagni oraz najpewniej Fabiana Delpha.
Dotychczas Barcelona mierzyła się z Manchesterem City cztery razy. Wszystkie starcia miały miejsce na etapie 1/8 finału LM. Katalończycy zwyciężali za każdym razem. Czy tym razem będzie inaczej? Obrońca MC John Stones jest pełen uznania dla ofensywy gospodarzy.
– Pojedynek z Messim nie jest w stanie mnie przestraszyć. Należy grać z najlepszymi, by zobaczyć, jak można sobie z nimi radzić. To zawsze przynosi same korzyści – zaznacza defensor. – Uważam, że Messi jest najlepszym zawodnikiem na świecie. Jest jedyny w swoim rodzaju. Jednak nie trzeba się skupiać wyłącznie na nim. Sądzę, że Suarez po transferze z Liverpoolu wzniósł się na wyższy poziom – dodaje Stones.
Środa w Lidze Mistrzów to jednak nie tylko starcie gigantów na Camp Nou. Polscy kibice będą śledzić spotkanie Bayernu Monachium z PSV. Robert Lewandowski ostatnio się zaciął, a swoją niemoc strzelecką (pięć spotkań bez gola) będzie się starał przełamać właśnie dziś. Inny rodak, jakiego być może będziemy mogli obserwować, to Piotr Zieliński. Jego Napoli podejmie dziś Besiktas. Młody pomocnik mecz rozpocznie najpewniej na ławce rezerwowych. Warto jednak zaznaczyć, że trener Maurizio Sarri często wpuszcza go na boisko. Na placu na pewno nie zobaczymy Arkadiusza Milika, który rozpoczął rehabilitację po zerwaniu więzadeł krzyżowych.
O miejsce w podstawowym składzie Paris Saint-Germain wciąż walczy Grzegorz Krychowiak. Wydawało się, że trener Unai Emery będzie mu dawał więcej szans. Tymczasem polski pomocnik w tym sezonie tylko sześć razy pojawił się na boisku. Bardzo możliwe, że dziś zaliczy siódmy występ.
Środa w Lidze Mistrzów:
Grupa A: Arsenal – Łudogorec PSG – FC Basel
Grupa B: Napoli – Besiktas Dynamo Kijów – Benfica
Grupa C: Barcelona – Manchester City Celtic – Borussa M’gladbach
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.