PN z Berlina: Czy Hertha potrzebuje Szymona Pawłowskiego?
– Czujemy niedosyt, bo prowadząc 2:0 zwycięstwo mieliśmy na wyciągnięcie ręki. W drugiej połowie grało nam się jednak bardzo ciężko, bo kilku zawodnikom zabrakło zdrowia. Ostatecznie muszę być umiarkowanie zadowolony z remisu. Herthcie życzę natomiast, żeby w przyszłym roku nie musiała rozgrywać meczów derbowych na poziomie 2.Bundesligi – mówił po poniedziałkowych derbach Berlina szkoleniowiec Unionu, Uwe Neuhaus. Owszem, Hertha ma wielkie szanse na awans i zapewne promocję uda jej się wywalczyć. Czy Stara Dama posiada jednak zespół będący w stanie nie tylko awansować, ale utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej?
Tutaj odpowiedź nie jest już tak oczywista. Kibice opuszczający w poniedziałek Stadion Olimpijski – rzecz jasna ci niebiesko-biali – pomimo udanej pogoni i pomimo wyrwania remisu 2:2 rzutem na taśmę czuli rozczarowanie rezultatem. To przecież kolejny mecz u siebie z Unionem, w którym lokalny rywal kpi sobie z bardziej utytułowanych sąsiadów i przez większość meczu robi na boisku co chce. – To są derby, takie spotkania rządzą się swoimi prawami. Przed spotkaniem ciążyła na nas gigantyczna presja, może dlatego mój zespół tak słabo wszedł w mecz i po pierwszej połowie przegrywaliśmy 0:2. Najważniejsze, że znów pokazaliśmy charakter, że wyciągnęliśmy ten wynik – mówił Jos Luhukay, opiekun berlińskiej jedenastki.
Mimo wszystko rację chyba mają ci, którzy sądzą, że zespół z Olympiastadion w tym składzie skazany byłby na rozpaczliwą walkę o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Berlińczycy bardzo wiele punktów w tym sezonie wyrwali rywalom z gardeł po niesamowicie nieatrakcyjnych widowiskach. Hertha z najsilniejszymi zespołami zaplecza Bundesligi męczy się natomiast niemożliwie, nie potrafi narzucić swojego stylu, gra chaotycznie, popełnia wiele błędów. Brak w tym zespole lidera nie tylko potrafiącego znakomicie bawić się piłką i uderzać ze stałych fragmentów (vide Ronny), ale także przyspieszyć akcję, rozegrać ją w wysokim tempie. W ostatnich kolejkach w zasadzie cała ofensywna trójka Allagui, Ndjeng oraz wspomniany Ronny prezentuje się grubo poniżej oczekiwań, a od niemieckich dziennikarzy dostaje zatrważająco niskie noty. Michaela Preetza czeka więc nie lada misja – dokonanie takich zakupów, które przyniosą lepszy skutek, niż miało to miejsce przed sezonem, gdy po awansie do Bundesligi znów z elitą trzeba było się żegnać, a jednocześnie nie nadszarpnie to zbytnio klubowego budżetu.
Niedawno Mateusz Święcicki z telewizji Orange Sport informował, że na meczu polskiej kadry z Rumunią w Maladze zjawił się asystent Luhukaya, aby obserwować grę Szymona Pawłowskiego. Reprezentant Polski jest podobno przymierzany do mariażu ze Starą Damą. – Takie kluby, jak Hertha, monitorują rynek cały czas. Nie ma w tym więc nic dziwnego, że naszych pracowników lub współpracowników zobaczyć można na stadionach w całej Europie – mówi jeden z pracowników sztabu szkoleniowego Herthy. Nie przyznaje jednoznacznie, że wysłannik berlińskiego zespołu zjawił się w Hiszpanii, aby obserwować właśnie zawodnika Zagłębia.
Pawłowski na pewno od wspomnianych Allaguiego czy Ndjenga słabszy nie jest. Jeśli wspomniana dwójka wyraźnie nie poprawi notowań, a zawodnik Zagłębia utrzyma swoją ekstraklasową formę, jego przejście do niemieckiego klubu będzie można uznać za formalność. Tym bardziej, że Pawłowskiemu skończy się w czerwcu kontrakt z Miedziowymi i będzie do wzięcia za darmo.
Herthę za dwa tygodnie czeka natomiast stracie na szczycie tabeli z FC Kaiserslautern. Będzie to potyczka dwóch spadkowiczów z 1.Bundesligi, aktualnie drugiej i trzeciej ekipy ligi. Czerwone Diabły nie zrezygnowały z bezpośredniego awansu (trzecia drużyna ligi gra baraże z trzecią od końca drużyną Bundesligi). Gdy zespołowi Borysiuka uda się wygrać w Berlinie, z ośmiu punktów przewagi zrobi się punktów pięć. Zapowiada się więc bardzo gorąca wiosna w 2.Bundeslidze!
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.