Piękny mecz o Superpuchar Europy doczekał
się cudownego zwieńczenia. Po ostatnim gwizdku sędziego triumfatorzy, czyli
zawodnicy FC Barcelona, ustawili się w szpaler i bili brawo schodzących z placu
gry rywalom.
W strefie wywiadów zapytałem Javiera Mascherano, kto wpadł na
pomysł, by w ten sposób wcielić w życie znane łacińskie hasło: gloria victis. –
Nie wiem, trudno ustalić, to nieistotne zresztą. Ważne, że każdy z nas od razu podchwycił
pomysł. Sport to nie tylko gole, faule, emocje w trakcie gry, ale także
umiejętność docenienia przeciwnika. Jestem dumny, że potrafiliśmy się tym
wykazać – odpowiedział argentyński stoper Barcy.
Nad ranem, czając na opóźniony czarter do stolicy
Andaluzji, po lotnisku w Tbilisi snuli się piłkarze Sevilli, a także jej
kibice. Gdy którykolwiek z zawodników przemaszerowywał przed grupą siedzących fanów,
ci natychmiast zaczynali bić brawo, czasami zgoła wstając. Zaś do sączącego w
barze piwo w towarzystwie dwóch kompanów Unaia Emery’ego co chwila podchodził
któryś z kibiców i ściskał ze łzami w oczach dziękując za to, co przeżył kilka
godzin wcześniej.
W stolicy Gruzji poznaliśmy najpiękniejszą
twarz sportu. Po wspaniałym widowisku wygrał lepszy, ale przegrany zasłużył na
niemniejsze uznanie i je otrzymał!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.