Pod względem sportowym Tychy nie należą jeszcze do ekstraklasy i pewnie w Gostynce upłynie sporo wody zanim ta sytuacja ulegnie zmianie. Znacznie szybciej miasto i lokalny klub mogą dołączyć do krajowej czołówki pod względem infrastrukturalnym, ponieważ tempo w jakim buduje się w Tychach nowy piłkarski stadion jest naprawdę imponujące. Na tyle, że PilkaNożna.pl postanowiła odwiedzić miejsce prac i na własne oczy przekonać się o tym, jak sytuacja wygląda.
Projekt nowego obiektu w Tychach rodził się w bólach. Miasto, które w stu procentach finansuje budowę, musiało ciąć koszty, zmagać się z odwołaniami potencjalnych wykonawców i przeżyć gorycz rozczarowania, po tym jak ministerstwo sportu odmówiło przyznania specjalnej dotacji. Musiano również przyjąć dość chłodne stanowisko samych tyszan, wśród których liczba przeciwników budowy stadionu jest dość znaczna. Jak przy większości podobnych inwestycji, ludzie przedstawiali swoje stanowiska i oczywiście nie bez racji, przekonywali, że pieniądze można przeznaczyć na inne cele, że wymienię tylko szkoły, drogi i ledwo wiążący koniec z końcem szpital. O jakiej kwocie jest tu mowa? O 129 milionach złotych, czyli pieniądzach, które faktycznie, gdyby popłynęły innymi kierunkami, znacznie poprawiłyby jakość życia mieszkańców Tychów.
Wszystko to jednak jest polityką i gdybaniem. Fakty są takie, że 11 grudnia 2012 roku klamka zapadła i projekt mógł ruszyć z kopyta. Po wielu miesiącach prac ziemnych związanych z burzeniem poprzedniego obiektu i przygotowania gruntu pod budowę nowego, stadion w końcu zaczął piąć się w górę. – To już wygląda naprawdę imponująco, mimo że to nadal tylko plac budowy – powiedział Michał Rus, rzecznik prasowy spółki Tyski Sport, który oprowadzał mnie po placu budowy.
Nie można odmówić mu racji, ale też nie może być inaczej. Na miejscu, gdzie w niedalekiej przyszłości znajdzie się podgrzewana płyta boiska z najnowocześniejszym systemem drenażowym, obecnie stoją cztery ogromne żurawie. Wokół krząta się kilkuset robotników, jeżdżą kolejne koparki i wywrotki. Nikt nie odpoczywa, nikt nie stoi przy łopacie i nie marnuje czasu. Mostostal Warszawa, który otrzymał na wykonanie projektu 30 miesięcy, chce dotrzymać terminu za wszelką cenę i to na miejscu widać jak na dłoni. Szczęście tyskiemu obiektowi sprzyja, ponieważ bardzo łagodna jak na polskie warunki zima sprawiła, że budowlańcy praktycznie nie opuszczali miejsca swojej pracy. – Dla nas to bardzo dobrze, ale nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że dzięki łagodnej zimie stadion może zostać wcześniej ukończony – dodał mój przewodnik.
{gallery}ZDJECIA_PILKANOZNA/rozne/Tychy{/gallery}
Wokół krzątających się robotników
Wycieczka po budowie nie należała do prostych. Skakanie przez nasypy z piasku, wspinania się po drabinach i lawirowanie między filarami podtrzymującymi nowe trybuny. Praktycznie wszędzie można było dostrzec materiały budowlane przykryte plandekami z logiem… firmy Termalica, która produkuje gotowe wyroby betonowe i prefabrykaty. – Budujemy stadion dla GKS-u, a przy okazji reklamujemy naszego ligowego rywala – żartował Michał Rus. (Termalica i GKS grają aktualnie na poziomie pierwszej ligi – aut.). Już nie z wysokości tarasu obok placu budowy, ale na poziomie samych robót, pnący się w górę obiekt robi jeszcze większe wrażenie. Trybuna główna, na której będą loże dla vipów, a pod nią szatnie oraz pomieszczenia klubowe, wygląda imponująco. Specjalna promenada łącząca ją z trybuną północną i wschodnią jest już gotowa. To właśnie pod tą ostatnią będą znajdować się specjalne pomieszczenia przeznaczone dla biznesu. – Pierwsi chętni nadesłali już zapytania dotyczące ewentualnych stawek czynszowych i najmu – zdradził Rus, który dodał także, że nie ma jeszcze oficjalnych decyzji w tej sprawie. – Chętnych na pewno jednak nie braknie, tym bardziej, że jesteśmy w samym centrum dużego miasta.
No właśnie, położenie stadionu to jeden z jego wielkich atutów. – Komunikacja jest świetna. Mamy przecież pod samym stadionem przystanki autobusowe, wszędzie jest blisko. Także dojazd samochodem nie powinien stanowić problemu, nawet po tym jak z projektu musiał wypaść podziemny parking. Dookoła jest sporo terenów i miejsc do parkowania na pewno nie zabraknie – wyznał rzecznik. Skoro jednak stadion wznosi się praktycznie w samym centrum, to czy jego budowa nie przeszkadza mieszkańcom okolicznych bloków? – No właśnie nie. Nikt się nie skarży na hałas, jedynie na to, że ulice po wyjeżdżających ciężarówkach są czasami brudne, szczególnie przy brzydkiej pogodzie. Bez ryzyka
Jak budowa stadionu wygląda pod kątem finansowym? Czy w Tychach może się powtórzyć sytuacja, którą znamy chociażby z budowy polskich autostrad, gdzie wykonawca nagle się orientuje, że za kwotę zapisaną w kontrakcie nie zdoła dokończyć prac i domaga się dosypania gotówki? Nie. Dzięki specjalnie skonstruowanej umowie, Mostostal Warszawa będzie musiał się zmieścić w kwocie 129 milionów złotych. Ryzyka podobno nie ma i jestem w stanie w to uwierzyć, szczególnie jeśli patrzę na to jak szybko toczą się pracę. No i jeszcze kilka najważniejszych liczb dotyczących tyskiego stadionu, bo one zazwyczaj najlepiej działają na wyobraźnię. Obiekt będzie mógł pomieścić na swoich trybunach 15 tysięcy widzów, wszystkich pod dachem, którego konstrukcja już za kilka miesięcy powinna być widoczna. Całkowita kubatura stadionu to 141 tys. m3, a stanie on na powierzchni 18 tys. m2.
Obiekt piłkarski jako figura architektoniczna to jedno, ale patrząc nieco szerzej, bardzo ważne jest także jego otoczenie. Jeśli ktoś z was czytał książkę „Arsenal. Jak powstawał nowoczesny superklub”, ten dobrze wie, że londyńczycy musieli spełnić szereg warunków dotyczących rewitalizacji całej dzielnicy. Oprócz samej budowy stadionu musieli również działać dookoła niego, tak by miasto, ludzie i cały region zyskał coś więcej niż tylko kolejną arenę zmagań piłkarzy. Jak w ten trend wpisują się Tychy? Tu aż takich oczekiwań nie było, jednak można zakładać, że to właśnie przy ul. Edukacji będzie się w przyszłości koncentrowało sportowe i rekreacyjne życie miasta. Obiekt, położone tuż obok niego sztuczne boisko z podgrzewaną płytą, korty tenisowe, pole golfowe i kryta pływalnia stworzą zwartą całość, a wszystko to naprzeciwko pięknego parku i w samym centrum bardzo dobrze skomunikowanego miasta. Nie można więc Tychom zarzucić tego, że koncepcja, jako całość, przemyślana nie została. Życie po dniu meczowym
Już za kilkanaście miesięcy GKS wprowadzi się do swojego nowego domu, ale mecze będzie na nim rozgrywał co dwa tygodnie, czasami co siedem dni. W skali roku to wciąż niewiele, a przecież byłoby dobrze, gdyby taki gigant na siebie zarabiał, a przynajmniej – w początkowym okresie działania – nie przynosił zbyt dużych strat. Jest to problem, z którym borykają się na innych polskich stadionach. Jedni radzą sobie z zarządzaniem obiektem lepiej, inni gorzej, a kolejni fatalnie. Czy w Tychach mają już pomysł na życie stadionu po dniu meczowym?
– Stadion ma być domem piłkarzy i kibiców GKS Tychy, ale oczywiście nie zamkniemy się tylko i wyłącznie na piłkę nożną. Będziemy chcieli trafić z kompleksową ofertą organizacyjną wydarzeń o różnym charakterze do wielu potencjalnych klientów. Wierzymy, że stadion będzie żył na co dzień, co wtedy pozytywnie przełoży się uzyskiwane dochody – powiedział wspomniany już Michał Rus, który cierpliwie oprowadzał mnie po wszystkich, nawet tych najpilniej strzeżonych zakamarkach budowy.
Cóż, jasnego i przejrzystego planu zarządzania i zarabiania na stadionie na razie nie widać. Możliwe, że takowy dopiero będzie się rodził w głowach odpowiedzialnych osób, ale warto by w Tychach wzięli sobie do serca dewizę Hansa Ruettena zarządzającego obiektem w Kolonii. Dla niego nie ma straconego dnia w życiu stadionu. – Jedynym wolnym dniem na obiekcie jest wigilia. Oprócz tego przez 364 dni coś ma się dziać – powiedział. I oby tak było także na stadionie GKS-u, a wtedy nikt w Tychach sensowności tej inwestycji kwestionował nie będzie.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.