Prawie codziennie Kamil Glik udaje się do Związku Radzieckiego. Konkretnie na ulicę Związku Radzieckiego, bo przy niej mieści się ośrodek treningowy Torino.
Z Turynu Tomasz Lipiński
Nic szczególnego ten ośrodek. Jedno boisko otoczone lekkoatletyczną bieżnią i dalej wysokimi budynkami. Bo w odróżnieniu od wielu klubów Torino trenuje kilka minut od centrum swojego miasta, a nie daleko na jego obrzeżach.
To duża wygoda dla kibiców, którzy swoich ulubieńców mają w zasięgu ręki i raz w tygodniu mogą ich dotknąć: w każdy wtorek, kiedy klub otwiera bramy przed nimi i dziennikarzami. Fani chętnie korzystają z takiej okazji. Stawiają się dość licznie, zajmują miejsca na betonowej trybunie i po zajęciach cierpliwie czekają na autografy, wspólne zdjęcia i chwilę rozmowy. Prawie każdy stara się mieć na sobie coś z klubowej kolekcji. Nieustannie w modzie jest Grande Torino i szaliki, koszulki, czapeczki z wizerunkiem wspaniałej i tragicznej drużyny z lat 40. ubiegłego stulecia, przypominające wszystkim wokół, że Torino ma niezwykłą historię i przez to jest klubem wyjątkowym.
(…)
Także w dzisiejszym Torino jego partnerami z drużyny są piłkarze, o których niemal codziennie mówi się we Włoszech. Na gwiazdę wyrósł Ciro Immobile – pierwszy król strzelców z Torino po 37 latach. – Zdajemy sobie sprawę, że trudno będzie go zatrzymać, podobnie jak Alessio Cerciego. O Ciro bardzo stara się Borussia Dortmund, która jednak źle zabrała się do transferu, ponieważ usiadła do stołu tylko z działaczami Juventusu, zapominając, że Torino posiada połowę praw. Torino więc poczuło się zlekceważone i obrażone.
Natomiast informacje na temat zainteresowania Glikiem ze strony wicemistrzów Niemiec trzeba traktować w charakterze plotki i sztucznego podbijania bębenka przez menedżera. Chodzi oczywiście o wywarcie presji na Torino i wywalczenie lepszych warunków finansowych. – Tu czuję się bardzo dobrze i przedłużę kontrakt na kolejne trzy sezony – przyznaje Glik. – To dla mnie najlepsze wyjście i najlepsze miejsce. Mam za sobą sezon, z którego jest zadowolony. Czuję, że cały czas się rozwijam.
(…)
Cały reportaż na łamach tygodnika „Piłka Nożna”! Już w kioskach!