Przejdź do treści
PN z wizytą w Płocku. Przyszłość zaczęła się latem

Polska Ekstraklasa

PN z wizytą w Płocku. Przyszłość zaczęła się latem

Dziewięć lat temu Wisła Płock spadła z ekstraklasy. To było miejsce pracy, w którym na nic nie można było narzekać. Właścicielem był potężny Orlen, przez klub przewinęło się sporo zawodników, którzy w polskiej piłce znaczyli lub wciąż znaczą wiele, choćby Ireneusz Jeleń, Marcin Wasilewski, Adrian Mierzejewski, czy Sławomir Peszko. Wisłę stać było, żeby niektórym płacić bardzo wysokie kontrakty: – Dziś o budżecie z połowy pierwszej dekady XX wieku mogę jedynie pomarzyć – mówi obecny prezes płocczan Jacek Kruszewski.

Z tamtej Wisły został właściwie tylko stadion. W momencie spadku z ekstraklasy obiekt wyróżniający się na tle szarej ligowej rzeczywistości, uchodzący za jeden z najlepszych w kraju, bywało, że przy Łukasiewicza 34 występowała reprezentacja Polski, a mecze o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów rozgrywała Polonia Warszawa. I jeśli chodzi o ten stadion, czas się w Płocku zatrzymał. Nie zmieniło się nic, co mogłoby być widoczne dla osoby średnio zorientowanej, a przecież infrastruktura futbolowa w Polsce zrobiła kolosalny postęp. Może poza tym, że tuż pod wejściem do budynku, gdzie znajdują się szatnie dla zawodników, policja znalazła sobie dobre miejsce do łapania kierowców na radar – wpadają jeden za drugim. I może jeszcze to, że wokół płyty boiska wylany jest asfalt i odbywają się tam zawody driftingowe, w które zaangażowany jest jeden z głównych sponsorów klubu firma BudMat. Nie widać tego gołym okiem, gdyż asfaltowa wylewka nakrywana jest sztuczną trawą, którą na czas samochodowych popisów po prostu się zdejmuje.

Hulający wiatr

Jednym z warunków rozwoju klubu jest budowa nowego stadionu. Choć tu pojawia się kolejny, niepisany warunek – Wisła musi utrzymać się w ekstraklasie. Jeśli tak się stanie, w 2018 roku ma zostać wbita pierwsza łopata. W przyszłym roku odbędzie się procedura przetargowa na projekt i wykonawcę. Według szacunków koszt budowy nowego stadionu może sięgnąć ponad 120 milionów złotych, choć miasto Płock, będące stuprocentowym właścicielem klubu, wolałoby zamknąć inwestycję w kwocie znacznie niższej. Stadion miałby pomieścić około 15 tysięcy widzów, byłby w pełni zadaszony, a budowa odbywałaby się etapami tak, aby Wisła mecze w roli gospodarza mogła rozgrywać w Płocku, co było już konsultowane z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. A nade wszystko, kibice mieliby możliwość oglądania meczów w komfortowych warunkach, czego dziś absolutnie nie można powiedzieć. Jakże zupełnie inaczej wygląda od 2010 roku rzeczywistość szczypiornistów z Płocka – nowoczesna hala, postawiona kosztem około 120 milionów złotych, stoi vis a vis, brutalnie kontrastując z liczącym sobie 44 lata stadionem piłkarzy nożnych.

– Po awansie frekwencja u nas jest na naprawdę dobrym poziomie, wynosi ok. 7,5 tysiąca. Jest lepiej niż w naszym pierwszym sezonie w elicie w 1994 roku, a także w tym najlepszym pod względem sportowym 2004-05. Przy takiej liczbie widzów nie dokładamy do organizacji meczu, wychodzimy nawet na plus – opowiada Kruszewski. – Policja w zdecydowanej większości opiniuje nasze mecze jako te o podwyższonym ryzyku, więc koszty organizacji imprezy mamy spore, choćby dlatego, że musimy zatrudnić znacznie więcej ochrony niż przy zwykłym meczu. Lato już się jednak skończyło i zaczynam się obawiać o frekwencję w kolejnych miesiącach, bo dziś kibic jest wybredny i w większości przypadków nie chce oglądać meczu w deszczu i przy hulającym ze wszystkich stron wietrze. To już nie te lata, gdzie ważny był tylko mecz, a nie to, gdzie był rozgrywany.

Zatem, żeby stadion powstał, Wisła musi utrzymać ekstraklasę. Jeśli to się nie uda, właściciel klubu, choć nikt tak nie stawia sprawy otwarcie, może wycofać się z planu budowy, gdyż w jakim celu inwestować w coś, co niekoniecznie będzie wizytówką miasta? Zagwarantowanie miejsca w ekstraklasie w kolejnym sezonie nie może być prostą sprawą, zwłaszcza jeśli beniaminek dysponuje jednym z najniższych budżetów w lidze. W porywach mowa o 12 milionach złotych, składają się na to pieniądze z praw mediowych, w granicach 6 milionów złotych, z tym, że całość kwoty trafi do klubu dopiero po zakończeniu rozgrywek 2016-17, co dla każdego beniaminka łatwe nie jest. Klub mocno dofinansowuje miasto, ale rzecz jasna wolałoby, aby klub w pełni finansował się sam, ponad milion złotych pochodzi od mniejszych partnerów (stare umowy zostały podwojone po wywalczeniu awansu), natomiast około 2,5 miliona od sponsorów głównych – BudMatu (umowa na trzy sezony, jeśli zespół zajmie miejsce w pierwszej trójce, piłkarze mogą liczyć na dodatkowe premie od firmy) oraz Orlenu (umowa na sezon, firma wykupiła również karnety dla pracowników).

Spotkania na szczycie

Koncern paliwowy wrócił do wspierania Wisły po długich latach. Ludzie w klubie musieli włożyć bardzo dużo wysiłku w namówienie firmy do ponownego zaangażowania się w futbol. Nawet po awansie do ekstraklasy Orlen niespecjalnie wykazywał chęć pomocy, problem polegał między innymi na tym, że dla koncernu, jako że jest spółką skarbu państwa, duże znaczenie ma sytuacja polityczna w kraju. Prezydent Płocka, czyli właściciela klubu, Andrzej Nowakowski jest związany z Platformą Obywatelską, w tej sytuacji znalezienie płaszczyzny do porozumienia łatwe nie było.


– Odbyłem kilka spotkań, także z politykami Prawa i Sprawiedliwości związanymi z naszym regionem, przekonywałem, że warto zainwestować w futbol – relacjonuje prezes Wisły. – Rozmawialiśmy z posłem Markiem Opiołą, senatorem Markiem Martynowskim, spotkaliśmy się także z Waldemarem Olejniczakiem z Sierpca, który ma kontakt z prezesem PKN Orlen, płocczaninem Wojciechem Jasińskim. Powoli powstały sześć lat temu mur kruszyliśmy, ale kiedy wydawało się, że nic z tego nie wyjdzie, wsparcia udzieliło nam Stowarzyszenie Sympatyków Klubu Wisła Płock i wydatnie, przy współudziale płockich radnych, pomogło przekonać koncern do powrotu do Wisły. Odbieramy sygnały, że Orlen jest zadowolony ze współpracy, znów przekonuje się jaką moc ma futbol. Przed naszym meczem z Pogonią swoje spotkanie rozgrywali piłkarze ręczni Orlen Wisły, jedna z najlepszych drużyn w Europie i okazało się, że na futbol, na bardzo przeciętne drużyny i stary stadion, przyszło znacznie więcej kibiców. Dobrze wyglądają trybuny, ogromne jest również zainteresowanie mediów ekstraklasą i Wisłą także. Koncern to widzi, dlatego liczę, że wkrótce usiądziemy do rozmów o przedłużeniu umowy, o nowych warunkach. Niewykluczone, iż PKN Orlen będzie chciał w przyszłości w pewnym stopniu wpływać na funkcjonowanie Wisły, a więc być może będzie mowa o zmianie w akcjonariacie.

Koszty utrzymania klubu są spore i nie dotyczą tylko pierwszej drużyny. Wisła opłaca w dziewięćdziesięciu procentach szkolenie ok. czterystu chłopców, drugi zespół również generuje koszt na poziomie 700-800 tysięcy złotych w skali sezonu. Od pewnego czasu przyszłość drugiego – złożonego z młodzieżowców – zespołu stoi pod znakiem zapytania. Po pierwsze dlatego, że zawodnicy tam grający nie trafiają do pierwszej drużyny, a taki jest sens istnienia zespołu, a po drugie – bo trudno drużynę wzmocnić, gdyż niewielu jest młodych i utalentowanych piłkarzy, którzy chcieliby za niewielkie pieniądze występować w czwartej lidze. Awans klasę wyżej sprawę by ułatwił, ale istnieje też koncepcja stworzenia silnego zespołu, walczącego o Centralną Ligę Juniorów. Kolejne tematy związane z wydatkami to utrzymanie pełnej administracji i obsługi obiektów, a także przygotowanie infrastruktury do poziomu ekstraklasy. Dla kibiców zmiany mogą być mało dostrzegalne, ale prace nad przygotowaniem trybun, między innymi sektora gości, nową strefą VIP, remontami szatni, sali konferencyjnej, czy też dostosowaniem obiektu do wymogów stawianych przez producenta sygnału telewizyjnego, a także sprawieniem, że płyta boiska prezentuje się bardzo dobrze, pochłonęły blisko milion złotych.

Diametralna zmiana

Ale największe koszty związane są rzecz jasna z utrzymaniem pierwszej drużyny. Część zawodników otrzymała znaczne podwyżki po wywalczeniu awansu, gdyż tak mają skonstruowane kontrakty, Wisła latem dokonała również kilku solidnych wzmocnień. A skoro mowa o piłkarzach z głośnymi nazwiskami, nie mogło być bardzo tanio, choć nietrudno znaleźć w ekstraklasie kluby płacące zawodnikom więcej lub na zbliżonym poziomie. – To są przeciętne sumy, patrząc na całą ligę – mówi Kruszewski.

Co ważne jednak, Wisła była przygotowana na taki rozwój wypadków, była gotowa na podjęcie ryzyka, więc nie należy łączyć podpisania umów z BudMatem i Orlenem ze sprowadzeniem na przykład Dominika Furmana lub Siergieja Kriwca. Inna sprawa, że nawet w klubie uważają, że latem działano trochę na wariackich papierach. Z niczyjej winy. Awans, potem bardzo krótkie urlopy, gdyż sezon ekstraklasy zaczynał się wcześnie i dlatego teraz dla trenera każda przerwa na mecze reprezentacji Polski jest dobrą informacją. W każdym razie trzeba było działać szybko na wielu płaszczyznach. A przekonać Furmana nie było łatwo także dlatego, że miał ważną umowę za granicą, a latem dobry kontrakt proponowała mu chociażby Cracovia. Zupełnie inaczej wygląda natomiast kwestia Ivicy Vrdoljaka. Chorwat ma bardzo niską, jak na warunki ekstraklasowe, kwotę bazową. Zarobki byłego zawodnika Legii mogą wzrosnąć pod warunkiem, że będzie zdrowy, i że będzie grał. Jeśli natomiast Vrdoljakowi odnowi się kontuzja, wówczas klub będzie mógł rozwiązać umowę bez żadnych konsekwencji. Na razie jednak wszystko przebiega zgodnie z planem.

– Kiedyś na temat płockiej Wisły krążyły krótkie opinie: idź do Płocka, jak chcesz zapomnieć, jak się gra w piłkę, albo idź do Wisły jak chcesz zarobić i się nie narobić. W ostatnich latach zmieniło się to diametralnie – komentuje prezes.

– Taki zawodnik jak Dominik, nie trafiłby do Wisły, gdyby był w najlepszym momencie swojego piłkarskiego życia – dodaje trener zespołu Marcin Kaczmarek. – Zaproponowaliśmy mu nie tylko przyzwoite warunki finansowe, ale też spokojną pracę, czyli możliwość odbudowania się. I wygląda to coraz lepiej, a poza tym ten transfer był potrzebny też klubowi, choćby pod względem wizerunku. Daliśmy jasny sygnał, że nie zamierzamy być w lidze chłopcem do bicia. Ivica natomiast ma przygotowany trening indywidualny. Chodzi o doprowadzenie organizmu do momentu, w którym mógłby regularnie ćwiczyć z piłką, czyli z zespołem. Lekarz twierdzi, że nie ma medycznych przeciwwskazań co do jego powrotu do gry, dmuchamy jednak na zimne, zawsze lepiej w takich sytuacjach dłużej wstrzymać się. Na razie więc to my pomagamy jemu i liczymy na to, że potem on pomoże nam.

Smakowity kąsek

Klub mógłby czerpać zyski również z transferów zawodników. Udaje się to tak sobie. Jeszcze w czasach pierwszoligowych zespół opuściło kilku ważnych graczy. Krzysztofowi Janusowi skończył się kontrakt i wylądował w Zagłębiu Lubin, natomiast Podbeskidzie Bielsko-Biała i Jagiellonia Białystok wykorzystały niskie sumy odstępnego zapisane w umowach odpowiednio Fabiana Hiszpańskiego oraz Jacka Góralskiego. Bolesna była zwłaszcza strata Góralskiego, który w zeszłym sezonie był jednym z objawień ekstraklasy, w pewnym momencie przyglądał mu się uważnie nawet selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka. Piłkarz opuścił Płock za mniej niż pół miliona złotych, udało się za to wydrzeć procent od ewentualnej następnej sprzedaży, dokonanej już przez Jagę. Z kolei ostatnio najgorętszym kąskiem transferowym dla innych klubów był Arkadiusz Reca, jeden z najlepszych zawodników I ligi w zeszłym sezonie. Latem mocno zabiegała o niego między innymi Cracovia, na stole leżało ponoć około pół miliona euro i na pewno zostałby najdrożej, po Ireneuszu Jeleniu, sprzedanym zawodnikiem w historii Wisły. Reca zdecydował jednak, iż na razie karierę będzie kontynuował w Płocku, ale nie dlatego, że w życiu prywatnym spotyka się z… córką prezesa. Ruszając w konkury podobno nie wiedział z kim ma do czynienia i dopiero to pani Katarzyna uświadomiła młodego piłkarza, co wywołało u niego spore zdziwienie, ale się nie wycofał. W każdym razie Reca, przynajmniej na ten moment, zderzenie z ekstraklasą ma bolesne, nie gra tak, jak oczekiwano.

– To był duży przeskok dla Arka, ale to chłopak z bardzo dużym potencjałem – mówi Kaczmarek. – Dobre pół roku w pierwszej lidze nie może decydować o tym, że kogoś zaczyna uważać się za gwiazdę. A w Polsce lubimy kreować młodych, mało doświadczonych ludzi na kogoś znaczącego. To mu nie pomogło, chłopak potrzebuje ciszy. Najważniejsze, że on chce pracować, przejmuje się tym, że jest w nieco słabszej dyspozycji. Gdybym go nie znał wcześniej, być może poddałbym się obecnym opiniom na temat jego gry. Ale sam grałem w piłkę i wiem, że to nie jest łatwo sprostać dużym oczekiwaniom na takim etapie kariery.

Start sezonu jest dla zespołu udany. Szóste miejsce to zapewne więcej niż oczekiwano, tyle że trudno oprzeć się wrażeniu, że piłkarzom Kaczmarka ciąży rola faworyta. Wisła ma na rozkładzie Lechię Gdańsk, Zagłębie Lubin i Jagiellonię, a więc zespoły z czuba tabeli, w meczach, z którymi niekoniecznie można było spodziewać się, iż wywalczy punkty. Z kolei wpadki przydarzyły się z rywalami teoretycznie słabszymi, choćby z Koroną Kielce czy Wisłą Kraków.

– To jest uproszczenie sprawy. Wymagając od mojego zespołu, pamiętajmy o jednej ważnej rzeczy, piłkarze, którzy dołączyli do nas latem nie przepracowali całego okresu przygotowawczego – spokojnie komentuje Kaczmarek. – Wyjątkiem jest tu tylko Dominik. Mało tego, przed przyjściem do Płocka nie grali w klubach, tu z kolei wyjątek to Jose Kante. Nie narzekam, mówię o faktach. Dlatego Wisła, przy okazji będąca beniaminkiem, nie jest faworytem żadnego meczu w ekstraklasie. Do każdego musimy podchodzić z pokorą. Jestem umiarkowanie zadowolony z tego, w którym miejscu jest zespół w tej chwili, nie zapominając o tym, w którym miejscu jest klub pod względem budżetu… Nie wybiegamy daleko w przyszłość, bo żeby jakaś przyszłość była, podstawą jest utrzymanie w tym sezonie. To cel i warunek numer jeden do rozwoju.

Jak nie sieć, to siatka

Przydałby się też skuteczny napastnik, choć fakty są takie, że taki piłkarz przydałby się połowie drużyn ekstraklasy. To czy dany zawodnik trafi do Płocka zależy od trzech ludzi, których można nazwać komitetem transferowym. Zasiadają w nim Kruszewski, Kaczmarek oraz dyrektor sportowy Łukasz Masłowski. To na nich spoczywa zadanie poszukiwania zawodników, jeżdżą na obserwacje, wspomaga ich też sztab szkoleniowy Kaczmarka (między innymi Sławomir Rafałowicz), bo solidnego skautingu na ten moment nie ma. Ale w przyszłości – jak można usłyszeć – jeśli nie sieć, to chociaż siatka wyszukiwaczy talentów będzie.

Latem do Wisły trafił Jose Kante, napastnik, który ma coś w sobie, natomiast nie jest to przesadna liczba goli. W Zabrzu na poziomie ekstraklasy nie trafił ani razu, w Płocku już się odblokował, niemniej 3 bramki na kolana rzucić nie mogą.

– Pierwszy krok zrobiliśmy. Dobrze, że on po polsku nie rozumie, bo po występach Hiszpana w Górniku spadła na niego taka fala hejtu… – śmieje się szkoleniowiec. – A na poważnie. Jest posucha na rynku skutecznych napastników, klub ma też ograniczenia finansowe, Jose ma jednak u nas kredyt zaufania. Nawet założyłem się z Tomkiem Smokowskim z Canal+, że strzeli w sezonie dziesięć goli. Na pewno jednak przydałaby mu się konkurencja. Widziałbym też w zespole nowego bocznego obrońcę. Zimą żadnej rewolucji w kadrze nie przewiduję, zwłaszcza że będziemy mieli pierwszy okres przygotowawczy w pełnym składzie.

Wisła to dziś klub działający na zdrowych zasadach, choć mający jeszcze wiele do poprawy pod względem organizacyjnym. Bo dziś piłkarze nie jedzą wspólnych posiłków, chyba że mają dwa treningi dziennie lub jest dzień meczowy. Diety na co dzień pilnują więc sami i ponoć bardzo poważnie podchodzą do tematu. Klub dba o odpowiednią suplementację, a także współpracuje z psychologiem sportowym Pawłem Frelikiem. Zawodnicy mogą korzystać z jego usług lub… muszą, gdyż po każdym meczu dokonywana jest analiza i część piłkarzy trafia na spotkania ze specjalistą, a raz na jakiś czas odbywają się zajęcia grupowe. I nie ma już takich sytuacji jak jeszcze kilka lat temu, kiedy Wisła stanęła przed dylematem czy pojechać na dwa zgrupowania – to zwyciężyło – czy mieć dwóch zawodników w kadrze więcej. 

Wisła Płock udzieliła rekomendacji Józefowi Wojciechowskiemu w wyborach na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Dlaczego beniaminek ekstraklasy zdecydował się podjąć taką decyzję?

– Józef Wojciechowski zgłosił się do nas po rekomendację jako jedyny, gdyby zrobiłby to Zbigniew Boniek, również otrzymałby ją – tłumaczy Kruszewski. – Pamiętajmy, że rekomendacja nie równa się poparcie, czy głos w trakcie zjazdu wyborczego. Każdy klub ma możliwość wystosowania trzech rekomendacji, ale zagłosuje na jednego kandydata. Nasza opinia na temat pracy związku i prezesa Bońka jest jednoznaczna, niemniej start dwóch kandydatów jest korzystny dla polskiej piłki, bo dojdzie do wymiany argumentów, dyskusji, z której można zawsze wyciągnąć coś pozytywnego dla naszego futbolu. Za udzielenie rekomendacji nikt nam nic nie obiecywał, żadnych pieniędzy, stanowisk. Były prezes Polonii Warszawa nie jest kryminalistą, nie jest osobą skompromitowaną, nie uważam więc, żebyśmy zhańbili się podjęciem takiej decyzji. W moim odczuciu nie wszystkie decyzje pana Wojciechowskiego były słuszne, kiedy zarządzał Polonią, natomiast miał wynik, a także chyba do dziś najdrożej sprzedał piłkarza z ekstraklasy, więc ocena jego pracy w polskiej piłce nie może być jednoznaczna. Delegatami z Wisły 28 października na zjeździe PZPN będę ja oraz dyrektor Masłowski.

Przemysław PAWLAK

Tekst ukazał się w nowym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej