Przejdź do treści
Po awansie na Euro 2016: Siedem stron świata Nawałki

Polska Reprezentacja Polski

Po awansie na Euro 2016: Siedem stron świata Nawałki

Gdyby nawet biało-czerwonym nie udało się w niedzielę wygrać w meczu z Irlandią, już po wywalczonym w cudownych okolicznościach remisie ze Szkocją, który zapewnił udział co najmniej w barażach, start w kwalifikacjach Euro 2016 można by (a nawet trzeba!) uznać za udany. Na wyjście z eliminacyjnej grupy kibice piłkarskiej reprezentacji w Polsce czekali przecież aż osiem okropnie długich lat!

Adam Nawałka wprowadził nas na wielki turniej (foto: Ł.Skwiot)

Kulisy meczu Polska – Irlandia (WIDEO) – KLIKNIJ!

Co zaważyło na końcowym sukcesie? Można się pewnie spierać o kolejność, w jakiej powinno się wymieniać poszczególne składowe historycznego wyniku, ale nie ulega najmniejszej wątpliwości, że kluczowe były: nominacja Adama Nawałki na selekcjonera oraz życiowa strzelecka forma Roberta Lewandowskiego. W tym momencie, to co należne, oddać trzeba również prezesowi PZPN. To przecież Zbigniew Boniek stoi za angażem byłego szkoleniowca Górnika Zabrze w reprezentacji. Co zresztą uczynił wbrew sporej grupie wpływowych mediów, które histerycznie domagały się zatrudnienia po Waldemarze Fornaliku szkoleniowca z zagranicy.

Logiczną konsekwencją tego kroku było wsparcie, którego potem Zibi udzielał Nawałce. Organizacyjne, ale i duchowe, którego nie był w stanie zapewnić poprzedniemu trenerowi, odziedziczonemu w spadku po prezesurze Grzegorza Laty. W minioną niedzielę już 6 godzin przed pierwszym gwizdkiem w spotkaniu z Irlandczykami, Boniek był tak rozemocjonowany i zestresowany, że zapomniał, iż jako piłkarz uczestniczył w trzech (przyznawał się do dwóch) spotkaniach, które zapewniały biało-czerwonym awans do finałów mistrzostw świata. Zibi pamiętał spotkania z Chorzowa, z Portugalią (na 1:1) z 1977 roku, i z Belgią (0:0) z 1985 roku – czyżby z tego powodu, że właśnie takie remisy dawały obronę drugiej lokaty w tabeli grupy D, którą zajmowaliśmy po przedostatniej serii meczów? – zapomniał natomiast o zwycięstwie w Lipsku 3:2 z NRD (zapomniałem, ale dzisiaj mam taki stres, że wszystko możliwe. Tak bardzo życzę AN sukcesu, zasługuje!!! – napisał mi na Twitterze). A świadczy to tylko o tym, że prezes rozgrywał te eliminacje razem z selekcjonerem i zespołem. I również za to pełne emocjonalne zaangażowanie zasłużył na gratulacje.

Boniek działał w kuluarach, mimo że był siłą sprawczą, był równocześnie aktorem drugiego planu. W pierwszej kolejności brawa należą się naturalnie piłkarzom i szkoleniowcom, którzy stworzyli drużynę przez duże D. Dlaczego w obecnym układzie personalnym to się tak gładko powiodło, mimo że w poprzednich konfiguracjach selekcjonerskich – ale w niezupełnie różnych składach w szatni – do satysfakcjonujących wyników brakowało wiele, albo bardzo wiele? Oto siedem głównych powodów, które zadecydowały o sukcesie ekipy Nawałki.

1. Pracowitość trenera.

Mimo że Nawałka był najsłabiej opłacanym stałym selekcjonerem od czasów Pawła Janasa, harował za dwóch i gonił do roboty sztabowców. Pracoholizm w jego wydaniu doczekał się podań, legend, a nawet… dowcipu cytowanego już na łamach „PN” (– Kiedy można się dodzwonić do asystenta Nawałki, Bogdana Zająca? – Najszybciej między pierwszą w nocy i piątą nad ranem. – Z jakiego powodu? – Bo tylko w tych porach nie wykonuje obowiązków narzuconych przez szefa). Prawdą jest jednak, że selekcjoner i jego ludzie oglądali i analizowali wszystkie – naprawdę WSZYSTKIE! – mecze ligowe i pucharowe z udziałem kandydatów do kadry. To znaczy nie tylko te, na których byli obecni i prowadzili tak zwane obserwacje bezpośrednie. Dzięki takiemu stałemu i niezwykle czasochłonnemu monitoringowi, mieli przez całe kwalifikacje pełne i bieżące dane na temat dyspozycji podopiecznych. Jeśli natomiast któryś z zawodników był w okresie rekonwalescencji, dostawał rozpiskę od trenera przygotowania motorycznego, Remigiusza Rzepki. A nawet odbywał na obiektach własnego klubu zajęcia wyrównawcze pod kierunkiem RR. Przed październikową serią gier eliminacyjnych takie korepetycje od Rzepki otrzymał na przykład w Gdańsku Kuba Wawrzyniak. Nic nie było bowiem pozostawiane przypadkowi, o czym najlepiej świadczy fakt, że przebieg zgrupowania przed spotkaniami ze Szkocją i Irlandią został rozpisany na nuty już miesiąc wcześniej. Taka organizacyjna perfekcja zdecydowanie odróżniała Nawałkę od poprzedników. I miała kolosalny, a może nawet największy, wpływ na osiągnięcie zdecydowanie lepszego wyniku niż w kwalifikacjach obu ostatnich mundiali.

2. Wyczucie w selekcji.

Przed rozpoczęciem kwalifikacji Nawałka przetestował kilka tabunów kandydatów do gry w kadrze. Szybko okazało się jednak, że nie produkował masowo reprezentantów dla ich satysfakcji, tylko poszukiwał brakujących elementów do zespołu, z którego wizją przyszedł do pracy w PZPN. Po meczu z Litwą, ostatnim przed rozpoczęciem kwalifikacji ME, w czerwcu 2014 roku, już nie ukrywał, że przeprowadzona do tego momentu selekcja była negatywna. Kto się sprawdził, dostał przepustkę na eliminacje, ale znakomita większość próbowanych zawodników z krajowych klubów została odstrzelona. Trener nie potrzebował bowiem szerokiego tła, poszukiwał wyłącznie piłkarzy z międzynarodowym potencjałem. I znalazł, na przekór malkontentom! W pierwszej kolejności skreślonego w Bundeslidze w aż dwóch klubach Arkadiusza Milika, w którego wierzył – jak się wydawało – ślepo. Zaufanie, którym obdarzył niedawnego podopiecznego z Górnika miało jednak niezwykle solidne podstawy, co Arek udowodnił nie tylko wspaniale współpracując z Lewym w kadrze, strzelając ważne gole w początkowej fazie kwalifikacji i notując dużą liczbę asyst, ale i w Ajaksie Amsterdam. Jeszcze większy i dłuższy sprzeciw wzbudzało faworyzowanie innego ekszabrzanina Krzysztofa Mączyńskiego, który jednak potrafił zamknąć usta krytykom w obu meczach ze Szkocją. Do innych wynalazków Nawałki: Michała Pazdana czy Pawła Olkowskiego także nie można mieć większych zastrzeżeń.

3. Eksplozja formy Lewandowskiego.

Od czasów wczesnego Franciszka Smudy kolejni selekcjonerzy powtarzali, że mamy w składzie napastnika międzynarodowego formatu. Nikt jednak przed Nawałką nie ośmielił się określić Roberta najlepszym napastnikiem na świecie i – wbrew sporej części opinii publicznej i oporowi Kuby Błaszczykowskiego – przekazać RL 9 opaski kapitana. Z perspektywy czasu widać jednak wyraźnie, że trudno byłoby wymyślić lepsze antidotum na wcześniejsze puste przebiegi naszego najlepszego piłkarza. Lewy poczuł się odpowiedzialny za całą drużynę, przestał kombinować pod bramką przeciwnika, i wreszcie się odblokował. Strzelał gole już nie tylko rywalom pokroju Gibraltaru i Gruzji, ale też Niemcom, Szkotom i Irlandczykom. Inna sprawa, że zbudowaniu bezczelnej pewności siebie na boisku najbardziej w przypadku Roberta przysłużyła się przeprowadzka do Monachium. Trenując i grając w otoczeniu największych światowych sław, RL9 szybko doszedł do jedynego słusznego wniosku, że nie tylko w niczym im nie ustępuje, ale też w wielu elementach przewyższa. Stąd nieprawdopodobna zwyżka jego strzeleckiej formy na przełomie września i października, kiedy w pięciu kolejnych spotkaniach – do meczu z Irlandią – zdobył 14 goli. A niejako konsekwencją tego rozpędu było wyrównanie snajperskiego rekordu eliminacji ME Davida Healy’ego z 2007 roku.

4. Wiara w sukces.

Nawałka wniósł ze sobą do kadry zupełnie nowe zwyczaje, zasady, jak również rozmaitego rodzaju przesądy. Niektóre, jak podkreślał bardzo często w prywatnych rozmowach – dla śmiechu. Czyli po to, żeby odwrócić uwagę mediów i zdjąć presję z zawodników. Przede wszystkim obecny selekcjoner zafundował jednak podopiecznym olbrzymią dawkę optymizmu. Przed pierwszym meczem z Niemcami, na Stadionie Narodowym w Warszawie, czyli zwycięskim, rozmawiałem z Nawałką wiele razy. I na koniec każdej rozmowy pytałem o prognozę na spotkanie z mistrzami świata. Niezmiennie słyszałem, że trener ma plan i nie zawaha się go użyć. I to nie w celu wywalczenia punktu, tylko punktów trzech, bo taki jest cel. A każdy inny wynik trzeba będzie traktować jako niezrealizowanie planu. I biało-czerwoni ograli Niemców, po raz pierwszy w historii. Czyli na przekór tradycji, ale też na przekór logice, przy posiadaniu piłki zaledwie przez 33 procent czasu i oddając 5 strzałów. Wówczas dotarło pewnie nie tylko do niżej podpisanego, że Nawałka nie tylko nie rzuca słów na wiatr, ale przede wszystkim potrafi wmówić kadrowiczom, że tworzą lepszy zespół niż wskazywałby na to ranking FIFA. A nawet… zdrowy rozsądek.

5. Konsekwencja i powtarzalność.

Nawałka doskonale wiedział już po okresie współpracy z Leo Beenhakkerem w charakterze asystenta holenderskiego selekcjonera, że współczesne wymagania dotyczące prowadzenia reprezentacji są zupełnie inne niż wczasach jego piłkarskiej kariery. I pracę trzeba tak rozplanować, żeby efekty zgrupowania sprzed meczu z Litwą wykorzystać nawet po roku. Do tego oczywiście potrzeba było jasno sprecyzowanej wizji taktycznej, ale też niezbyt szerokiego kręgu wykonawców. Po to, aby uzyskać efekt zgrania zespołu. W tym elemencie Nawałka był niezwykle konsekwentny, a dowiódł tego zwłaszcza przed wysłaniem ostatnich w fazie grupowej powołań. Ponownie narażając się na krytykę, nominował do reprezentacji Sebastiana Milę, Sławomira Peszkę, Olkowskiego, czy Wawrzyniaka, którzy byli dalecy od formy i/lub zdrowia. Właśnie dlatego tych, nie zaś innych, że już nie było czasu na naukę i wdrażanie kogokolwiek świeżego w taktyczne arkany. Dzięki doświadczeniu i nabytej podczas wcześniejszych zajęć wiedzy, etatowi kadrowicze wiedzieli bowiem jak w razie godziny „W” zachować się w centralnych, bocznych (i wszystkich innych) sektorach boiska. W tym sensie w końcówce kwalifikacji Nawałka prowadził drużynę bardziej jak klubową niż reprezentacyjną. I właśnie tak było trzeba – skoro historia przyznała selekcjonerowi rację!

6. Różnorodność taktyczna.

U obydwu poprzedników Nawałki strategia była właściwie niezmienna, zaś stosowany wariant ustawienia prosty do rozszyfrowania dla przeciwników niczym pierwsza czytanka. Zmieniali się wykonawcy, choć znacznie częściej u Fornalika niż Smudy w najważniejszych spotkaniach, natomiast taktyka niekoniecznie. A jeśli już – to nieznacznie. Obecny selekcjoner umiał wyciągnąć wnioski z tych przegranych lekcji. Po pierwsze zmodyfikował wyjściowe ustawienie na 1-4-4-2. A już na pamiętny i omawiany w tym tekście kilkukrotnie zwycięski mecz z Niemcami miał przygotowany wariant ustawienia z trzema stoperami. Później co prawda nie skorzystał z tej opcji, ale gdy zbliżało się kolejne spotkanie z mistrzami świata – po raz pierwszy powołał ośmiu środkowych pomocników. Oczywiście nieprzypadkowo, gdyż aż trzech wystawił w wyjściowym składzie. Po to, aby w maksymalnie możliwym stopniu kontrolować wydarzenia w środku pola. I po ten wariant sięgnął w Glasgow, gdy prowadzenie objęli Szkoci. Skutecznie.

7. Fart i przychylność niebios.

Brzmi to trywialnie, ale nie ma na świecie dobrego trenera, który osiągnąłby satysfakcjonujące wyniki bez niezbędnej dozy szczęścia. Polski trener wszech czasów, nieodżałowany Kazimierz Górski, także przecież słynął z tego, że uśmiech fortuny zwykle był po jego stronie. Ci, którzy znali legendarnego trenera Orłów powtarzają jednak do dziś, że główną zaletą pana Kazia była rzadka umiejętność pomagania szczęściu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Nawałka w tym aspekcie jest w prostej linii spadkobiercą Górskiego. Gdyby przecież szczęście nie sprzyjało biało-czerwonym, Niemcy wywieźliby z Narodowego kilkubramkowe zwycięstwo w październiku ubiegłego roku, zaś Gruzini w czerwcu bieżącego co najmniej remis. W pierwszym przypadku skończyło się jednak 2:0, w drugim – aż 4:0. A kiedy i uśmiech losu – jak się wydawało bezpowrotnie – odwrócił się od zespołu Nawałki w Szkocji, czuwała jeszcze opatrzność. Przecież naprawdę boskiego wślizgu Lewandowskiego, którym Robert wbił wyrównującego gola w ostatniej sekundzie spotkania na Hampden Park, trudno rozpatrywać w kategoriach innych niż zdarzenia cudownego…



Adam GODLEWSKI



Artykuł ukazał się w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Reprezentacja Polski

Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”

Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Jakub Blaszczykowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Jakub Blaszczykowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!

Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Jan Urban
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Jan Urban
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Laureaci na gali tygodnika „Piłka Nożna”. Poznaliśmy zwycięzców!

Poznaliśmy wszystkich laureatów za rok 2025. Kto zdobył statuetki we wszystkich, dziewięciu kategoriach?

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Grupowe
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Grupowe
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski

Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor

Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Ewa Pajor
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Ewa Pajor
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej