Pomyślna dla debiutantów, kiepska dla beniaminków. Bardzo przeciętna dla reprezentantów Polski. Inauguracyjna kolejka Premier League już za nami. Pora na wnioski.
Koledzy z drużyny mieli powody, by dziękować i gratulować Salahowi. (fot. Reuters)
Alexandre Lacazette nie znosi marnować czasu.
Francuz potrzebował zaledwie ośmiu minut, by otworzyć konto strzeleckie w nowych rozgrywkach. Konto swoje, jak i całej ligi. Miano tego, który zdobywa pierwszą bramkę sezonu angielskiej ekstraklasy, nie jest mu zresztą obce. Identycznej sztuki dokonał trzy lata temu. Jest jedynym piłkarzem w historii, któremu udało się to dwukrotnie.
Lacazette miał spory udział w zwycięstwie Arsenalu z Fulham. Na ustach kibiców i ekspertów znalazł się przede wszystkim Willian (o którym nieco później), ale to były piłkarz Olympique Lyon napoczął rywala. To on sprawnie utrzymywał się przy piłce w okolicach pola karnego przeciwnika, obsługiwał partnerów precyzyjnymi podaniami i uzyskiwał stałe fragmenty gry. Po jednym z nich wymieniony wyżej Brazylijczyk trafił w słupek.
Osoby decyzyjne w klubie z Emirates Stadium powinny zatykać uszy za każdym razem, gdy ktoś sugeruje, iż powinny pozbyć się francuskiego napastnika. W rozpoczynającym się sezonie może być on centralną częścią poczynań ofensywnych drużyny.
Co w trakcie przygotowań do sezonu zakiełkuje, to w rozgrywkach regularnych wyrośnie.
W czterech letnich sparingach Wilfred Zaha zdobył trzy bramki. Z jednej strony były podstawy, by sądzić, że Iworyjczyk znajduje się w wysokiej dyspozycji, z drugiej nie brakowało głosów, iż to tylko gry kontrolne, a forma z tychże często nie ma odzwierciedlenia w starciach o stawkę. Ten przypadek okazał się jednak inny.
27-letni atakujący trafił bowiem także w meczu z Southampton. Tym razem na szali były punkty i Zaha Crystal Palace te punkty zapewnił. Zwycięski gol, któremu nie zapobiegł ani Jan Bednarek, ani żaden z jego kolegów z defensywy, był zarazem pięćdziesiątym, jaki zawodnik Orłów strzelił na poziomie ligowym. Jeśli w kolejnych występach będzie równie skuteczny, temat jego potencjalnego transferu znów stanie się aktualny.
Nie takie Anfield straszne, jak je malują.
A przynajmniej nie dla Leeds United. Choć beniaminek nie wybierał się do Merseyside po najniższy wymiar kary, mało kto spodziewał się, iż spisze się aż tak dobrze. W potyczce z mistrzem kraju podopieczni Marcelo Bielsy nie okazali żadnych kompleksów. Długimi momentami – szczególnie w drugiej połowie – dyktowali warunki gry. W efekcie tego zostali pierwszym nowicjuszem od 2008 roku, który strzelił trzy gole w wyjazdowym spotkaniu z ekipą broniącą tytułu.
3 – Leeds are the first promoted side to score 3+ goals away at the reigning champions in the Premier League since Hull lost 3-4 vs Man Utd in November 2008. Fearless. pic.twitter.com/6LRwOeRYui
Autorem jednego z trafień okazał się Mateusz Klich. Pomocnik Pawi jest dopiero czwartym Polakiem – po Robercie Warzysze, Marcinie Wasilewskim i Janie Bednarku – który zdobył bramkę w rozgrywkach Premier League. Do tego, by jego strzał zapewnił zespołowi z Elland Road cenny punkt, zabrakło niewiele, ale…
Mohamed Salah chce i jest w stanie odzyskać Złotego Buta.
To właśnie Egipcjanin zapewnił Liverpoolowi zwycięstwo. Strzelił trzy gole, w tym tego, który zaważył na ostatecznym rezultacie. Z zimną krwią wykorzystał dwa rzuty karne, między którymi popisał się jednym z najefektowniejszych uderzeń inauguracyjnej kolejki. Jako pierwszy piłkarz w historii The Reds trafiał w premierowych meczach czterech kolejnych sezonów ligowych. Od 1988 roku żaden zawodnik broniący barw klubu z Anfield nie rozpoczął zmagań od hat-tricka.
Salah potwierdził tym samym aspirację do ponownego sięgnięcia po koronę króla strzelców Premier League. W rozgrywkach 2018/19 podzielił ją z Pierrem-Emerickiem Aubameyangiem oraz Sadio Mane. W minionych w klasyfikacji najskuteczniejszych był dopiero piąty. W tych na razie prowadzi i zrobi wszystko, by przodownictwa nie oddać.
Impuls potrzebny od zaraz.
West Ham uległ Newcastle, lecz wynik nie powinien stanowić jedynego zmartwienia dla ludzi związanych z klubem z Londynu. Równie, a może nawet bardziej, niepokojąca jest ogólna postawa zespołu. Trafnie podsumował ją jego opiekun, David Moyes: – Nie podobał mi się występ i nie podobał mi się mecz. Nie pokazaliśmy wystarczająco dużo jakości. Uważam, że było to spotkanie rozczarowujące i nieszczególnie dobrze sędziowane, choć nie jest to powód, przez który przegraliśmy.
Młoty były powolne, ociężałe i kompletnie odarte z pomysłów na to, jak przechytrzyć rywala. Ten był z kolei ich zupełnym przeciwieństwem – dynamiczny, energetyczny, głodny gry i kreatywny. Latem Newcastle zyskało coś, czego West Hamowi brakuje, a co musi nadejść jak najprędzej, jeśli Łukasz Fabiański i spółka nie chcą uwikłać się w kolejną rozpaczliwą batalię o utrzymanie w elicie. Świeży impuls.
Srokom zapewnili go sprowadzeni latem Callum Wilson, Jeff Hendrick oraz Jamal Lewis. W zespole ze stolicy natomiast zamiast wzmocnień – osłabienie. Może i oddany do West Bromu Grady Diangana nie odwróciłby w pojedynkę losów sobotniego starcia, ale niewykluczone, iż zapewniłby drużynie nutkę nieprzewidywalności. Na razie robią to tylko właściciele klubu i nie jest to dla nich komplement. A do ostatniego dnia okna transferowego coraz mniej czasu…
Aklimatyzacja w nowym zespole może przebiec sprawnie, choć nie musi.
Willian zanotował dwie asysty, Gabriel Megalhaes zdobył gola. Na listę strzelców wpisali się Callum Wilson oraz Jeff Hendrick, a ten drugi zaliczył też finalne podanie. Z trafienia cieszył się Timothy Castagne. Kapitalne zawody rozegrał James Rodriguez, który tylko przez nieskuteczność kolegów nie ma na potwierdzenie tego żadnych liczb. Allan został najlepszym zawodnikiem meczu Tottenhamu z Evertonem. Timo Werner wywalczył rzut karny. To tyle, jeśli chodzi o bardzo udane debiuty w nowych barwach.
Znacznie gorzej spisali się Robin Koch i Rodrigo Moreno, stawiający pierwsze kroki w koszulkach Leeds. Obaj sprokurowali rzuty karne, po których piłkę do siatki skierował Mohamed Salah. Niemiec nie upilnował dodatkowo Virgila van Dijka, przez co Holender z łatwością pokonał Illana Mesliera. Gdyby nie to, Pawie miałyby na koncie przynajmniej jedno oczko.
Za wysokie progi na beniaminkowe nogi.
Drużyna prowadzona przez Marcelo Bielsę i tak wypadła jednak najlepiej spośród wszystkich beniaminków. Fulham oraz West Brom prezentowały się nieźle nie dłużej niż przez pierwsze kwadranse swoich spotkań. Potem inicjatywę przejmowali piłkarze odpowiednio Arsenalu i Leicester, którzy strzelili nowicjuszom po trzy gole.
Tym samym, w inauguracyjnej serii zmagań wszystkie ekipy, które awansowały do Premier League, przegrały swoje mecze. To pierwszy taki przypadek od 2013 roku. Wówczas udanego startu nie zaliczyły zespoły Crystal Palace, Hull i Cardiff. Ten ostatni spadł potem do Championship. Czas pokaże, czy któryś z obecnych żółtodziobów podzieli los The Bluebirds.
Trafiła kosa na kamień.
Osiemnaście inauguracji bez porażki i basta. Jose Mourinho pierwszy raz w karierze przegrał premierowy mecz ligowy nowego sezonu. W przeszłości w takich okolicznościach jego drużyny jedenastokrotnie wygrywały i siedmiokrotnie remisowały. Tottenham nie dał rady Evertonowi.
Na tle natchnionych wizją James Radrigueza The Toffees Koguty zaprezentowały się bardzo słabo. Ofensywnie bez pomysłu i skuteczności, defensywnie nieszczelnie i niepewnie. Po ostatnim gwizdku arbitra The Special One żalił się na pracę arbitrów, a także bardzo skomplikowane przygotowania do rozgrywek, w trakcie których w obozie londyńczyków odnotowano pozytywne wyniki testów na COVID-19. Nie szczędził również słów krytyki swoim podopiecznym. Próby ich pressingu określił mianem leniwych.
Zmieniają się wykonawcy, plan pozostaje nietknięty.
W lipcu 2019 roku Nuno Espirito Santo udzielił „Guardianowi” wywiadu, w którym porównał plan gry drużyny do receptury Coca-Coli. – Nigdy się nie zmienia – przekonywał. Po jego Wolverhampton widać to doskonale. Personalia mogą się różnić, lecz styl nie podlega reformom.
W wyjściowym składzie Wilków na starcie z Sheffield United nie było ani Matta Doherty’ego (przeniósł się do Tottenhamu), ani Jonny’ego Castro Otto (leczy uraz), ani nawet Rubena Nevesa (pojawił się na murawie w 76. minucie). A więc trzech piłkarzy, którzy w minionych dwóch sezonach grali niemal zawsze i stanowili o sile drużyny. Mimo to, ta poradziła sobie doskonale. Robiła to, co zwykle. Momentami lepiej niż zazwyczaj. Wynik potyczki ustaliła już w 6. minucie, kiedy na liście strzelców widniały nazwiska Raula Jimeneza oraz Romaina Saissa. To najszybsze dwie bramki, jakie jakikolwiek zespół w historii Premier League zdobył w swoim pierwszym meczu rozgrywek.
6 – @Wolves have gone 2-0 up within six minutes against Sheffield United – the earliest any side has ever scored twice in their opening match of a @premierleague campaign. Lightning. #SHUWOLpic.twitter.com/Ma46h0mYUV
Coca-Cola à la Nuno Espirito Santo nadal smakuje wybornie.
Nowy sezon, stare koszmary.
Chelsea bez poważnych komplikacji, ale i bez spektakularnego błysku, pokonała Brighton. Ozdobą spotkania było trafienie Reece’a Jamesa, jednym z największych błędów – próba interwencji Kepy Arrizabalagi. Hiszpan był jednym z najsłabszych golkiperów angielskiej ekstraklasy w ubiegłym sezonie, a obecny zaczął od potknięcia. W 54. minucie nie sięgnął piłki kopniętej przez Leandro Trossarda, mimo że ta nadlatywała ze sporej odległości.
Tracenie goli ligowych po uderzeniach zza pola karnego nie jest dla najdroższego bramkarza w historii futbolu żadną nowością. Od 2018 roku przydarzyło mu się to aż 19 razy. Najwięcej spośród wszystkich stających między słupkami w Premier League w tym okresie. Na szczęście dla The Blues, bliski podpisania kontraktu z klubem jest Edouard Mendy. Czas Kepy słusznie dobiega końca.
***
1. Kolejka
12 Lipca: Fulham – Arsenal 0:3 (Lacazette 8, Gabriel 49, Aubameyang 57), Crystal Palace – Southampton 1:0 (Zaha 13), Liverpool – Leeds 4:3 (Salah 4, 33 i 88, van Dijk 20 – Harrison 12, Bamford 30, Klich 66), West Ham – Newcastle 0:2 (Wilson 56, Hendrick 87); 13 Lipca: West Brom – Leicester 0:3 (Castagne 57, Vardy 73 i 83), Tottenham – Everton 0:1 (Calvert-Lewin 55); 14 Lipca: Sheffield United – Wolverhampton 0:2 (Jimenez 3, Saiss 6), Brighton – Chelsea 1:3 (Trossard 54 – Jorginho 23, James 56, Zouma 66)
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.