O meczu z Niemcami mówiło i pisało się najczęściej w dwóch aspektach. Po pierwsze: że sportowo ponoć niepotrzebny (taką narrację zaproponował Fernando Santos), po drugie: że będzie znakomitą okazją by pożegnać wybitnego – nie z tytułu formalnych statystyk, ale tak po prostu – reprezentanta Polski.
Błaszczykowski przekazał opaskę Robertowi Lewandowskiemu (fot. 400mm.pl)
Jakub Błaszczykowski zasłużył na to pożegnanie. Właśnie takie – z pompą, z temperaturą, z rywalem, który doskonale wiedział kim jest piątkowy benefisant, a jednocześnie zadania nie ułatwiał. Kuba wyszedł z opaską kapitańską, której stratę na rzecz Roberta Lewandowskiego przed laty mocno przeżył. W 16. minucie schodząc z boiska i kłaniając się publice przekazał opaskę Lewemu. Przez te swoje ostatnie kilkanaście minut nie odstawał od kolegów. Raz się urwał, raz sprytnie rozegrał piłkę z Bereszyńskim, raz bezskutecznie szukał prostopadłym podaniem w polu karnym Lewandowskiego. Od dawna jest poza wielkim futbolem, ale reprezentacja zawsze wyzwalała w nim dodatkowe siły. Tak było i tym razem.
109 meczów, 21 goli, 21 asyst. Ponad 17 lat, które minęło od debiutu czyni go rekordzistą pod względem długości okresu, w którym zakładał biało-czerwony trykot. Tych meczów byłoby więcej – 130, może nawet 150, gdyby nie kruche zdrowie. W każdym razie w piątek wieczorem z drużyną narodową pożegnał się jeden z najważniejszych reprezentantów Polski w XXI wieku, a być może właśnie ten najbardziej lubiany przez kibiców w najnowszej historii polskiego futbolu.
Ale benefis Kuby nie powinien przysłaniać tego, co działo się przez 90 minut na boisku. Nie jesteśmy i pewnie nie będziemy nigdy drużyną o takiej jakości piłkarskiej jak Niemcy. I było to widać wyraźnie, nawet jeśli goście zagrali w mocno kombinowanym składzie. Santos, niezależnie od swoich wcześniejszych obiekcji, potraktował sprawę poważnie. I słusznie – traktować Niemców niepoważnie byłoby niepoważne. A Santos jest człowiekiem poważnym. W pierwszej połowie wyglądaliśmy zatem naprawdę jak drużyna poważna. Zorganizowana, dobrze radząca sobie bez piłki, nieźle z piłką, mająca pomysł na przeciwnika, mająca sposób na rozgrywanie stałych fragmentów gry. Gol Kiwiora był udokumentowaniem tych pozytywów.
Oczywiście Niemcy i wówczas, i zwłaszcza już w drugiej części, mieli więcej z gry, ale przecież nikt nie zakładał, że będzie inaczej. Kiedy „za Nawałki” wygraliśmy z nimi na Narodowym, momentami nas miażdżyli. Teraz też Szczęsny się nie nudził. Był naszym najlepszym zawodnikiem, był znakomity Bez niego nie byłoby drugiego w historii zwycięstwa nad Niemcami. Mecz zakończył się zaledwie 33-procentowym piłki przez Polaków, którzy po przerwie wyłącznie się bronili. 1 celny strzał po naszej stronie (3 w ogóle) przy 10 (26) Niemców mówi właściwie wszystko o tym, kto grał w piłkę. Brakowało przetrzymania futbolówki, nerwowo ją oddawaliśmy, zbyt łatwo traciliśmy, ratowaliśmy się rzadkimi indywidulanymi zrywami.
Tak czy inaczej – takie mecze też budują drużynę. Nawet jeśli nie mogliśmy poćwiczyć rozegrania piłki w fazie ofensywnej bo naprzeciw nas nie stali piłkarze z drugiej setki rankingu FIFA, to niewykluczone, że taki sprawdzian da zawodnikom i selekcjonerowi więcej niż „pykanie” z outsiderami. Był Szczęsny w katarskiej formie, było szczęście, ale i organizacja gry obronnej wstydu nie przynosiła. Podsumowując: benefis na tak, wynik na tak, zaś gra na tak sobie. Do przerwy całkiem, całkiem, po przerwie – do zapomnienia. Szanujmy jednak ten wynik, nawet jeśli punktów za niego nie dają, a o grze drużyny pieśni też nikt nie będzie układał. Bo wygrać z Niemcami to jednak zawsze jest sztuka.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.