Podbeskidzie Bielsko-Biała nie dysponuje ogromnym funduszem transferowym. Dlatego władze Górali latem przede wszystkim będą szukać młodych polskich piłkarzy.
– W kierunku naszych poszukiwań nastąpi zmiana. Nie patrzymy już z takim optymizmem na cudzoziemców. Ktoś może na płytach i w okresie przygotowawczym wyglądać znakomicie, a zderzenie z ligą jest już bardzo bolesne. Myślę, że menedżerowie i niektórzy zagraniczni zawodnicy trochę nie doceniają rozwoju naszej piłki. A my, niestety, sugerujemy się stereotypami – powiedział Robert Kasperczyk, trener Górali.
– Na mojej liście życzeń transferowych 90 procent stanowią Polacy. Może nas zasilić jeden, maksymalnie dwóch zawodników zagranicznych. Jeździłem po polskich, czeskich czy słowackich boiskach. Chcemy iść w stronę zawodników młodych, perspektywicznych, ale także takich, którzy już mają za sobą pewne doświadczenia i wiele lat grania przed sobą – zakończył Kasperczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.