Podziałem punktów zakończyło się najciekawsze spotkanie 23. kolejki Premier League pomiędzy Liverpoolem, a Chelsea Londyn. Obie ekipy stworzyły bardzo dobre widowisko, a ozdobą spotkania był gol DavidaLuiza.
Drużyna Kloppa nie wygrała w styczniu ani jednego meczu w lidze (fot. Ł. Skwiot)
Spotkanie na Anfield Road od kilku dni było zapowiadane jako absolutny hit tej serii spotkań. Przecież oba zespoły są faworytami do końcowego zwycięstwa w angielskiej ekstraklasie, a właśnie bezpośrednie starcia często rozstrzygają o tym, kto na koniec sezonu spogląda na wszystkich z góry.
Od początku meczu inicjatywę przejął Liverpool, który dłużej utrzymywał się przy piłce i sprawiał wrażenie zespołu lepszego. Drużyna JuergenaKloppa stworzyła pierwszą okazję w 12. minucie. Na strzał z dystansu zdecydował się GeorginioWijnaldum, ale skuteczną interwencją popisał się ThibautCourtois i odbił piłkę w bok. Widać było, że menedżer AntonioConte postawił na bardzo solidną defensywę i liczył, że jego zespół będzie w stanie wyprowadzić jakąś zabójczą kontrę. Zalążek takiej gry pokazał w 20. minucie VictorMoses, który zakończył akcję strzałem z prawej strony, ale wywalczył tylko rzut rożny.
Włoski szkoleniowiec miał chwilę triumfu w końcu w 24. minucie. Faulowany przed polem karnym był EdenHazard, do rzutu wolnego podszedł DavidLuiz i fantastycznym uderzeniem wyprowadził The Blues na prowadzenie. Stracony gol nieco zszokował piłkarzy The Reds i trudno im było wrócić do gry z początku spotkania. W końcu jednak się otrząsnęli i próbowali sforsować niebieską defensywę po dośrodkowaniach, ale te padały łupem obrońców Chelsea lub dobrymi interwencjami popisywał się Courtois.
Po zmianie stron Liverpool zabrał się do odrabiania strat. Już w 49. minucie gospodarze powinni cieszyć się z wyrównującego gola, ale fatalnie uderzył Firmino, który z 10. metrów uderzył wysoko nad poprzeczką. Co się odwlecze, to nie uciecze i tak też było tym razem. Osiem minut później zespół Kloppa cieszył się z bramki Wijnalduma. Piłkę w polu karnym głową zgrał Milner, futbolówka trafiła do Holendra, który z bliskiej odległości doprowadził do wyrównania.
Pięć minut później The Reds mogli objąć prowadzenie. Milner dośrodkował w szesnastkę do EmreCana, ale ten zbyt długo zbierał się do oddania strzału i został zablokowany. Chwilę później w dobrej sytuacji odnalazł się Firmino, jednak w decydującym momencie nie opanował piłki.
W 76. minucie lider Premier League miał kapitalną okazję na wyjście na prowadzenie. DiegoCosta został sfaulowany w polu karnym przez Matipa, reprezentant Hiszpanii sam chciał wymierzyć sprawiedliwość, ale jego uderzenie kapitalnie obronił Mignolet i odbił piłkę na rzut rożny.
Obu zespołom zależało na zwycięstwie i zarówno Liverpool jak i Chelsea starały się przeprowadzić zabójczą akcję. W ich grze brakowało jednak dokładności i, co należy podkreślić, bardzo dobrze wyglądała gra defensywna obu zespołów. Piłkę meczową w 90. minucie zmarnował Pedro, który minimalnie przestrzelił z 17. metrów. Z drugiej strony szansę zaprzepaścił Firmino, który oddał zbyt lekki strzał głową i bez problemu interweniował Courtois.
Z podziału punktów na Anfield Road najbardziej zadowoleni są kibice Arsenalu, Tottenhamu i obu klubów z Manchesteru.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.