Podziałem punktów zakończył się niedzielny mecz na Estadio Mestalla, w którym miejscowa Valencia zmierzyła się z FC Barceloną. Spotkanie zakończyło się rezultatem 1:1.
Leo Messi wpisał się na listę strzelców, ale Barca tylko zremisowała z Valencią
Mimo tego, że przed kilkunastoma dniami Valencia została rozgromiona na własnym boisku przez Real Madryt, to nikt nie miał wątpliwości, że powtórzenie takiego osiągnięcia przez Barcelonę będzie niemożliwe, albo w najlepszym razie dość mało prawdopodobne. Przedmeczowe spekulacje bardzo szybko potwierdziły boiskowe realia. Gospodarze postawili liderowi tabeli bardzo wysokie warunki i od pierwszych minut wysłali jasny sygnał, że tanio skóry sprzedać nie zamierzają.
Wynik spotkania w 33. minucie otworzył Ever Banega, który o mały włos, a w ogóle by przeciwko Barcelonie nie zagrał. Argentyńczyk spóźnił się ostatnio na jeden z treningów, a jakby tego było mało, zjawił się na zajęciach pod wpływem alkoholu. Piłkarz posypał głowę popiołem i jak się okazało, dostał szansę na odkupienie swoich win, i to z powodzeniem, na boisku.
Valencia nie cieszyła się jednak zbyt długo tym prowadzeniem. W 39. minucie sędzia podyktował bardzo wątpliwego karnego dla Barcelony, a jego pewnym egzekutorem okazał się sam Leo Messi.
W drugiej połowie bramek już nie oglądaliśmy, chociaż dobrych okazji nie brakowało. Tuż przed końcem zawodów kapitalną podwójną interwencję popisał się Victor Valdes, który uratował swój zespół przed porażką. Ostatecznie, mecz na Estadio Mestalla zakończył się remisem i było to już drugie z rzędu wyjazdowe spotkanie Blaugrany w lidze, w którym nie udało się jej zgarnąć pełnej puli.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.