Podziałem punktów zakończył się pierwszy niedzielny mecz ligi włoskiej. Inter Mediolan zremisował przed własną publicznością z Torino (1:1).
Luciano Spelletti tym razem nie mógł się cieszyć ze zwycięstwa
Inter Mediolan od początku sezonu spisuje się znakomicie. Podopieczni Luciano Spallettiego w dwunastu kolejkach odnieśli dziewięć zwycięstw i dwa mecze zremisowali, co sprawiło, że w całej Serie A ustępowali miejsca jedynie Napoli. Torino równie dobrym bilansem nie mogło się pochwalić, jednak to zawsze niewygodny rywal, który potrafi napsuć krwi nawet faworytowi.
Gospodarze posiadali optyczną przewagę na boisku, jednak nie miało to przełożenia na ilość i jakość okazji bramkowych. Inter miał problem ze stworzeniem dobrej szansy i w drugiej połowie został za to skarcony.
W 60. minucie przed polem karnym znalazł się Iago Falque, który mimo asysty kilku obrońców zdołał oddać strzał na bramkę. Samir Handanović nie zdołał sięgnąć piłki i Torino objęło prowadzenie.
„Nerazurrich” wzięli się oczywiście za odrabianie strat, a Spalletti próbował wpłynąć na swój zespół, dokonując personalnych roszad. Odkryty Inter mógł jednak zostać bardzo szybko skarcony, ponieważ dobrą okazję miał Andrea Belotti.
Ostatecznie, ofensywa Interu przyniosła zamierzony efekt w 80. minucie. Wrzuconą w pole karne piłkę zgrał Mauro Icardi, a z najbliższej odległości do bramki skierował ją Eder i cała zabawa zaczęła się od początku.
Kolejnych goli już na San Siro nie zobaczyliśmy i Inter podzielił się punktami z Torino. Drużyna Mediolanu zajmuje aktualnie drugie miejsce w stawce, natomiast Torino jest siódme.