Szwedzi i Irlandczycy mają za sobą inauguracyjny bój w batalii o wyjście z grupy. W pierwszej kolejce ekipa Trzech Koron podzieliła się punktami z podopiecznymi Martina O’Neilla (1:1).
Kibice Irlandii na razie nie mogą świętować (fot. Jordan Berndt)
Piłkarze obu reprezentacji mogli być zadowoleni z terminarza, bowiem w pierwszej kolejce udało im się uniknąć starcia z faworytami grupy E: Belgami oraz Włochami. Jednak ani Szwedzi, ani Irlandczycy nie oczekiwali łatwego spotkania w poniedziałkowy wieczór.
Szczególnie wiele miał do udowodnienia Zlatan Ibrahimović, na którego liczyli wszyscy kibice Trzech Koron. 34-latek rozegrał fantastyczny sezon w barwach Paris Saint-Germain, dorabiając się nieoficjalnego tytułu króla Paryża. Na Stade de France napastnik miał okazję stać się pierwszym w historii graczem, który zdobył bramki w czterech turniejach o europejski prymat.
Presja ciążąca na Ibrze była ogromna, a on – jak wielu mu wypomina – nie najlepiej sobie z nią radzi. Przez większość spotkania rozgrywanego w Saint-Denis na boisku istniała tylko jedna drużyna i bynajmniej nie była to Szwecja. The Boys in Green walczyli w swoim stylu – ambitnie i bez chwili wytchnienia. Skutkiem tego były kolejne stwarzane przez nich sytuacje strzeleckie. Andreas Isaksson musiał się wykazać już po kilku minutach, broniąc uderzenie Jeffa Hendricka. Gola dla Irlandii mógł też zdobyć niewiele później John O’Shea, ale nie zdołał dopaść do piłki tuż przed bramką.
Podopiecznym O’Neila nie dopisywało szczęście. Jeszcze w pierwszej części gry fantastyczne strzały zza pola karnego oddali Robbie Brady oraz Hendrick. Piłka po uderzeniu pierwszego z nich poszybowała tuż nad poprzeczką, natomiast gracz Derby County obił obramowanie bramki.
Szwedzi w pierwszych 45 minutach nie oddali ani jednego celnego strzału. Natomiast ich rywale tuż po przerwie wyszli na prowadzenie. Seamus Coleman zabawił się z obrońcami rywala w polu karnym, po czym dośrodkował na nogę Wesleya Hoolahana. Ten sieknął tak udanie, że nawet Ibrahimović bił mu brawo.
Szwedzi na swój nie najbardziej widowiskowy sposób dążyli do wyrównania, ale nie znaczyło to, że obraz gry się zmienił. W 50. minucie Emil Forsberg uderzył obok bramki, podobnie jak Ibra na pół godziny przed końcem. Okazało się jednak, że powiedzenie „do trzech razy sztuka” ma swoje zastosowanie. Na około 20 minut przed końcem kapitan Trzech Koron dośrodkował mocno w pole karne Chłopców w Zieleni, a tam Ciaran Clark pechowo skierował piłkę do własnej bramki.
Do ostatniego gwizdka zbyt wiele się już pod bramkami obu zespołów nie działo, mimo że zawodnicy wciąż walczyli. Brakowało jednak zdecydowania w decydujących fazach akcji. Sędzia Milorad Mażić zagwizdał po raz ostatni przy stanie 1:1. O godzinie 21 w Lyonie rozegrany zostanie mecz pomiędzy Belgią a Włochami.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.