Wisła Płock na zakończenie 9. kolejki PKO Ekstraklasy zremisowała u siebie z Górnikiem Zabrze 1:1 (1:0). Kibiców w poniedziałkowy wieczór z pewnością mogło zaskoczyć trafienie autorstwa Roberta Dadoka. Natomiast głupotą wykazał się w tym starciu z kolei Rafał Wolski, który otrzymał czerwoną kartkę.
Pierwszy kwadrans spotkania upłynął głównie pod znakiem walki w środkowej części boiska i rzutach rożnych z obu stron, z których nic nie wynikało. Zarówno piłkarze Górnika, jak i Wisły Płock byli skoncentrowani i nie popełniali błędów w grze defensywnej. Minimalnie lepsze wrażenie sprawiali zawodnicy drużyny gości, ale nie byli w stanie zmusić Bartłomieja Gradeckiego do trudnej interwencji.
Zabrzanie grali wysokim pressingiem i skutecznie neutralizowali wszystkie ofensywne atuty piłkarzy z Płocka. Gospodarze mieli poważne problemy z wykreowaniem sobie dobrej sytuacji na zdobycie bramki. Wisła grała wolno, bez pomysłu i bardzo przewidywalnie. Pierwszą okazję na bramkę Wisła miała w 25. minucie rywalizacji, ale strzał Davo poleciał ponad bramką Górnika. Dziesięć minut później swoją okazję miał Kristian Vallo, ale jego próbę zablokował Aleksander Paluszek. Oba zespoły jednak nie grały atrakcyjnie dla oka, a w ich grze było mnóstwo niedokładnych podań, przez co często akcje ofensywne kończyły się niepowodzeniem.
Jednak Wisła w 36. minucie rywalizacji wyszła na prowadzenie. Rafał Wolski dograł z lewego skrzydła piłkę do Davo, a ten z kilku metrów przymierzył przy dolnym lewym rogu bramki gości i strzelił swojego kolejnego gola w tym sezonie. Górnik chwilę później mógł wyrównać, ale centrostrzał Roberta Dadoka trafił w poprzeczkę. Zespół z Płocka nie rozegrał dobrej pierwszej połowy, ale potrafili wykorzystać niekonsekwencję Górnika, przeprowadzili jedną, skuteczną akcję bramkową i do przerwy byli na prowadzeniu.
W pierwszych minutach gry drugiej połowy Górnik starał się narzucić swoje warunki gry i stosować wysoki pressing na połowie rywala, ale wciąż zespół z Zabrza nie miał pomysłu na zagrożenie bramce strzeżonej przez Gradeckiego. Wisła jednak od 59. minuty grała w osłabieniu. Czerwoną kartkę za faul zobaczył Wolski. Pomocnik Wisły Płock przejechał korkami po plecach Erika Janży i został odesłany przez sędziego Daniela Stefańskiego do szatni.
Górnik szybko doprowadził do wyrównania. W 64. minucie Dadok uderzył z prawego skrzydła, czym zaskoczył Gradeckiego i strzelił gola wyrównującego. Chwilę później na prowadzenie mógł gości wyprowadzić Mateusz Cholewiak, ale jego strzał został zablokowany przez stoperów Wisły. Później goście starali się wykorzystać swoją przewagę i dołożyć drugą bramkę, ale brakowało im nieco pomysłu i kreatywności pod bramką Wisły. W 82. minucie swoją szansę miał rezerwowy Amadej Marosa, ale trafił wprost w Gradeckiego. W szeregach gospodarzy natomiast wkradła się nerwowość, przez co na trybuny przez sędziego odesłany został trener Wisły – Pavol Stano.
Zabrzanie nie potrafili wykorzystać gry w przewadze i wywożą z Płocka jedynie punkt. Natomiast Wisła rozegrała jedno ze słabszych spotkań w tym sezonie i wciąż są liderem ligi, ale mają tyle samo punktów, co druga w tabeli Legia Warszawa. Mają o czym myśleć piłkarze obu drużyn po tym starciu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.