Nie zobaczyliśmy ani jednego gola w pierwszym meczu 2. kolejki Premier League. Beniaminek ligi – Cardiff City zremisował bezbramkowo z Newcastle United (0:0), a samo spotkanie nie stało na zbyt wysokim poziomie.
Newcastle zaliczyło drugi kolejny mecz bez zwycięstwa (fot. Łukasz Skwiot)
Obie drużyny nie mogły zaliczyć inauguracji nowego sezonu do szczególnie udanych. Cardiff dość gładko przegrało w delegacji z Bournemouth, natomiast Newcastle musiało przed własną publicznością uznać wyższość Tottenhamu. Nic więc dziwnego, że w obu obozach liczono na zdobycz punktową i to najlepiej w ilości trzech „oczek”.
Więcej szans na zwycięstwo dawano przed pierwszym gwizdkiem gościom, którzy – przynajmniej na papierze – wyglądali lepiej i dysponowali piłkarzami o większej jakości. Można się jednak było spodziewać, że na boisku zbyt dużo pięknego futbolu nie będziemy oglądać, a wszystko będzie się rozstrzygać w walce o środkowy sektor. Jak się okazało, dokładnie tak było.
Na placu boju od samego początku rozgorzała wielka bitwa, a zawodnicy obu drużyn nie szczędzili sobie uprzejmości w postaci mniej lub bardziej brutalnych fauli. Po jednym z nich Newcastle powinno grać w „dziesiątkę”, jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia w kopnięciu rywala bez piłki przez Kenedy’ego. Sytuacja była oczywista, ale Craig Pawson, który notabene był znakomicie ustawiony, nie wyciągnął z kieszeni nawet żółtej kartki.
Niestety, zaciętość na boisku i ambicje piłkarzy nie miały większego przełożenia na ilość okazji bramkowych, a tych było jak na lekarstwo i dlatego kibice, którzy stawili się na stadionie, nie mogli być do końca pewni, czy dobrze ulokowali swoje pieniądze, wydając jej na bilety.
W 66. minucie przed Cardiff otworzyła się niespodziewana szansa. To właśnie wtedy kompletnego zaćmienia umysłu doznał Isaac Hayden, który w bezmyślny sposób zaatakował od tyłu rywala i z czerwoną kartką został odesłany pod prysznic. Beniaminek miał więc okazję, by wykorzystać grę w przewadze i przechylić szalę na swoją korzyść.
Handicap w postaci jednego zawodnika więcej na boisku nie pomógł podopiecznym Neilla Warnocka, którzy nie zdobyli gola. W końcówce nieporadna gra mogła się na nich zemścić, ponieważ sędzia podyktował dla „Srok” rzut karny za zagranie piłki ręką w polu karnym przez jednego z obrońców. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Kenedy, jednak jego strzał został obroniony przez Neila Etheridge’a.
Co ciekawe, był to już drugi karny obroniony przez tego bramkarza podczas jego drugiego kolejnego występu w Premier League. Niesamowita sprawa.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.