Pogoń lepsza od Podbeskidzia, sytuacja „Górali” coraz gorsza
Piłkarze Pogoni Szczecin zakończyli rundę jesienną na swoim stadionie. W meczu pożegnalnym bez problemu pokonali Podbeskidzie Bielsko – Biała 2:0.
Dla obydwu zespołów sobotnie spotkanie było niezwykle istotne. Portowcy chcieli w efektowny sposób zakończyć rundę jesienną na swoim stadionie i podziękować kibicom za wsparcie. Goście natomiast usilnie poszukują punktów, bowiem ich sytuacja w tabeli jest bardzo trudna. Bielszczanie są czerwoną latarnią ligi, a do bezpiecznego miejsca przed tym meczem tracili aż 9 punktów. Dodatkowego smaczku całej rywalizacji dodawał fakt, że na ławce trenerskiej Podbeskidzia zasiada Marcin Sasal, który jeszcze rok temu prowadził… szczecińską Pogoń.
Dość niespodziewanie przewagę w pierwszych minutach osiągnęli goście, którzy rozpoczęli szturm na bramkę Pogoni. Podopieczni Sasala w polu karnym Pogoni zagościli już w trzeciej minucie, za sprawą Sebastiana Ziajki, który świetnie uwolnił się spod opieki obrońców. W ostatniej fazie akcji zabrakło mu jednak odrobiny precyzji i zamiast do siatki posłał piłkę obok słupka. Kilka chwil później bardzo dobre podanie zmarnował również Kamil Adamek, który w sytuacji sam na sam uderzył bardzo niecelnie.
W kolejnej fazie meczu gra się wyrównała, a optyczną przewagę osiągnęli Portowcy. Nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe, bowiem bardzo dobrze w obronie grali goście. Najlepszą okazję do strzelenia bramki gospodarze stworzyli więc po strzale z rzutu wolnego. Do piłki ustawionej na 30 metrze podszedł Maksymilian Rogalski i huknął minimalnie nad poprzeczką bramki Podbeskidzia.
Stałe fragmenty były dziś wyraźnie najmocniejszą stroną portowej jedenastki, co przełożyło się na bramkę strzeloną w końcówce pierwszej połowy. Przy dośrodkowaniu Ediego Andradiny z rzutu rożnego fatalny błąd popełnił Richard Zajac, który źle ocenił tor lotu piłki. Ta spadła wprost pod nogi Frączczaka, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. W pierwszych minutach przewagę znów uzyskali goście, którzy coraz częściej gościli pod bramką Pogoni. Coraz lepiej na boisku prezentował się Ireneusz Jeleń, który dwukrotnie był bliski pokonania Dusana Pernisa. Sporo ożywienia w poczynania bielszczan wniósł również Liran Cohen, który po przerwie pojawił się na boisku w miejsce Kamila Adamka.
Po 20. minutach gra wróciła do normy, a przewagę znów osiągnęli Portowcy. Sygnał do ataku dał Edi Andradina, który po dośrodkowaniu Akahoshiego za rzutu wolnego trafił piłką w słupek. Chwilę później było już jednak 2:0. Po raz kolejny w rolę asystenta wcielił się Akahoshi, a całą akcję ładnym strzałem z półwoleja wykończył Adrian Budka.
Po strzeleniu drugiej bramki tempo spotkania wyraźnie spadło. Oba zespoły miały jeszcze kilka okazji do zmiany wyniku, ale piłka już ani razu nie zatrzepotała w siatce. Ostatecznie Pogoń wygrała 2:0, zapewniając sobie spokojną zimę. Bielszczanie natomiast zostali zepchnięci na dno tabeli.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.