Pogoń Szczecin zremisowała z Wisłą Kraków na własnym stadionie w stosunku 2:2 w pierwszym niedzielnym meczu trzeciej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Trafienie na wagę jednego punktu w ostatniej akcji meczu zanotował Konstantinos Triantafyllopoulos.
W ostatniej akcji meczu Pogoń doprowadziła do wyrównania i uratowała jeden punkt. (fot. Piotr Kucza / 400mm.pl)
„Mecze z Jagiellonią i Śląskiem były drogowskazem, co mamy robić. Skorygowaliśmy złe rzeczy, a czy skutecznie, to zweryfikują spotkania ligowe” – powiedział przed pierwszym gwizdkiem sędziego Artur Skowronek. No i zweryfikowały. Wisła Kraków w meczu przeciwko ekipie ze stolicy Pomorza Zachodniego ani nie poprawiła mało atrakcyjnego stylu gry, ani nie odniosła długo wyczekiwanego zwycięstwa.
Chociaż to piłkarze „Białej Gwiazdy” znacznie lepiej rozpoczęli rywalizację. Już w trzeciej minucie objęli prowadzenie. Wszystko za sprawą efektownej akcji w wykonaniu Jeana Carlosa Silvy, który najpierw klatką piersiową przyjął zagranie z rzutu wolnego, a następnie z powietrza oddał strzał, co zmusiło strzegącego bramki szczecinian Dante Stipicę do kapitulacji.
Radość krakowian nie trwała jednak długo. Pięć minut później „Portowcy” doprowadzili do wyrównania. Decydujący udział przy trafieniu piłkarzy miał obrońca Wisły. Lukas Klemenz, bo o nim właśnie mowa, popełnił dziecinny błąd podczas wyprowadzania piłki na własnej połowie, podopieczni Kosty Runjaicia przeprowadzili szybki atak, który sfinalizował… wspomniany Klemenz.
Dwudziestoczteroletni stoper w obliczu popełnianych pomyłek w defensywie nie pojawił się na boisku w drugiej połowie. W jego miejsce do gry został desygnowany Stefan Savić. I była to bardzo dobra zmiana. Austriacki pomocnik popisał się bowiem asystą. W pięćdziesiątej minucie dostrzegł niepilnowanego w polu karnym Chucę, który dokładnym strzałem w dolny róg bramki wpisał się na listę strzelców.
W protokole meczowym w rubryce przeznaczonej na gole mógł pojawić się również Fatos Beqiraj. No właśnie – mógł. Reprezentant Czarnogóry to bodaj najbardziej krytykowany zawodnik trzynastokrotnych mistrzów Polski i dzisiejszego popołudnia po raz kolejny udowodnił zasadność jego krytyki. W sytuacji jeden na jeden futbolówka po jego strzale daleko minęła słupek bramki.
A tymczasem Pogoń goniła, goniła, i wreszcie dogoniła w ostatniej możliwej chwili. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Damian Dąbrowski posłał z rzutu rożnego dokładną wrzutkę w pole karne, gdzie na piłkę czyhał Konstantinos Triantafyllopoulos, który uderzeniem głową nie dał Mateuszowi Lisowi żadnych szans na skuteczną interwencję.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.