Niedzielne zmagania na boiskach PKO BP Ekstraklasy otworzy rywalizacja ŁKS-u Łódź z Pogonią Szczecin. Która z drużyn wzbogaci się o trzy punkty?
Pogoń ma w lidze dobrą sytuację. (fot. 400mm.pl)
Po kilku tygodniach europejskich przedbiegów goście mogą skupić się na krajowym podwórku. Gent zakończył ich marzenia o fazie grupowej Ligi Konferencji. Marzenie o mistrzowie Polski wciąż jest żywe.
Mimo łączenia dwóch frontów i zeszłotygodniowej porażki z Radomiakiem Radom, Portowcy są w dobrej sytuacji. Jeśli dziś zwyciężą, mogą awansować na pozycję wicelidera tabeli i zmniejszyć stratę do lidera do jednego punktu.
Będą faworytem starcia. ŁKS z czterech spotkań wygrał zaledwie jedno, zaś trzy przegrał. Notuje trudne wejście do Ekstraklasy. Na razie jest najsłabszym beniaminkiem. Znajduje się w strefie spadkowej.
– Ważne przede wszystkim to, gdzie jest się w tabeli na koniec. Nie wiem, czy zawodnicy rzeczywiście tak mocno patrzą w tę tabelę już teraz, po czwartej kolejce, ale ja – niespecjalnie. Tak samo było w I lidze, nie ma to w tej chwili dla mnie aż takiego znaczenia. Ważne jest to, żebyśmy się dobrze przygotowali do tego kolejnego meczu – mówi jednak Kazimierz Moskal.
O godzinie 15:00 Pogoń sprawdzi to przygotowanie. Jeśli dobrze wywiąże się z roli faworyta, pokona łodzian na wyjeździe po raz pierwszy od 11 potyczek i 1987 roku.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.